Kto podpalił fabrykę dronów w Skarżysku-Kamiennej? Marcin Kierwiński mówi o dywersji

2026-08-31 21:45

Pożar w zakładzie produkującym komponenty do bezzałogowców w Skarżysku-Kamiennej najprawdopodobniej nie był dziełem przypadku. Szef resortu spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński sugeruje, że za incydentem może stać celowe działanie dywersyjne. Służby dysponują już nagraniami ze zdarzenia, a polityk wzywa firmy zbrojeniowe do natychmiastowego wzmocnienia systemów ochrony, ostrzegając przed kolejnymi atakami.

Minister Marcin Kierwiński przemawia w Sejmie z uniesionym palcem. O pożarze w Skarżysku-Kamiennej przeczytasz w Eska.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Pożar fabryki w Skarżysku-Kamiennej. Służby mają nagranie sprawcy

Ogień, interwencja straży pożarnej i mnóstwo znaków zapytania wokół incydentu w zakładzie wytwarzającym komponenty do bezzałogowców w Skarżysku-Kamiennej. Obecnie organy ścigania weryfikują hipotezę o celowym podłożeniu ognia.

Minister spraw wewnętrznych i administracji uważa taką wersję wydarzeń za niezwykle realną. Co istotne, systemy monitoringu miały uchwycić sylwetkę człowieka mogącego odpowiadać za pojawienie się płomieni.

Marcin Kierwiński o pożarze fabryki dronów. Szef MSWiA zabrał głos

Szef MSWiA odniósł się do tych doniesień podczas wywiadu w programie „Gość Wydarzeń”. Polityk zaznaczył jednocześnie, że ostateczny werdykt w tej sprawie wydadzą prokuratorzy oraz powołani eksperci.

„Z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że tak, mieliśmy do czynienia z podpaleniem” – powiedział Kierwiński.

Głównym zadaniem śledczych jest teraz ustalenie tożsamości sprawcy oraz jego motywacji.

Odpowiednie służby intensywnie pracują nad rozwikłaniem tej sprawy. Szef resortu zdradził, że w rękach śledczych znajdują się już dowody mogące rzucić nowe światło na całe zdarzenie.

"Ród smoka". Jak uważnie oglądaliście 3. sezon?
Pytanie 1 z 15
Czego na swoim gobelinie NIE wyhaftowała Helaena?

Monitoring w Skarżysku-Kamiennej. Podejrzany o podpalenie był zamaskowany

Kluczową rolę w dochodzeniu mogą odegrać zapisy z kamer bezpieczeństwa. Według słów Marcina Kierwińskiego, sprzęt rejestrujący obraz uchwycił człowieka, który mógł celowo zaprószyć ogień na terenie zakładu.

Trudność polega jednak na tym, że – jak wynika z relacji polityka – zarejestrowana na wideo postać ukrywała swoją twarz pod maską.

Funkcjonariusze nie ograniczają się wyłącznie do kamer zainstalowanych bezpośrednio na budynku fabryki. Trwa szczegółowa analiza materiałów wideo z całej najbliższej okolicy, co ma pomóc w zidentyfikowaniu tajemniczej osoby uwiecznionej na nagraniach.

Dowody w pobliżu fabryki dronów. Marcin Kierwiński mówi o dywersji

Szef MSWiA poinformował dodatkowo o odkryciu ważnych przedmiotów w niedalekim sąsiedztwie zniszczonego budynku.

Polityk odmówił jednak podania szczegółów na temat charakteru tych znalezisk. W przestrzeni medialnej krążyły plotki o porzuconym plecaku, jednak przedstawiciel rządu nie odniósł się do tych rewelacji.

Zaznaczył natomiast wyraźnie, że zgromadzone dowody mogą mieć kluczowe znaczenie dla dalszego biegu postępowania.

„Są takie materiały, które mogą wskazywać na to, że mieliśmy do czynienia i z aktem dywersji” – powiedział szef MSWiA.

