Spis treści
Premier Donald Tusk oficjalnie potwierdził w poniedziałek, 2 marca, że nasz kraj przystępuje do zaawansowanego projektu odstraszania nuklearnego. Za pośrednictwem serwisu X szef rządu przekazał, że trwają już negocjacje z Francją oraz grupą kluczowych partnerów z Europy.
„Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować” – podkreślił szef polskiego rządu, wskazując na defensywny charakter tych działań.
Do sprawy odniósł się też Tomasz Siemoniak. Minister koordynator służb specjalnych skwitował te doniesienia krótko: „Dla bezpieczeństwa Polski”.
Konflikt na linii rząd-prezydent: Nawrocki pominięty w rozmowach?
Podczas spotkania z dziennikarzami w Białym Domu, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej skomentował doniesienia o atomowym sojuszu z Paryżem. Marcin Przydacz wyraźnie podkreślił, że prezydent Karol Nawrocki nie otrzymał żadnych informacji na temat prowadzonych negocjacji. Taka sytuacja stawia pod znakiem zapytania przepływ informacji między rządem a zwierzchnikiem sił zbrojnych w kluczowych kwestiach obronnych.
Urzędnik z Pałacu Prezydenckiego poddał w wątpliwość, czy francuski potencjał militarny może stanowić realną gwarancję bezpieczeństwa dla naszego kraju. Przydacz zastanawiał się głośno, czy Paryż dysponuje wystarczającym arsenałem nuklearnym, by zapewnić skuteczny parasol ochronny nad Wisłą.
Program Nuclear Sharing jako strategiczny cel Pałacu
Zdaniem doradcy prezydenta, to Waszyngton posiada wiarygodne zdolności odstraszania. Przydacz wskazał na program Nuclear Sharing, dzięki któremu amerykańska broń jądrowa znajduje się już w kilku krajach Starego Kontynentu. Zwrócił uwagę na dysproporcję sił: na wschodniej flance NATO brakuje takiej obecności, podczas gdy Federacja Rosyjska rozbudowuje infrastrukturę wojskową w obwodzie królewieckim i na Białorusi.
W opinii szefa BPM, priorytetem Warszawy powinno być dążenie do objęcia Polski programem Nuclear Sharing i bezpośrednie rozmowy z USA. Taka strategia, oparta na amerykańskich mechanizmach, jest według otoczenia prezydenta znacznie bardziej efektywna i realistyczna niż poleganie na deklaracjach płynących z Francji.
W rozmowie z Polską Agencją Prasową Marcin Przydacz ostro ocenił działania gabinetu Donalda Tuska, twierdząc, że od dwóch lat w tej materii „niewiele się dzieje”. Przypomniał, że w parlamencie wciąż leży nierozpatrzona uchwała wzywająca do aktywności w tym obszarze. Doradca prezydenta wyraził sceptycyzm co do intencji marszałka Włodzimierza Czarzastego, wątpiąc, czy podejmie on jakiekolwiek kroki w sprawie tego dokumentu.
Mimo krytyki pod adresem rządu, Przydacz wierzy w szansę na przekonanie Amerykanów do relokacji broni jądrowej. Porównał obecną sytuację do roku 2015, gdy wątpiono w stałą obecność wojsk USA nad Wisłą, a dziś stacjonuje tu ponad 10 tysięcy żołnierzy. Używając metafory „kropla drąży skałę”, zasugerował, że upór może przynieść efekty. Nie zdradził jednak kulisów rozmów z Donaldem Trumpem, zaznaczając, że takie negocjacje powinny toczyć się w dyskrecji gabinetów.
Sondaż IBRiS: Polacy chcą atomu nad Wisłą
Z najnowszego badania IBRiS na zlecenie Radia ZET wynika, że większość społeczeństwa popiera nuklearne ambicje Warszawy. Za pozyskaniem własnej broni jądrowej opowiada się aż 50,9 proc. ankietowanych.
