Spis treści
- Funkcjonariusze w Niemczech podjęli zdecydowane działania wobec przedstawicieli polskich środowisk, w tym Roberta Bąkiewicza, którzy chcieli zorganizować pochód z transparentami oraz krzyżem pod obelisk poświęcony polskim ofiarom hitlerowców.
- Mundurowi zdecydowali się na użycie siły fizycznej wobec manifestantów, pozbawiając czasowo wolności sześciu z nich, co tłumaczono złamaniem zakazu organizowania zgromadzeń, chociaż ostatecznie wszyscy aktywiści zostali wypuszczeni.
- Sytuacja wywołała natychmiastową reakcję polskiej dyplomacji, która skierowała na miejsce konsula w celu dokładnego zbadania przyczyn interwencji wobec obywateli RP.
Do głośnego incydentu z udziałem członków Ruchu Obrony Granic doszło na ulicach Berlina, gdzie niemieckie służby porządkowe zablokowały przemarsz polskich działaczy. Manifestanci zamierzali postawić drewniany krzyż tuż obok monumentu oddającego hołd Polakom poległym w trakcie II wojny światowej. Z oficjalnych informacji przekazanych przez tamtejsze organy ścigania wynika, że bezpośrednią przyczyną siłowej interwencji było zignorowanie oficjalnego zakazu organizacji pochodu. W przestrzeni internetowej błyskawicznie zaczęły krążyć materiały wideo, na których uwieczniono gwałtowne przepychanki oraz brutalne działania podejmowane przez niemieckich policjantów wobec demonstrantów.
Oświadczenie niemieckiej policji o zatrzymaniu Roberta Bąkiewicza w Berlinie
Przedstawiciele berlińskich służb we wtorkowy wieczór opublikowali szczegółowy komunikat, w którym wyjaśniono powody podjęcia drastycznych kroków. Zaznaczono w nim jasno: „Kiedy grupa mimo zakazu ruszyła wspólnie z krzyżem i transparentami w kierunku pomnika, nasze siły interwencyjne dokonały sześciu ograniczeń wolności. Napotkały opór, dlatego zastosowały środki przymusu bezpośredniego”.
Z policyjnych raportów wynika, że demonstranci zachowywali się głośno, niosąc ze sobą sporych rozmiarów drewniany krucyfiks oraz hasła na banerach. Służby stanowczo zabroniły kontynuowania pochodu pod polskie miejsce pamięci. Za pośrednictwem obecnego na miejscu tłumacza zasugerowano działaczom przeprowadzenie pikiety stacjonarnej na terenie pobliskiego parku bądź samotne podchodzenie pod obelisk. Po opanowaniu sytuacji wszyscy zatrzymani zostali wypuszczeni na wolność. Z relacji wynika również, że jeden z mundurowych mówiący po polsku pouczył zebranych, iż tego typu manifestacje należy zgłaszać niemieckim urzędnikom z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem.
W naszej galerii zobaczysz zatrzymanie Roberta Bąkiewicza:
Córka Roberta Bąkiewicza o interwencji: Tata wymiotuje i ma połamane żebra
Zupełnie inaczej całe zajście przedstawił sam zainteresowany, który w wypowiedzi dla telewizji Republika zaprezentował własną wersję berlińskich wydarzeń. Działacz przekonywał, że zgromadzonym rodakom pozwolono na przemieszczenie się pod sam pomnik, ale postawiono twardy warunek odrzucenia krzyża oraz wszelkich tablic upamiętniających ofiary II wojny światowej. Na niepokojące doniesienia zza zachodniej granicy błyskawicznie odpowiedział rzecznik polskiego resortu dyplomacji, Maciej Wewiór.
- Odnośnie do zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa - ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymani – napisał.
W przygotowanej przez naszą redakcję galerii zdjęć można dokładnie prześledzić przebieg zatrzymania znanego polskiego aktywisty przez zagraniczne służby.