Mateusz Morawiecki jasno deklaruje swoją przynależność do Prawa i Sprawiedliwości i nie zamierza rezygnować z miejsca w partii. W piątkowy poranek, w studiu telewizji wPolsce24, były szef rządu odpowiedział na wezwania kierownictwa PiS dotyczące lojalności partyjnej. W trakcie rozmowy zdradził szczegóły czwartkowego spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Wyjawił między innymi, że w ramach szukania porozumienia zadeklarował możliwość ustąpienia z funkcji wiceprezesa ugrupowania.
Były szef rządu ujawnił również swoje zaskoczenie faktem, że na spotkaniu z prezesem pojawił się niespodziewany gość. Morawiecki liczył na rozmowę w cztery oczy, jednak na miejscu zastał Jacka Sasina. W wywiadzie nie krył irytacji, sugerując, że w partii funkcjonuje podział na osoby ciężko pracujące dla kraju oraz te, które skupiają się wyłącznie na wewnętrznych gierkach. Odnosząc się do wymogu podpisywania dokumentów potwierdzających lojalność wobec PiS, kategorycznie stwierdził, że takich pism parafować nie zamierza, argumentując to złymi skojarzeniami.
W bardzo ostrych słowach były premier opisał atmosferę panującą w otoczeniu prezesa PiS. Zasugerował, że Kaczyński jest otoczony ludźmi, którzy próbują wymusić na nim radykalne zmiany.
- Grupa intrygantów idzie na Nowogrodzką, obsiadła pana prezesa i stara się go przekonać, że teraz trzeba wszystko zmienić. A ja się pytam: co się zmieniło od kwietnia, kiedy stanąłem z panem prezesem na konferencji prasowej i powiedzieliśmy: są dwa płuca, oddychamy teraz tymi dwoma płucami.
Morawiecki przypomniał sytuację z kwietnia, kiedy to wspólnie z szefem partii deklarowali jedność i współpracę w ramach dwóch różnych nurtów wewnątrz ugrupowania, pytając jednocześnie, co od tamtej pory uległo zmianie.
Przyszłość ugrupowania w świetle ostatnich wydarzeń pozostaje niepewna. Wszyscy oczekują na wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, które zostało zaplanowane na godzinę 12:00 w południe.
CZYTAJ: Jarosław Kaczyński złożył oświadczenie o przynależności do PiS. Wcześniej postawił twarde ultimatum