Spis treści
Netanjahu nie wyklucza inwazji lądowej w Iranie
- Premier Izraela twierdzi, że same uderzenia z powietrza nie wystarczą i do obalenia irańskiego rządu potrzebna jest interwencja lądowa.
- Donald Trump stanowczo odmawia wysłania amerykańskich żołnierzy, co uwydatnia różnicę zdań między nim a Netanjahu.
- Pojawiają się pytania, czy Izrael zdecyduje się na samodzielny atak, czy może Waszyngton wpłynie na złagodzenie tych planów. Przyszość Bliskiego Wschodu stoi pod znakiem zapytania.
Jak informuje brytyjski dziennik "The Telegraph", Binjamin Netanjahu uważa, że dotychczasowe skoordynowane uderzenia sił amerykańskich i izraelskich mocno osłabiły Islamską Republikę, stawiając ją w najtrudniejszym położeniu od 47 lat. Choć szef rządu w Tel Awiwie chwali "znaczące sukcesy w działaniach powietrznych", to jednak jest przekonany, że bez interwencji na lądzie nie uda się całkowicie pokonać tamtejszej władzy. Premier nie zdradził jednak żadnych szczegółów ewentualnej operacji militarnej, co tylko nasila domysły na temat przyszłych ruchów Izraela.
Donald Trump mówi stanowcze "nie" wysłaniu wojsk
Poglądy Netanjahu stoją w wyraźnej sprzeczności ze stanowiskiem Donalda Trumpa. Kiedy prezydenta elekta USA zapytano o perspektywę zaangażowania lądowego w konflikt z Iranem, udzielił jednoznacznej odpowiedzi:
"Nie, nigdzie nie wysyłam wojsk".
Warto zauważyć, że choć Trump wcześniej mówił, iż zmiana władzy w Teheranie byłaby "najlepszą rzeczą, jaka mogłaby się wydarzyć", to z czasem jego retoryka uległa złagodzeniu. Amerykański przywódca zasugerował niedawno, że irańskie elity duchowne najpewniej utrzymają się przy władzy.
Polacy ocenili prezydenturę Karola Nawrockiego. Sondaż nie zostawia złudzeń
Różnice zdań między USA a Izraelem po ataku na South Pars
Dystans między Waszyngtonem a Tel Awiwem stał się jeszcze bardziej wyraźny po tym, jak Izrael uderzył w irańskie instalacje gazowe South Pars. Szef amerykańskiego wywiadu wprost przyznał, że priorytety jego służb są inne niż te, którymi kieruje się wywiad izraelski. Z doniesień wynika, że pod wpływem nacisków ze strony USA, Netanjahu zgodził się na "wstrzymanie przyszłych ataków". Jednocześnie premier podkreślił, że w przypadku środowych uderzeń Izrael działał zupełnie samodzielnie. Cała ta sytuacja dobitnie pokazuje rosnący brak porozumienia i spójnej strategii między dwoma bliskimi sojusznikami.
Jaka będzie przyszłość Iranu i całego regionu?
Ewentualne rozpoczęcie działań lądowych przeciwko Iranowi mogłoby przynieść dramatyczne skutki nie tylko dla stabilności Bliskiego Wschodu, ale i dla bezpieczeństwa na całym świecie. Brak zgody na linii USA-Izrael wprowadza ogromną niepewność co do tego, co wydarzy się w najbliższych miesiącach. Główne pytanie brzmi: czy Binjamin Netanjahu zdoła przeforsować swoją wizję operacji lądowej, czy też stanowisko Waszyngtonu okaże się barierą nie do przejścia? Odpowiedź na nie zdecyduje o dalszych losach całego zapalnego regionu.