Spis treści
- Bąkiewicz chce chronić Karola Nawrockiego. Ruch Obrony Granic przed Belwederem
- Reakcja Bąkiewicza na akcję u rodziny prezydenta. Padły oskarżenia o brak bezpieczeństwa
- Szczegóły interwencji służb u rodziny Karola Nawrockiego. Relacja MSWiA
- Swatting wymierzony w rodzinę Karola Nawrockiego. Premier Donald Tusk zabiera głos
- Robert Bąkiewicz i patrole przed Belwederem. Nowy cel Ruchu Obrony Granic
- Robert Bąkiewicz planuje uruchomić społeczne warty w pobliżu prezydenckiej rezydencji, reagując na nieprawdziwe wezwanie służb do gdańskiego lokalu krewnych Karola Nawrockiego.
- Działacz bardzo negatywnie ocenia pracę państwowych formacji ochronnych, zarzucając im brak skuteczności w zabezpieczaniu najważniejszej osoby w państwie.
- Inicjatywa wywołuje pytania o to, czy mamy do czynienia z czysto wizerunkową zagrywką, czy z otwartym podważaniem kompetencji państwa w obszarze bezpieczeństwa.
Znany działacz narodowy po raz kolejny ląduje w centrum medialnego zamieszania, przenosząc ciężar swoich działań z obszarów przygranicznych prosto do stolicy. Bąkiewicz zadeklarował podjęcie oddolnych działań polegających na stałym obserwowaniu okolic Belwederu, aby osobiście doglądać sytuacji wokół Karola Nawrockiego. Bezpośrednim impulsem do tej nietypowej deklaracji stała się weekendowa akcja ratunkowa w trójmiejskim mieszkaniu spokrewnionych z prezydentem osób. Choć doniesienia o zagrożeniu okazały się całkowicie wyssane z palca, polityczne reperkusje tego niebezpiecznego zdarzenia nie tracą na sile.
Bąkiewicz chce chronić Karola Nawrockiego. Ruch Obrony Granic przed Belwederem
Do ujawnienia tych niecodziennych planów doszło podczas niedzielnego wywiadu udzielonego stacji wPolsce24. Aktywista stanowczo dowodził przed kamerami, że weekendowy incydent na Pomorzu obnaża rażące słabości w systemie zabezpieczenia najwyższych urzędników państwowych. Według niego konieczne jest pilne uzupełnienie rzekomych braków w państwowym systemie prewencji, a ciężar tego odpowiedzialnego zadania mają wziąć na swoje barki właśnie członkowie powołanej przez niego organizacji.
„Od jutra wystawiamy własne warty i patrole pod Belwederem, żeby chronić Karola Nawrockiego” — powiedział Robert Bąkiewicz na antenie wPolsce24.
W innym fragmencie swojej wypowiedzi dodał:
„Służba Ochrony Państwa nie zabezpiecza, nie daje poczucia bezpieczeństwa prezydentowi” — mówił.
„Dlatego, jako Ruch Obrony Granic, postanowiliśmy, że będziemy zabezpieczali od jutra Belweder i będziemy tam wystawiali swoje grupy” — stwierdził Bąkiewicz na antenie wPolsce24.
Reakcja Bąkiewicza na akcję u rodziny prezydenta. Padły oskarżenia o brak bezpieczeństwa
Motywacją dla narodowca stały się wydarzenia, do których doszło w sobotni wieczór w jednym z gdańskich lokali należących do krewnych głowy państwa. Państwowa Straż Pożarna otrzymała alarmujące sygnały o rzekomym zadymieniu oraz pacjencie z zatrzymanym krążeniem, co wymusiło pilną interwencję. Po przybyciu na miejsce i wyważeniu drzwi okazało się, że informacje o płomieniach i rannych były całkowitą fikcją. Działacz szybko przekuł tę sytuację w polityczny oręż przeciwko ekipie rządzącej oraz instytucjom dbającym o porządek publiczny. Jego stanowcze tezy momentalnie wywindowały temperaturę sporu, ponieważ fizyczne pilnowanie terenu wokół siedziby prezydenta to krok znacznie wykraczający poza standardową krytykę działań rządu.
„To pokazuje, że głowa państwa nie jest w Polsce bezpieczna, więc musimy ją chronić” — mówił lider Ruchu Obrony Granic.
