Spis treści
Unijne obawy o polskie zbrojenia
Europejscy urzędnicy publicznie doceniają polskie przygotowania do pozyskania środków zbrojeniowych. Thomas Regnier, pełniący funkcję rzecznika Komisji Europejskiej, zaznaczył w oficjalnym komunikacie ogromne znaczenie tych działań dla stabilności całego kontynentu.
- Polska jest największym beneficjentem programu SAFE" i polski plan jest "bardzo solidny -
Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się jednak z nieoficjalnych doniesień dziennikarki RMF FM, Katarzyny Szymańskiej-Borginon. Według jej brukselskich ustaleń unijne instytucje z narastającym niepokojem przyglądają się ostrym przepychankom między polskim rządem a Pałacem Prezydenckim. W kuluarach reporterka usłyszała bardzo dosadne podsumowanie obecnej atmosfery.
- KE jest bardzo zaniepokojona i śledzi z bliska debatę w Polsce (...) Nie mamy obecnie żadnej pewności co do polskiego SAFE. Zamiast pewności mamy bałagan -
Eksperci i informatorzy stacji jasno wskazują, że bez odpowiedniego zaangażowania Warszawy budowa solidnej tarczy obronnej po wschodniej stronie kontynentu jest praktycznie niemożliwa. Decyzje polityczne podejmowane na szczeblu krajowym będą miały bezpośrednie przełożenie na ostateczny kształt architektury bezpieczeństwa w całym naszym regionie.
- Jak wyjaśniają rozmówcy dziennikarki RMF FM, bez Polski nie ma Wschodniej Tarczy, bez Polski broniącej wschodniej flanki nie ma bezpieczeństwa w Europie. To właśnie dlatego Polska otrzymała tyle pieniędzy z programu SAFE. Weto prezydenta Karola Nawrockiego byłoby więc politycznym uderzeniem w całą Europę, bo polski SAFE jest istotny także dla innych krajów UE, ich przemysłów obronnych oraz Ukrainy. Z informacji dziennikarki RMF FM wynika, że na razie władz w Brukseli nie uspokaja zapowiedź premiera Tuska, że ma plan B, polegający na wdrażaniu SAFE przez "obchodzenie" prezydenckiego weta -