Nagranie z awantury z posłem PiS. „Może dzwonić nawet do samego prezydenta”

2026-07-11 9:31

Miało być święto mieszkańców, skończyło się awanturą z udziałem posła PiS i interwencją policji. Michał Kowalski twierdzi, że uniemożliwiono mu wykonywanie mandatu i naruszono jego nietykalność. Organizatorzy odpowiadają, że nie był zaproszony na scenę. Sprawa może znaleźć finał w prokuraturze.

Dach radiowozu z kogutem i napisem Policja. Na miniaturze szamotanina posła Michała Kowalskiego. Szczegóły w Radiu Eska.
Autor: Shutterstock, Express Kaszubski Video/ Youtube

Awantura z posłem PiS na Truskawkobraniu. Ochrona zatrzymała polityka

Podczas tegorocznego Truskawkobrania na Złotej Górze w województwie pomorskim doszło do politycznego skandalu. W główną rolę wcielił się poseł PiS Michał Kowalski, który za wszelką cenę chciał pojawić się na scenie podczas oficjalnego otwarcia imprezy. Plany polityka pokrzyżowała jednak ochrona, która stanowczo zabroniła mu wejścia, a całe zdarzenie nagrali świadkowie.

Lokalny portal Express Kaszubski opublikował nagranie, na którym widać szamotaninę na schodach prowadzących do głównego punktu wydarzenia. Słychać tam wyraźnie, jak jeden z pracowników ochrony rzuca w stronę polityka, że ten może „dzwonić nawet do samego prezydenta”.

Poseł PiS oburzony interwencją ochrony. Mówi o naruszeniu nietykalności

Michał Kowalski nie kryje swojego niezadowolenia z obrotu spraw. Jak tłumaczył dziennikarzom Expressu Kaszubskiego, jego jedynym celem było dołączenie do zaproszonych oficjeli i oficjalne przywitanie zgromadzonych na imprezie mieszkańców.

Parlamentarzysta zdradził też, że zgłosił już sprawę odpowiednim organom, podejrzewając popełnienie przestępstwa. W jego ocenie, ochroniarze uniemożliwili mu swobodne wykonywanie mandatu poselskiego, a dodatkowo doszło do naruszenia jego nietykalności cielesnej. Polityk zapewnia, że ma zdjęcia potwierdzające przebieg całej awantury.

Policja na miejscu zdarzenia. Urząd Miejski w Kartuzach tłumaczy sytuację

Na miejsce zdarzenia natychmiast zadysponowano patrol policji. Jak poinformowali przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Kartuzach, o interwencję funkcjonariuszy miał poprosić osobiście zdenerwowany poseł PiS.

Władze gminy bronią jednak swoich racji, przypominając, że Truskawkobranie to impreza rozrywkowa z ustalonym harmonogramem, a nie wiec polityczny. Dostęp do głównej sceny był rygorystycznie kontrolowany i ograniczony tylko dla wcześniej zaproszonych osób. Według oficjalnego stanowiska magistratu, Michał Kowalski nie widniał na liście VIP-ów, dlatego nie miał prawa wstępu do strefy zamkniętej. Urzędnicy zapewnili, że przekażą organom ścigania wszelkie niezbędne materiały, w tym zapisy z kamer monitoringu.

Spór po Truskawkobraniu może znaleźć finał w prokuraturze

Echa awantury nie ucichły po zakończeniu wydarzenia. Michał Kowalski twardo domaga się przeprosin ze strony burmistrza Kartuz. Jeśli takie padną, polityk deklaruje gotowość do przemyślenia decyzji o wycofaniu oficjalnego zawiadomienia na policję.

Do czasu osiągnięcia ewentualnego kompromisu, obie strony twardo obstają przy swoich wersjach zdarzeń. Z jednej strony słyszymy o łamaniu praw parlamentarzysty i fizycznym ataku, z drugiej o konieczności przestrzegania regulaminu imprezy masowej. Dokładne okoliczności tej przepychanki będą teraz przedmiotem dalszych ustaleń.

MOŻDŻONEK OSTRO: SIKORSKI TO PRZEDSZKOLAK! | Poranny Ring
QUIZ o Jarosławie Kaczyńskim. Pytania bez tabu nie tylko dla wyborców PiS
Pytanie 1 z 17
Czy Jarosław Kaczyński ma żonę i dzieci?