Spis treści
Afera wybuchła w małopolskim Andrychowie, gdzie w lokalnym domu kultury miało odbyć się spotkanie z Robertem Bąkiewiczem. Instytucja tłumaczy, że polityk Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Krystian zataił nazwisko głównego prelegenta, wprowadzając placówkę w błąd. W efekcie natychmiast rozwiązano z nim umowę najmu sali. Sprawdź, z jakiego powodu polityk grozi podjęciem kroków prawnych i jakie ma wnioski dotyczące wolności słowa.
Wydarzenie z udziałem Roberta Bąkiewicza planowano zorganizować w jednym z domów kultury w małopolskim Andrychowie. Rezerwacji sali dokonał Mariusz Krystian, parlamentarzysta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław Kaczyński złożył oświadczenie o przynależności do PiS. Wcześniej postawił twarde ultimatu
Z ustaleń przekazanych przez stację TVN24 wynika, że poseł pominął w rozmowach z instytucją informację o zaproszeniu Bąkiewicza w charakterze głównego gościa. Pracownicy domu kultury żyli w przekonaniu, że udostępniają pomieszczenie wyłącznie na spotkanie z samym Krystianem, z którym podpisywali stosowne dokumenty.
Powody odwołania wizyty Bąkiewicza w domu kultury
Władze placówki podjęły decyzję o zerwaniu umowy najmu zaledwie dzień przed planowanym terminem spotkania. Jednocześnie wydano specjalne oświadczenie, w którym szczegółowo wyjaśniono powody takiej reakcji.
W komunikacie przedstawiciele instytucji podkreślili, że krok ten podyktowany był wprowadzeniem w błąd przez najemcę oraz próbą udostępnienia sali osobom trzecim bez uzyskania zgody właściciela obiektu.
Jak relacjonuje TVN24, andrychowski dom kultury nigdy nie wydał oficjalnego zezwolenia na to, by zarezerwowana przestrzeń trafiła w ręce organizatorów wydarzenia promującego Roberta Bąkiewicza.
Mariusz Krystian planuje skierować sprawę do sądu
Mariusz Krystian kategorycznie sprzeciwia się działaniom podjętym przez placówkę. Parlamentarzysta otwarcie zadeklarował, że konflikt najprawdopodobniej znajdzie swój finał na drodze prawnej. Jego zdaniem incydent ten obnaża prawdziwe oblicze wolności słowa funkcjonującej w Andrychowie.
– To, kto jest na spotkaniu, to moja sprawa – powiedział w rozmowie z TVN24.
– Tak lewica rozumie wolność słowa, że wolność słowa w Polsce dotyczy tylko lewicy. Ja tej sprawy tak nie zostawię, ona będzie przedmiotem obrotu prawnego – zapowiedział Mariusz Krystian.
Poseł dodał ponadto, że w wydarzeniu mieli wziąć udział także inni parlamentarzyści. Nagłe wypowiedzenie umowy i odwołanie spotkania określił wprost mianem zorganizowanej nagonki.
Na ten moment brakuje informacji, czy planowane spotkanie z Bąkiewiczem zostanie przeniesione do innej, zastępczej lokalizacji.