- Niepewna przyszłość dokumentu gwarantującego nietykalność dla byłego wiceministra.
- Śledczy oficjalnie zaskarżyli niedawne postanowienie warszawskiego wymiaru sprawiedliwości.
- Dokumenty odwoławcze od zeszłotygodniowej decyzji trafiły już do odpowiednich organów.
Decyzja z 30 września, na mocy której warszawski sąd przyznał list żelazny politykowi związanemu z Prawem i Sprawiedliwością, wciąż nie zyskała statusu prawomocności. Śledczy od początku zapowiadali szybką reakcję i chęć podważenia tego orzeczenia. Głos w sprawie zabrał również prokurator generalny Waldemar Żurek, który nie krył oburzenia faktem, że za postanowienie odpowiadał tak zwany neosędzia. Minister sprawiedliwości stanowczo skomentował sądowe rozstrzygnięcie, wskazując na konieczność interwencji oskarżycieli.
Galeria poniżej: Rutkowski ruszył łapać Romanowskiego
– Nie mam wątpliwości, że prokuratura powinna żalić się na tę decyzję – mówił, tuż po jej ogłoszeniu.
Zgodnie z komunikatem Prokuratury Krajowej, przedstawiciel Zespołu Śledczego nr 2 przekazał za pośrednictwem stołecznego Sądu Okręgowego stosowne zażalenie do Sądu Apelacyjnego. Sprawa dotyczy postanowienia z 30 września 2026 roku, które miało chronić podejrzanego przed aresztowaniem w ramach głośnego śledztwa związanego z Funduszem Sprawiedliwości. W przygotowanym piśmie odwoławczym śledczy wprost powołują się na dwa zasadnicze uchybienia, wskazując na „błędu w ustaleniach faktycznych” oraz „obrazy przepisów postępowania”.
Według oskarżyciela, sędzia niesłusznie założył, że minęło ryzyko bezprawnego wpływania na przebieg postępowania ze strony byłego wiceministra. Prokuratura argumentuje, że polityk dał już powody do obaw poprzez swoje wcześniejsze działania. W dokumencie odwoławczym oskarżyciel wprost wskazał na „jego ucieczkę z Polski na Węgry, a następnie z Węgier w nieustalonym kierunku, kwestionowanie legalności działania polskich organów oraz posługiwanie się dokumentem wystawionym na dane innej osoby”.
Co więcej, prokuratorzy zwracają uwagę na niespełnienie kluczowych kryteriów niezbędnych do zastosowania tego szczególnego środka. Śledczy przypominają zapisy prawa, podkreślając, że „art. 281 § 1 k.p.k. sąd może wydać list żelazny, jeżeli podejrzany przebywający za granicą złoży oświadczenie, że stawi się do sądu lub prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy”. W kwestii faktu przebywania oskarżonego poza granicami państwa, warszawski sąd miał jedynie ogólnikowo odwołać się do deklaracji z wniosku polityka i akt śledztwa. Zdaniem prokuratury brakuje jednak twardych dowodów potwierdzających, że ścigany faktycznie opuścił terytorium Rzeczypospolitej.