W połowie czerwca Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Boris Pistorius spotkają się w Berlinie, aby podpisać bilateralne porozumienie dotyczące współpracy sił zbrojnych Polski i Niemiec. To symboliczne wydarzenie zbiega się z obchodami 35. rocznicy zawarcia polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie, podpisanego w 1991 roku.
Portal Wirtualna Polska dotarł do szczegółów planowanego dokumentu, zaznaczając, że jego treść może wywołać kolejne nieporozumienia między rządem a prezydentem. Dziennikarze serwisu podkreślają, że umowa wykracza poza zwykłe współdziałanie ministerstw obrony, obejmując również bliską współpracę Wojska Polskiego z Bundeswehrą, w tym wspólne działania w obszarze cyberbezpieczeństwa.
Zastosowana przez rząd procedura nie zakłada angażowania prezydenta w proces akceptacji porozumienia. Jak zauważa Wirtualna Polska, w przeciwieństwie do traktatu zawartego z Wielką Brytanią, umowa z Niemcami wymaga jedynie zatwierdzenia przez Radę Ministrów, na co zezwalają przepisy ustawy o umowach międzynarodowych z 2000 roku. Choć konstytucja nakłada na głowę państwa obowiązek ratyfikacji najważniejszych paktów wojskowych, ta ścieżka pozwala na zawarcie umowy bez konieczności uzyskania wcześniejszej zgody parlamentu, co już wcześniej praktykowano.
Decyzja o zatwierdzeniu umowy wyłącznie na szczeblu rządowym oznacza, że Andrzej Duda nie bierze udziału w jej procedowaniu. Według dziennikarzy wp.pl taki wybór ścieżki formalnej może skutkować słabszymi gwarancjami niż te wynikające z wcześniejszych traktatów, bądź być celowym zabiegiem marginalizującym Pałac Prezydencki. Kancelaria Prezydenta RP w odpowiedzi na pytania portalu wyraziła niezadowolenie, wskazując, że nie uczestniczyła w konsultacjach ani nie otrzymała ostatecznej wersji dokumentu. Z kolei Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że pełną odpowiedzialność za zawarcie tej umowy ponosi Ministerstwo Obrony Narodowej.