Spis treści
Były wiceszef resortu sprawiedliwości Marcin Romanowski ubiega się o przyznanie listu żelaznego, wskazując, że przebywa w Tyraspolu, leżącym w oderwanym od Mołdawii Naddniestrzu. Polityk ukrywa się w związku z toczącym się śledztwem wokół nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości, gdzie śledczy zarzucają mu między innymi współtworzenie zorganizowanej grupy przestępczej.
Odpowiednie organy mołdawskiego rządu przekazały, że nie dysponują żadnymi informacjami dotyczącymi obecności poszukiwanego na ich terytorium. Dodatkowo zaznaczono, że Kiszyniów nie otrzymał formalnego wniosku o współpracę w tej kwestii ze strony Warszawy. Władze w Mołdawii podkreślają, że obszar Naddniestrza znajduje się poza ich faktyczną jurysdykcją.
Status Naddniestrza jako samozwańczej republiki wyklucza stosowanie tam standardowych procedur ekstradycyjnych i europejskich nakazów aresztowania. Z tego powodu polskie organy ścigania napotykają poważne przeszkody w prowadzeniu poszukiwań i muszą opierać się na współpracy ze stroną mołdawską.
Fakt ubiegania się przez byłego polityka Zjednoczonej Prawicy o list żelazny potwierdziły krajowe organy wymiaru sprawiedliwości. Rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego do spraw karnych, sędzia Anna Ptaszek, poinformowała o wpłynięciu stosownego dokumentu, nadanego w stolicy separatystycznego regionu. Otrzymanie odpisu pisma potwierdził również rzecznik Prokuratury Krajowej, prokurator Przemysław Nowak, zaznaczając, że podano w nim dokładny adres pobytu uciekiniera.
Obecnie przebywa w Tyraspolu, na terytorium Naddniestrza, wskazując konkretny adres
Marcin Romanowski pozostaje jednym z głównych podejrzanych w głośnym śledztwie badającym nieprawidłowości przy dysponowaniu środkami Funduszu Sprawiedliwości. Lista ciążących na nim zarzutów obejmuje udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz manipulowanie wynikami konkursów dotacyjnych. Od grudnia ubiegłego roku były wiceminister unika kontaktu z organami ścigania, przebywając poza granicami Polski. W efekcie sąd zdecydował o wystawieniu za nim europejskiego nakazu aresztowania.
Jak Mołdawia komentuje sprawę Romanowskiego?
Odpowiadając na pytania agencji PAP, mołdawskie Biuro do spraw Polityk Reintegracyjnych – instytucja odpowiedzialna za relacje z Tiraspolom – przekazało, że nie posiada jakiejkolwiek wiedzy na temat losów Marcina Romanowskiego. Jednocześnie urząd ten kategorycznie zaprzeczył, jakoby polskie służby wystąpiły z oficjalnym wnioskiem o pomoc w zlokalizowaniu uciekiniera.
Urząd kierowany przez wicepremiera Valeriu Chiveriego odpowiada za proces przywracania zwierzchnictwa Kiszyniowa nad zbuntowaną prowincją. Mołdawscy urzędnicy przypomnieli, że obszar Naddniestrza funkcjonuje poza kontrolą konstytucyjnych władz państwa, ponieważ trwający od lat konflikt wciąż nie znalazł ostatecznego i prawnie wiążącego rozwiązania.
Tomasz Siemoniak o działaniach służb
Do sprawy odniósł się na antenie radiowej Jedynki Tomasz Siemoniak. Minister koordynator służb specjalnych zwrócił uwagę na trudności wynikające ze statusu prawno-międzynarodowego terytorium, w którym rzekomo ukrywa się polityk. Z racji tego, że Naddniestrze to obszar separatystyczny, nie respektuje się tam zachodnich norm prawnych, w tym nakazów aresztowania. Z tego powodu polska strona jest zmuszona kierować swoje kroki bezpośrednio do rządu w Kiszyniowie, traktując całe terytorium Mołdawii jako jednolity organizm państwowy w świetle prawa międzynarodowego.
Co daje list żelazny?
Dokument, o który stara się zbiegły polityk, pozwala podejrzanemu na pozostanie na wolności podczas trwania postępowania. Wymaga to jednak pisemnego zobowiązania do stawiania się na każde wezwanie organów ścigania lub sądu. Osoba posiadająca list żelazny musi zamieszkiwać pod wskazanym adresem i ma zakaz jego opuszczania bez zgody wymiaru sprawiedliwości. Ponadto nie wolno jej w żaden sposób ingerować w proces gromadzenia dowodów czy przesłuchiwania świadków.