„Kierwiński zachowuje się jak gangster z Pruszkowa i powinien podać się do dymisji” — stwierdził Bąkiewicz.
Szczegóły interwencji służb u rodziny Karola Nawrockiego. Relacja MSWiA
Całe zamieszanie na Pomorzu zainicjowano poprzez serię powiadomień skierowanych do dyspozytorów. Resort spraw wewnętrznych potwierdził, że Centrum Powiadamiania Ratunkowego niezwłocznie zadysponowało pod wskazany adres policję, medyków i zastępy strażackie. Oceniający sytuację dowódca zastępu strażaków podjął decyzję o wyważeniu drzwi do nieruchomości związanej z krewnymi prezydenta, aby zapobiec rzekomej tragedii. Gdy ratownicy znaleźli się w środku, szybko zorientowali się, że w pustych pomieszczeniach nic się nie dzieje, a cała akcja jest wynikiem oszustwa. Funkcjonariusze rozpoczęli już czynności zmierzające do zatrzymania autorów tego głupiego żartu, podczas gdy Karolina Gałecka z ministerstwa doprecyzowała, że sforsowane mieszkanie nie podlegało bezpośredniej jurysdykcji i stałej ochronie ze strony państwowej formacji SOP. Minister Marcin Kierwiński, goszcząc w stacji TVN24, poinformował opinię publiczną o zakrojonym na szeroką skalę śledztwie, dodając, że alarmujące wiadomości tekstowe sugerowały obecność nieprzytomnych osób uwięzionych w gęstym dymie.
„Każde powiadomienie traktowane jest przez służby ratownicze z najwyższą powagą i wymaga natychmiastowej reakcji” — podkreśliło MSWiA w komunikacie.
Swatting wymierzony w rodzinę Karola Nawrockiego. Premier Donald Tusk zabiera głos
Od samego początku incydent budził ogromne kontrowersje, ponieważ powiązano go bezpośrednio ze środowiskiem głowy państwa. Drastyczne wejście do prywatnego lokalu na podstawie wyimaginowanego zagrożenia to klasyczny przykład tak zwanego swattingu. Przestępstwo to polega na preparowaniu zgłoszeń o krytycznym niebezpieczeństwie pod adresem ofiary, co skutkuje natychmiastowym skierowaniem na miejsce ciężkich wozów strażackich oraz w pełni uzbrojonych policjantów. Zaledwie jedna krótka wiadomość tekstowa wystarczy, by obciążyć system ratowniczy i sprowokować gigantyczną awanturę na szczytach władzy, co wyraźnie widać w tym konkretnym przypadku. Do sprawy odniósł się również szef polskiego rządu, określając całą sytuację mianem zaplanowanego sabotażu, co zasygnalizowało najwyższy priorytet śledztwa. Premier zapewnił opinię publiczną o stanowczej i bezwzględnej reakcji aparatu państwowego.
„Doszło do kolejnej telefonicznej prowokacji. Tym razem straż pożarna otrzymała informację o pożarze w gdańskim mieszkaniu rodzinnym Prezydenta Nawrockiego” — napisał Donald Tusk na platformie X.
Premier zapowiedział też zdecydowaną reakcję państwa.
„Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów, niezależnie od tego, skąd są i kto nimi kieruje” — zadeklarował Tusk, cytowany przez RMF24.
Robert Bąkiewicz i patrole przed Belwederem. Nowy cel Ruchu Obrony Granic
Ostatnie oświadczenia doskonale pasują do dotychczasowej metodyki funkcjonowania narodowego stowarzyszenia. Jeszcze niedawno jego członkowie krążyli w pobliżu zachodniej granicy państwa, gdzie z kamerami w rękach dokumentowali poczynania niemieckich funkcjonariuszy, otwarcie punktując władzę za brak odpowiedniej stanowczości wobec kryzysu migracyjnego. Teraz dokładnie ten sam sprawdzony schemat ma zostać wdrożony w samym centrum Warszawy przed historycznym budynkiem Belwederu. Możemy spodziewać się stałej obecności ludzi w odblaskowych kamizelkach, którzy poprzez ciągłą obserwację terenu chcą wywrzeć polityczny nacisk i dowieść, że oficjalne struktury państwa nie są w stanie skutecznie wykonywać swoich podstawowych obowiązków względem ochrony.
Poniżej galeria zdjęć: Nawroccy zadomowili się w Belwederze