Wciąż jest to jednak tylko jedna z badanych opcji. Definitywne wnioski poznamy dopiero po zakończeniu szczegółowych analiz prowadzonych przez powołanych ekspertów.

Śledztwo w Skarżysku-Kamiennej. Służby szukają zleceniodawców podpalenia

Wszystko wskazuje na to, że incydent może mieć dużo głębsze tło. Marcin Kierwiński zapowiedział, że celem służb nie jest jedynie schwytanie bezpośredniego wykonawcy podpalenia.

Jeśli wariant o sabotażu okaże się prawdziwy, konieczne będzie sprawdzenie, czy podejrzany był samotnym wilkiem, czy też realizował wytyczne kogoś z zewnątrz, kto finansował całą operację.

„Trzeba (...) ustalić tę osobę i ewentualnie ustalić jej mocodawców” – mówił minister.

Apel do firm zbrojeniowych. Szef MSWiA ostrzega przed sabotażem

Przy tej okazji szef resortu spraw wewnętrznych wystosował ważny komunikat do właścicieli biznesów wytwarzających sprzęt lub części dla polskiej armii.

„Każde przedsiębiorstwo, każda prywatna inicjatywa, która produkuje na rzecz wojska, powinna rozważyć wzmocnienie ochrony” – zaapelował.

Wynika to z faktu, że w przypadku potwierdzenia się hipotez o celowej dywersji, musimy być przygotowani na powtórkę takich sytuacji w innych miejscach.

„Tego typu akcji, akcji sabotażowych, dywersyjnych, jeżeli to się potwierdzi (...) może być po prostu znacznie więcej” – ostrzegł Kierwiński.

Ostrzeżenie przed działaniami dywersyjnymi w Polsce. Ważny apel do obywateli

Minister skierował również kilka słów bezpośrednio do obywateli. Poprosił o zachowanie szczególnej ostrożności i natychmiastowe informowanie mundurowych o wszelkich nietypowych zjawiskach.

„Jeżeli zobaczymy coś niepokojącego, jeżeli zobaczymy jakieś dziwnie zachowujące się osoby, zawsze zgłaszajmy to na policję, zgłaszajmy to służbom” – powiedział.

Jest to niezwykle istotne w świetle trwającego konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą i potęgujących się obaw o akty sabotażu na terytorium Rzeczypospolitej.

Nowy system ostrzegania dla Polaków. Rząd zapowiada specjalną aplikację

Marcin Kierwiński podzielił się także informacjami na temat budowy nowoczesnego mechanizmu powiadamiania obywateli o niebezpieczeństwach.

Do grudnia bieżącego roku udostępniony ma zostać dedykowany program na smartfony, który będzie funkcjonował niezależnie od standardowych wiadomości tekstowych rozsyłanych przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Urządzenia mobilne będą bezpośrednio alarmować swoich właścicieli o nadciągających kryzysach.

„Każdy z nas będzie mógł pobrać na swój telefon aplikację, która będzie rodzajem alertu” – zapowiedział minister.

Aplikacja alarmowa bez dostępu do sieci. MSWiA ujawnia plany

Zasadniczą kwestią pozostaje to, czy nowe oprogramowanie spełni swoją funkcję w momencie utraty połączenia z globalną siecią.

Szef MSWiA zagwarantował, że takie funkcjonalności są brane pod uwagę w projekcie. Ich pełne uruchomienie potrwa jednak kilka miesięcy, bo wymaga to stworzenia odpowiedniego zaplecza technicznego przez dostawców usług telekomunikacyjnych.

Polityk zapewnia, że struktury państwowe nieustannie usprawniają mechanizmy wczesnego ostrzegania i stają się coraz bardziej odporne na ewentualne ataki.

W tej chwili absolutnym priorytetem pozostaje jednak wyjaśnienie okoliczności incydentu w Skarżysku-Kamiennej. To właśnie organy ścigania muszą ostatecznie rozstrzygnąć, czy faktycznie mieliśmy tam do czynienia z zaplanowanym aktem sabotażu.

Policjant uratował z pożaru 17 osób, został ciężko ranny

Rolki