Dramat żużlowego mistrza na polskim torze. Tai Woffinden przerwał milczenie po groźnym upadku

2026-05-25 14:54

Brytyjski żużlowiec Tai Woffinden poinformował fanów o swoim stanie zdrowia po niebezpiecznym incydencie na torze. Trzykrotny mistrz świata doznał bolesnych obrażeń, co osobiście potwierdził w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych. To kolejny poważny cios dla utytułowanego sportowca, którego w ostatnich latach prześladuje ogromny pech i problemy ze zdrowiem.

- Trzykrotny czempion globu poinformował o swoim stanie zdrowia niedługo po przerażającym upadku na torze, potwierdzając uszkodzenia ciała.

- Brytyjczyk złamał łopatkę oraz połamał sześć żeber w wyniku potężnego wybuchu silnika jego motocykla podczas rywalizacji ligowej.

- Mimo kolejnych poważnych problemów zdrowotnych zawodnik z optymizmem patrzy w przyszłość i zapowiada rychły powrót do ścigania.

Eksplozja silnika Taia Woffindena na torze w Ostrowie

Dramatyczne chwile przeżyli kibice zgromadzeni na meczu pomiędzy Arged Malesą Ostrów Wielkopolski a INNPRO ROW-em Rybnik. W trakcie jednego z wyścigów maszyna kierowana przez Taia Woffindena niespodziewanie odmówiła posłuszeństwa. Silnik w motocyklu Brytyjczyka uległ awarii i stanął w płomieniach, wyrzucając sportowca z potężnym impetem na nawierzchnię toru. Utytułowany zawodnik zdołał wprawdzie początkowo samodzielnie udać się do parku maszyn, jednak szybko stało się jasne, że sytuacja wymaga interwencji lekarzy. Żużlowiec został błyskawicznie przetransportowany do miejscowego szpitala, gdzie poddano go wnikliwej diagnostyce.

Przeczytaj także: Maja Chwalińska pokonała mistrzynię olimpijską w Paryżu. Polka wróciła na kort po wygranej walce z depresją

Bartosz Zmarzlik QUIZ. Jak dobrze znasz mistrza świata? 9/10 to obowiązek każdego kibica!
Pytanie 1 z 10
W jakim klubie występuje Bartosz Zmarzlik?

Przedstawiciele ostrowskiego klubu przekazali niedługo później pierwsze, wstępne informacje o stanie zdrowia swojego czołowego jeźdźca. Raporty medyczne sugerowały podejrzenie urazu płuca oraz liczne złamania żeber. Te niepokojące doniesienia błyskawicznie obiegły sportowe środowisko, budząc ogromny strach wśród fanów żużla. Sympatycy czarnego sportu z zapartym tchem wyczekiwali jakichkolwiek oficjalnych wieści na temat faktycznej kondycji utytułowanego Brytyjczyka.

Zobacz też: Fałszywe alarmy i akcja służb u krewnych Karola Nawrockiego. Wujek prezydenta nie przebiera w słowach

Tai Woffinden ujawnia diagnozę. Żużlowiec ze złamaniami

Dzień po koszmarnym incydencie na obiekcie w Ostrowie Wielkopolskim głos zabrał sam poszkodowany. Trzykrotny mistrz świata wykorzystał swoje zasięgi w mediach społecznościowych, aby przekazać kibicom najnowsze wiadomości. Z wpisu żużlowca wynika, że odniósł on poważne obrażenia, jednak wciąż zachowuje pozytywne nastawienie i wolę do walki o powrót. Za pośrednictwem internetu przekazał: „Wczorajszy dzień był pełen wrażeń. Tylko sześć złamanych żeber i lewa łopatka. Wrócę jak najszybciej i będę kontynuował pracę nad tym, co robiłem do tej pory. Co za sport, co za podróż!”. Na całe szczęście, późniejsze, dokładne badania całkowicie wykluczyły najbardziej pesymistyczny wariant i potwierdziły brak przebicia płuca u zawodnika.

Tai Woffinden i pasmo kontuzji. Kolejny uraz mistrza

Ostatnie lata to dla utytułowanego brytyjskiego czempiona pasmo wyjątkowo trudnych doświadczeń. Zawodnik, który w przeszłości deklasował rywali w walce o mistrzostwo świata w latach 2013, 2015 i 2018, od dłuższego czasu regularnie zmaga się z bolesnymi kontuzjami. Fani czarnego sportu doskonale pamiętają jego wcześniejszy wypadek, który na ponad dwanaście miesięcy wyłączył go z profesjonalnej rywalizacji i wymusił długą walkę o odzyskanie pełnej sprawności. Kiedy wydawało się, że sportowiec powrócił na odpowiedni poziom, spotkała go niezależna awaria techniczna. Usterka motocykla poskutkowała potężnymi obrażeniami, co ponownie wymusza na nim długą przerwę od ścigania. Taki obrót spraw to gigantyczny cios dla ostrowskiego zespołu, który traci swojego czołowego jeźdźca w kluczowym momencie rywalizacji ligowej.

Bartosz Zmarzlik i jego wielkie serce. Pomógł okradzionemu chłopcu