Spis treści
- Szef resortu obrony narodowej stanowczo odrzucił żale środowiska prezydenckiego z powodu braku rozmów o nowym brytyjskim porozumieniu.
- Wicepremier publicznie zarzucił urzędnikom głowy państwa patrzenie wyłącznie na własne podwórko zamiast dbania o narodowe bezpieczeństwo.
- Spór o zatwierdzenie tego niezwykle ważnego dokumentu potęguje konflikt na linii rząd i prezydent oraz rodzi obawy o kolejne wojskowe inicjatywy.
Spór o polsko-brytyjski traktat o bezpieczeństwie
Donald Tusk oraz brytyjski szef rządu Keir Starmer zawarli w środę na terenie Londynu specjalny traktat. Porozumienie to skupia się na ścisłej współpracy obu państw w sprawach obronności.
Chwilę po tym wydarzeniu głos zabrał szef Biura Polityki Międzynarodowej. Marcin Przydacz zarzucił Radzie Ministrów ignorowanie ośrodka prezydenckiego i brak przekazania dokumentów do otoczenia Karola Nawrockiego, co błyskawicznie spotkało się z gniewną ripostą ministra obrony narodowej.
Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiada otoczeniu prezydenta
Odpowiedź szefa MON nadeszła prosto z kanadyjskiej Ottawy. Władysław Kosiniak-Kamysz wypowiadał się podczas briefingu w sposób niezwykle emocjonalny i stanowczy.
Chciałbym, żeby chociaż raz kancelaria pana prezydenta ucieszyła się z tego, że Polska jest bezpieczniejsza – powiedział wicepremier podczas wizyty w Kanadzie. – Już nie powiem, że szlag trafia człowieka, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku kancelarii prezydenta jako pępek świata. To nie jest pępek świata. Najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo i o to dbamy – dodał.
Wicepremier gorąco przekonywał dziennikarzy o wielkiej wadze zawartego paktu. Z jego perspektywy świeżo podpisana umowa z władzami w Londynie to fundamentalny krok dla naszego bezpieczeństwa i relacji wewnątrz NATO.
Co się w tym może nie podobać? – pytał Kosiniak-Kamysz.
Polecany artykuł:
Szef MON przypomina zamieszanie wokół programu SAFE
Minister obrony narodowej wykorzystał okazję do przypomnienia innych spornych kwestii. Nawiązał do wcześniejszych zgrzytów związanych z inicjatywą SAFE oraz trudnych relacji ze środowiskiem prezydenta Karola Nawrockiego.
Już był taki ktoś, kto wprowadził prezydenta na minę i SAFE-u prezydent nie podpisał. Bardzo żałuję, że nie będzie częścią drużyny, która modernizuje polską armię – stwierdził Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier zaznaczył przy okazji ogromną skuteczność działań obecnego gabinetu na arenie międzynarodowej. Przekonywał o sprawnym prowadzeniu państwowej polityki bezpieczeństwa od Europy aż po Amerykę Północną.
Karol Nawrocki o braku konsultacji z Kancelarią Prezydenta
Do zaognionego sporu włączyła się w końcu sama głowa państwa. Karol Nawrocki skomentował zamieszanie w trakcie wizyty w Szwajcarii i otwarcie przyznał brak początkowej wiedzy o londyńskim dokumencie. Informacje czerpał na początku jedynie z doniesień publicznych, choć ostatecznie jeden z wiceministrów przekazał mu wymagane akta. Prezydent z naciskiem podkreślił konieczność wcześniejszego powiadamiania jego kancelarii o planach zawierania tak kluczowych sojuszy.
Nie powiem oczywiście, co z nim zrobię, ponieważ muszę się zapoznać z tymi sprawami – powiedział prezydent pytany o ratyfikację traktatu.
Głowa państwa uspokajała jednocześnie nastroje i złożyła obietnicę przemyślanego działania. Decyzje podejmowane w Pałacu Prezydenckim mają się kierować wyłącznie najwyższym interesem bezpieczeństwa państwa polskiego.
Środowe brytyjsko-polskie porozumienie wciąż czeka na uzyskanie ostatecznej mocy prawnej. Wymaga to odpowiedniej ratyfikacji przez organy obu państw. Mimo tego sam dokument zdążył już wywołać potężne polityczne zawirowania pomiędzy rządem a urzędującym prezydentem.