Spis treści
Decyzja zarządu Telewizji Republika i Tomasza Sakiewicza
Szef prawicowej stacji przekazał za pośrednictwem platformy X ustalenia kierownictwa telewizji, które całkowicie zrezygnowało ze współpracy z reklamodawcami zza zachodniej granicy. Serwis internetowy nadawcy określił to działanie jako bezpośrednią odpowiedź na ostatnie zajścia w stolicy Niemiec. Dziennikarze stacji nazwali całą sytuację „bezprecedensowym atakiem niemieckiej policji na Polaków”, choć warto podkreślić, że jest to wyłącznie autorska narracja redakcji, a nie stanowisko tamtejszych organów ścigania.
– Zarząd telewizji Republika podjął decyzję o usunięciu z puli reklam wszelkich niemieckich firm. Zwracamy się o to do wszystkich mediów, każdego, kto jest przeciwnikiem nazizmu – napisał prezes stacji.
Niemiecka policja zatrzymuje Roberta Bąkiewicza
We wtorek delegacja Ruchu Obrony Granic, na czele której stał Robert Bąkiewicz, udała się do Berlina z intencją umieszczenia drewnianego krzyża przy pomniku poświęconym polskim ofiarom II wojny światowej. Jak informuje portal Onet, manifestanci otrzymali wcześniej pozwolenie na przemarsz do miejsca pamięci, jednak warunkiem był brak symboli religijnych i transparentów nawiązujących do globalnego konfliktu. Według doniesień serwisu, tuż przed godziną 16.30 polskojęzyczny funkcjonariusz niemieckich służb przekazał grupie, że tego typu zgromadzenia wymagają zgłoszenia z siedmiodniowym wyprzedzeniem.
Onet relacjonuje również, że materiały wideo zarejestrowane około godziny 17.10 ukazują szarpaninę oraz brutalne działania mundurowych. Niemieccy policjanci skonfiskowali przyniesiony krzyż, natomiast Robert Bąkiewicz wraz z pozostałymi aktywistami zostali obezwładnieni i skuci kajdankami, podczas gdy w stronę stróżów prawa skandowano hasło „Gestapo”. W sprawę błyskawicznie włączył się przedstawiciel polskiego konsulatu, który stara się ustalić wszystkie okoliczności incydentu.
Tomasz Sakiewicz mówi o nazizmie
Szczególne kontrowersje wywołały słowa szefa stacji, który zaapelował do wszystkich podmiotów deklarujących sprzeciw wobec nazizmu. Tomasz Sakiewicz jednoznacznie powiązał komercyjną rezygnację z umów reklamowych z brutalnymi zajściami w niemieckiej stolicy. Oczywiście nie ma żadnych dowodów na to, że zablokowane przedsiębiorstwa miały jakikolwiek wpływ na zachowanie tamtejszych funkcjonariuszy, a sama redakcja nie opublikowała takich zarzutów. Krok ten należy więc traktować wyłącznie w kategoriach manifestu politycznego, którego dokładne koszty dla stacji oraz wykaz zbanowanych marek nie zostały dotychczas podane do wiadomości publicznej.