Spis treści
Decyzja władz Prawa i Sprawiedliwości obejmuje Mateusza Morawieckiego oraz 39 innych członków parlamentu, którzy zdecydowali się zasilić nowy klub "Rozwój Plus". Podstawą takiego kroku było opuszczenie struktur parlamentarnych PiS, co uznano za rażące złamanie partyjnego statutu. Dodatkowo, w przypadku byłego premiera zaważyła otwarta zapowiedź stworzenia nowego, konkurencyjnego ugrupowania. Zainteresowani otrzymali tydzień na złożenie odwołania od tego werdyktu – po upływie tego czasu definitywnie pożegnają się z legitymacjami partyjnymi.
Sąd dyscyplinarny nie miał wątpliwości, że działania polityków stanowiły poważne naruszenie wewnętrznych regulacji. Kluczowym przewinieniem okazało się porzucenie klubu parlamentarnego PiS i zasilenie szeregów formacji "Rozwój Plus".
– W stosunku do wszystkich sąd dyscyplinarny uznał, że ciężko naruszyli oni statut Prawa i Sprawiedliwości poprzez to, że opuścili klub parlamentarny PiS i wstąpili do nowego klubu parlamentarnego
Oświadczył Karol Karski w rozmowie z Polską Agencją Prasową, występujący w roli rzecznika dyscyplinarnego Prawa i Sprawiedliwości.
W przypadku Mateusza Morawieckiego sprawę przesądziły dodatkowo jego słowa z początku sierpnia, kiedy to otwarcie zadeklarował chęć powołania nowej partii, która miałaby stanowić konkurencję dla PiS. Karol Karski podkreślił, że inni wyrzuceni politycy nie posuwali się do takich deklaracji. Cała czterdziestka ma teraz siedem dni na odwołanie. Jeśli z tego nie skorzystają, klamka zapadnie ostatecznie.
Z informacji opublikowanych przez Wirtualną Polskę wynika, że współtwórcy klubu "Rozwój Plus" otrzymali już stosowne dokumenty z datą 13 sierpnia. W pismach wskazano na poważne złamanie konkretnych punktów statutu partii (art. 39 w zw. z art. 36 ust. 1 i 2), które zobowiązują posłów wybranych z list PiS do bycia członkami ich klubu parlamentarnego. Wyrzucenie oparto również o artykuł 40 punkt 4 regulaminu ugrupowania.
Reakcje na decyzję o wyrzuceniu polityków Rozwoju Plus
Poseł Szymon Szynkowski vel Sęk, jeden z parlamentarzystów objętych wyrzuceniem, odniósł się do sprawy na łamach Wirtualnej Polski, która jako pierwsza nagłośniła orzeczenie sądu partyjnego.
– To tylko potwierdza wcześniejsze deklaracje prezesa i rzecznika dyscyplinarnego partii. Żałuję, że Prawo i Sprawiedliwość upatruje źródeł swojego szybkiego sukcesu w wyrzuceniu byłego premiera oraz kilkudziesięciu posłów i posłanek. Niemniej jednak nie obrażam się i życzę Prawu i Sprawiedliwości, mimo wszystko, jak najlepiej - powiedział parlamentarzysta.
– Sami koncentrujemy się w tej chwili na przygotowaniu atrakcyjnej alternatywy dla rządów Donalda Tuska, która będzie alternatywą o charakterze programowym, a nie uwikłaniem się w jakieś emocje, w szczególności dotyczące dyskusji po prawej stronie na temat statutu i wykluczeń - dodał Szymon Szynkowski vel Sęk dla WP.
Osoba z bliskiego środowiska byłego premiera skomentowała dla WP ten ruch jako „gratkę dla absolutnych koneserów”, dając do zrozumienia, że takiego finału spodziewano się już od dłuższego czasu.
– Prawo i Sprawiedliwość jest w tym samym miejscu, w którym było miesiąc temu, a my jesteśmy już trzy kroki dalej – zaznaczył inny członek "Rozwoju Plus". - W życiu nie pamiętam, żeby tak sprawnie w PiS obradował jakikolwiek sąd koleżeński i postępowanie dyscyplinarne było tak szybko przeprowadzone. Najczęściej było to odkładane na "wieczne nigdy" - dodał.
Status Europosłów związanych z Mateuszem Morawieckim
Los eurodeputowanych sympatyzujących z nową formacją pozostaje na razie nierozstrzygnięty. Według Karola Karskiego wydalenie objęło 38 członków Sejmu i dwóch Senatu. Tymczasem Wirtualna Polska donosi, że Michał Dworczyk, Waldemar Buda i Piotr Müller – europejscy współpracownicy Mateusza Morawieckiego – nie dostali takich decyzji. Wynika to z luk w statucie, który nie wymusza na europosłach przynależności do sejmowego klubu PiS. Teoretycznie są więc nadal w partii, choć opuszczenie partyjnej delegacji w Brukseli mogłoby dać pretekst do ich usunięcia.
Zamieszanie wokół powołania stowarzyszenia Rozwój Plus
Punktem zapalnym konfliktu okazało się powołanie stowarzyszenia "Rozwój Plus" przez byłego szefa rządu i jego popleczników. Spotkało się to z ostrą krytyką prominentnych polityków PiS, w tym Jacka Sasina i Tobiasza Bocheńskiego. W rezultacie Jarosław Kaczyński zażądał od swoich ludzi podpisania lojalek, w których mieli zadeklarować, że nie należą do partyjnych stowarzyszeń. Mateusz Morawiecki i kilkudziesięciu jego stronników zignorowali to żądanie. Sprawa trafiła więc do rzecznika dyscyplinarnego. Zanim jednak podjęto kolejne kroki, Morawiecki ogłosił powstanie własnego klubu z udziałem 40 parlamentarzystów.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Mateusz Morawiecki: