Spis treści
W poniedziałek media ujawniły wyniki śledztwa, według którego Radosław Piesiewicz, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, miał przyjąć od Przemysława Krala, zarządzającego giełdą kryptowalut Zondacrypto, luksusowy zegarek o wartości 40 tysięcy euro i inne podarunki. Miała to być zapłata za rzekomą pomoc w rozwiązaniu problemów giełdy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). W wypowiedzi dla TV Republika prezes PKOl odrzucił zarzuty, przekonując, że zegarek sfinansował samodzielnie, a Przemysław Kral jedynie asystował mu przy transakcji.
We wtorek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zakomunikował, że śledczy, dysponując zebranym materiałem dowodowym, sprawdzają doniesienia o rzekomych korzyściach majątkowych, które miał otrzymać prezes PKOl.
Zatrzymanie Radosława Piesiewicza. Minister sprawiedliwości potwierdza akcję służb
Do zatrzymania Radosława Piesiewicza doszło w czwartek, 27 sierpnia. Informację tę przekazał na portalu X prokurator generalny Waldemar Żurek, który poinformował o zatrzymaniu Radosława P. w związku ze śledztwem dotyczącym ZondaCrypto, dodając, że dalsze komunikaty zostaną wydane po zakończeniu działań śledczych przez Śląski Wydział PZ PK. Według doniesień Radia Zet, zatrzymany usłyszy w katowickiej prokuraturze zarzuty, w tym o powoływanie się na wpływy.
Reakcje polityków na zatrzymanie szefa PKOl. Sławomir Nitras i Ryszard Petru i inni politycy komentują
Wiadomość o zatrzymaniu wywołała natychmiastowe reakcje polityków. Minister sportu Jakub Rutnicki podkreślił, że taka osoba nigdy nie powinna pełnić funkcji prezesa PKOl-u, wskazując, że mówił o tym zarówno on, jak i środowisko sportowe od miesięcy. Zarzucił Piesiewiczowi kompromitację polskiego olimpizmu i wykorzystanie wizerunku polskich sportowców, zapowiadając oczekiwanie na kolejne doniesienia od prokuratury.
Sławomir Nitras stwierdził, że sprawiedliwości stało się zadość, chociaż późno, natomiast Adam Szejnfeld podsumował to krótko, że „skończyło się chojrakowanie”. Ryszard Petru przypomniał swoje wcześniejsze obawy, mówiąc, że zegarek za 170 tys. zł może być tylko początkiem afery i domagał się pełnego wyjaśnienia sprawy Zondacrypto, w tym ustalenia osób przyjmujących korzyści oraz zamieszanych polityków.