Spis treści
Wypadek minister Cienkowskiej. Prokuratura wnioskuje o warunkowe umorzenie, ale stawia warunki
Sprawa kolizji drogowej z udziałem Marty Cienkowskiej wkracza w nową fazę. Śledczy, po zapoznaniu się ze zgromadzonymi dowodami, postanowili złożyć do sądu wniosek o warunkowe umorzenie. Taka decyzja chroni obecną minister kultury przed pełnoprawnym procesem karnym, jednak wiąże się z określonymi wymogami. Cienkowska będzie musiała wypłacić rekompensatę ofierze wypadku, a także poddać się rocznemu okresowi próby.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło 14 kwietnia 2025 roku na skrzyżowaniu ulic Koszykowej i Pięknej w Warszawie. Marta Cienkowska, będąca wtedy podsekretarzem stanu w resorcie kultury, prowadziła Toyotę. Z ustaleń prokuratury wynika, że podczas manewru skrętu nie zachowała odpowiedniej uwagi i wymusiła pierwszeństwo na prawidłowo jadącym motocykliście. Według śledczych, polityk źle oceniła dystans i prędkość jednośladu, co doprowadziło do zderzenia. Poszkodowany kierowca motocykla odniósł obrażenia klatki piersiowej i złamania. Biegli uznali, że naruszyły one funkcjonowanie organizmu na czas dłuższy niż siedem dni. To sprawiło, że zdarzenie zakwalifikowano jako wypadek z artykułu 177 Kodeksu karnego.
Prokuratura składa wniosek. Co to oznacza dla Marty Cienkowskiej?
- Wyznaczenie rocznego okresu próby. Jeśli w tym czasie i przez kolejne pół roku minister popełni celowe przestępstwo, sprawa wypadku wróci na wokandę.
- Wypłata 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz poszkodowanego kierowcy jednośladu.
- Wpłata 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, na łamach "Gazety Wyborczej" poinformował o konsekwencjach złamania ustaleń. Jeśli sąd zaakceptuje wniosek, a minister nie dotrzyma warunków próby, prokuratura skieruje do sądu tradycyjny akt oskarżenia. Prokurator Skiba podkreślił, że na korzyść Cienkowskiej działał brak wcześniejszych wyroków za przestępstwa umyślne oraz nieumyślny charakter samego zdarzenia. Wypadek był efektem błędu w ocenie sytuacji na drodze, a nie rażącego łamania przepisów. Śledczy potwierdzili, że polityk nie jechała za szybko i nie używała telefonu. Dodatkowo, rany motocyklisty zakwalifikowano jako średnie.
Ostateczna decyzja w sprawie wypadku spowodowanego przez minister kultury należy teraz do sądu, który oceni zasadność propozycji prokuratury.