Szczegółowe dane pokazują, że 20,9 proc. respondentów jest zdecydowanie „za”, a 30 proc. wybiera odpowiedź „raczej tak”. Przeciwników takiego rozwiązania jest łącznie 38,6 proc., przy czym 15,1 proc. wyraża sprzeciw zdecydowany. Co dziesiąty badany nie ma w tej kwestii wyrobionego zdania.
Ciekawie prezentuje się rozkład głosów w zależności od płci. Poparcie dla atomu jest niemal równe i wynosi 51 proc. zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Różnice widać w grupie oponentów: przeciwko zbrojeniom nuklearnym jest 35 proc. Polek oraz 42 proc. Polaków.
Preferencje partyjne wyraźnie różnicują podejście do tego tematu. Największymi entuzjastami broni jądrowej są wyborcy prawicy. Zgodę na taki krok wyraża aż 79 proc. sympatyków Konfederacji i 65 proc. wyborców PiS.
Co ciekawe, wśród elektoratu Nowej Lewicy poparcie sięga 54 proc. Nieco mniej entuzjazmu wykazują wyborcy Trzeciej Drogi (40 proc.). Najbardziej sceptyczni są zwolennicy Koalicji Obywatelskiej, gdzie tylko 35 proc. badanych popiera ten pomysł.
Sondaż zrealizował Instytut Badań Rynkowych i Społecznych w dniach 27-28 lutego 2026 roku. Badanie przeprowadzono metodą CATI na reprezentatywnej próbie 1073 osób.
Paryż zwiększa potencjał. Macron o "okresie przełomów"
Prezydent Emmanuel Macron poinformował w poniedziałek o zwiększeniu liczby głowic, co jest pierwszą taką decyzją od 1992 roku. W bazie Ile Longue przedstawił nową doktrynę odstraszania, argumentując to nadejściem „okresu przełomów z wieloma zagrożeniami”. Wymaga to, jego zdaniem, zaostrzenia francuskiej polityki obronnej.
Strategia Pałacu Elizejskiego zakłada udział sojuszników w manewrach nuklearnych oraz możliwość tymczasowego bazowania francuskich sił w krajach partnerskich. Macron wyjaśnił, że samoloty przenoszące ładunki jądrowe będą mogły być relokowane w Europie. Do inicjatywy przystąpiło osiem państw: Polska, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Belgia, Holandia, Dania i Grecja.
Działania te są w pełni transparentne wobec USA i koordynowane z Wielką Brytanią. Według SIPRI Francja posiada około 290 głowic. Jej potencjał opiera się na okrętach podwodnych oraz myśliwcach Rafale.
Wspólne oświadczenie z Berlinem i rola Londynu
Polecany artykuł:
Przywódcy Francji i Niemiec wydali wspólny komunikat, zapowiadając zacieśnienie więzi w sferze odstraszania. Jeszcze w tym roku ruszy specjalna „grupa sterująca”, której celem będzie koordynacja doktryn i ćwiczeń. To sygnał świadczący o rosnącej wadze europejskiej autonomii obronnej.
W swoim wystąpieniu Emmanuel Macron wymienił także Wielką Brytanię jako kluczowego partnera. Poinformował, że przedstawiciele Londynu po raz pierwszy uczestniczyli w manewrach francuskich strategicznych sił powietrznych.
Prezydent zastrzegł jednak, że Paryż nie zamierza dzielić się procedurami decyzyjnymi. Ostateczne zdanie w kwestii użycia broni atomowej należy wyłącznie do prezydenta Republiki. Francja nie ujawni również swojej definicji „żywotnych interesów”, których naruszenie mogłoby skutkować reakcją nuklearną.
Polecany artykuł:
Macron zapewnił, że francuska inicjatywa jest komplementarna wobec NATO, zarówno strategicznie, jak i technicznie. Prace nad wspólnym projektem europejskim toczą się przy pełnej przejrzystości w relacjach z Waszyngtonem.
Na zakończenie francuski przywódca potwierdził plany budowy nowego okrętu podwodnego o napędzie nuklearnym.