Spory w Prawie i Sprawiedliwości. Ultimatum dla członków stowarzyszeń
Sytuacja wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości staje się coraz bardziej napięta. Politycy ugrupowania przestali ukrywać wzajemne pretensje i coraz częściej publicznie wymieniają się uszczypliwościami. Najsilniejsze tarcia występują pomiędzy stronnikami Mateusza Morawieckiego a przedstawicielami innych obozów wewnątrz partii.
W tle tego sporu pozostaje kwestia przynależności do stowarzyszeń, takich jak chociażby „Rozwój Plus”. Działacze dostali czas do czwartku na opuszczenie tych struktur, jednak wielu z nich nie zamierza stosować się do tego wymogu. Piotr Müller, zapytany w programie „Poranny Ring” o możliwe kolejne spotkanie Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim przed upływem tego terminu, wyraził nadzieję na takie rozmowy.
– Z naszej strony jest wola pozostania w PiS, bo my nigdzie się nie wybieramy. Część osób chce nas wyrzucić z PiS, ale my wychodzić nie chcemy. Chcemy by to porozumienie, które było zawarte w kwietniu, że nasze stowarzyszenie może funkcjonować, te dwa płuca, były wspólne ustalenia Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego. (...) A teraz ja z telewizji się dowiaduję, że muszę zrezygnować ze stowarzyszenia z dnia na dzień, premier Morawiecki też się dowiedział z telewizji, nie zanosiło się na to, absolutnie.
Piotr Müller o sytuacji w PiS: porównanie do relacji rodzinnych
Oceniając aktualne wydarzenia wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, europoseł zdecydował się na dość nietypowe odniesienie. Zestawił partyjne zawirowania z funkcjonowaniem w domu. Piotr Müller tłumaczył, że obserwując błędy szanowanej osoby ze swojego otoczenia, ulegającej niewłaściwym doradcom, należy zareagować. Podkreślił, że w takiej sytuacji trzeba zwrócić uwagę na problem, a nie jedynie przyklaskiwać i udawać, że nie dzieje się nic złego.
– Jak widzimy w rodzinie, że ktoś z autorytetem ma złych doradców i popełnia błąd, to czy mam obowiązek wskazać, że są dostaje złe informację i trzeba spojrzeć na coś inaczej, czy mam być klakierem i mówić, że wszystko jest dobrze? – pytał.
Polityk nie szczędził jednak gorzkich słów pod adresem jednego z kolegów, a mianowicie Patryka Jakiego. Były rzecznik rządu Morawieckiego przyznał też, że osoby skupione w stowarzyszeniu "Rozwój Plus" nie zamierzają zakładać nowej partii, absolutnie nad tym nie pracują: - Nie, nie, mnie się robi słabo na samą myśl, że trzeba zakładać nową partię. Ja z PiS jestem związany od zawsze, i teraz chcą mnie wypchać osoby takie jak Patryk Jaki, co był związany z PO... No we mnie się gotuje! Patryk Jaki, który był związany z PiS, potem był w PO, potem był w PiS, potem zdradził i poszedł do Suwerennej Polski... My sami nie wychodzimy, nie godzę się na to, że ktoś powie, że mam wyjść z partii - mówił ostro.