Minister reaguje na wyrok dla Łukasza Żaka. Mocne słowa o surowej karze

Sąd wydał wyrok w głośnej sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak spędzi w więzieniu najbliższe 20 lat. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek stanowczo skomentował to rozstrzygnięcie, podkreślając konieczność surowego karania za świadome łamanie prawa.

Minister Waldemar Żurek. Na miniaturze Łukasz Żak. O wyroku za wypadek na Trasie Łazienkowskiej przeczytasz na Eska.
Autor: Artur Hojny SE/Paweł Dąbrowski SE

Do koszmarnego zdarzenia w Warszawie doszło w 2024 roku. W wyniku wypadku na Trasie Łazienkowskiej śmierć poniósł mężczyzna, a trzy inne osoby zostały poszkodowane i trafiły do szpitala. Wśród rannych znalazła się 37-letnia żona zmarłego oraz ich dzieci, a także kobieta podróżująca z samym sprawcą tragedii.

Decyzja Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia zapadła w czwartek, 16 lipca. Sędzia orzekł wobec Łukasza Żaka karę 20 lat więzienia, przy czym o przedterminowe zwolnienie będzie mógł on wnioskować po odbyciu 15 lat kary. To orzeczenie szybko spotkało się z reakcją ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Waldemara Żurka, który zamieścił wpis na platformie X.

Według ustaleń sądu i zgromadzonego materiału dowodowego doszło do skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania: prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, rażącego przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz złamania obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów - napisał minister sprawiedliwości. 

Waldemar Żurek o tragedii na Trasie Łazienkowskiej

Szef resortu sprawiedliwości zauważył, że efektem tego zdarzenia jest utrata życia przez niewinną osobę, a jej najbliżsi muszą zmierzyć się z potężnym cierpieniem. Zaznaczył także: - Osoby, które świadomie łamią przepisy, prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu, ignorują sądowe zakazy i narażają życie innych uczestników ruchu, muszą liczyć się z najsurowszą odpowiedzialnością karną. 

Minister skierował również słowa wsparcia do bliskich ofiar tego zdarzenia: - Nasze myśli pozostają dziś przede wszystkim z rodziną zmarłego oraz wszystkimi osobami, które ucierpiały w tej tragedii. Żaden wyrok nie cofnie skutków tego dramatu, ale obowiązkiem państwa jest zapewnienie sprawiedliwości oraz ochrona obywateli przed sprawcami skrajnie niebezpiecznych zachowań.

Szokujące są również okoliczności następujące bezpośrednio po wypadku. Znajomi Żaka, którzy zjawili się na miejscu, pomogli mu uciec. Ostatecznie ujęto go na terenie Niemiec, w Lubece, wykorzystując do tego Europejski Nakaz Aresztowania. Eksperci ustalili, że w momencie tragedii Żak był nietrzeźwy i nagrywał swoją jazdę telefonem. Jego prędkość wyniosła 226 km/h w miejscu, gdzie limit to 80 km/h.

KUISZ: CZARNEK IDZIE NA CAŁOŚĆ!