Bezpośrednio po triumfie nad Australijką polska tenisistka odpowiedziała na pytania podczas dwóch krótkich rozmów.
„Cieszę się, że mogłam zagrać na tym korcie. Pierwszy mecz jest zawsze też po to, by przyzwyczaić się do warunków. Cieszę się z tego, jak dziś zagrałam. Taktycznie było dobrze, uderzałam piłkę w dobry sposób. Na pewno było to moje dobre spotkanie” – stwierdziła Iga Świątek w początkowej rozmowie przeprowadzonej przez organizatorów paryskich zawodów.
Kiedy zapytano pierwszą rakietę świata o odczuwaną presję, odpowiedziała: „Nic nie przychodzi łatwo. Szczerze, z taką liczbą tytułów – tu w Paryżu – jest nawet ciężej grać. Każdy oczekuje, że będę gotowa i grała perfekcyjnie. Potrzebna jest pokora, nic nie jest gwarantowane. Od początku turnieju trzeba grać dobrze, zwłaszcza po turnieju w Rzymie, gdzie było dosyć zimno, warunki były trudne. Tutaj jest zupełnie inaczej, trzeba się przyzwyczaić”.
Kolejna kwestia odnosiła się do wysokich temperatur w stolicy Francji, o których wspominała już chwilę wcześniej. „Fizycznie czuję się gotowa na ciepło i zimno. Grałam już w upale wiele turniejów. Trzeba się przyzwyczaić do rytmu, do piłek i innych rzeczy. Dowiedzieć się szybko, co można zrobić, a czego nie” – zaznaczyła Iga Świątek w oficjalnym wywiadzie.
Później najlepsza polska zawodniczka udzieliła wypowiedzi w ojczystym języku reporterowi stacji Eurosportu. Rozmawiając z Pawłem Kuwikiem o potyczce z Jones, przyznała: „Czułam się dobrze, wszystko jest okej. Od początku wiedziałam, jak chcę zagrać. Taktycznie od początku do końca realizowałam plan. Fajnie, że mieliśmy już kilka dni w tej temperaturze, bo można było dostosować się do tego, jak piłka skacze na korcie”.
Dopytywana o warunki pogodowe, Iga Świątek podzieliła się na antenie Eurosportu swoimi pierwszymi wrażeniami. „Pierwszy dzień, gdy zrobiło się tak ciepło, był wymagający. Gdy przyjechaliśmy do Paryża, to było 16 stopni i było wietrznie. Jak zrobiło się 32 stopnie i zaczęło być duszno, to ten pierwszy dzień [z taką temperaturą] był trudny. Mało piłek grałam w kort. Potem wiedziałam, co zrobić, by się dostosować. Cieszę się, ze byłam solidna i nie ryzykowałam” – podsumowała.