Wystąpienie szefa Rady Ministrów wywołało ogromne poruszenie na sali plenarnej. Burzę wywołał fakt, że bezpośrednio przed kluczowym głosowaniem nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o kryptowalutach szef rządu postanowił upublicznić treść zeznań kluczowego świadka w głośnej aferze Zondacrypto.
W trakcie relacjonowania materiałów ze śledztwa premier przytoczył następujące słowa: „Zbyszek zapoznał się z aktami (...) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił”.
Z kolejnych fragmentów dokumentu wynikało, że zadośćuczynienie miało trafić bezpośrednio do Zbigniewa Ziobry poprzez specjalną organizację powołaną przez jego brata, która funkcjonowała jako fundacja Suwerennej Polski. Szef rządu poinformował posłów, że w grę wchodziła potężna suma dwóch milionów złotych. W dalszej części sejmowego wystąpienia poruszono także wątek głowy państwa:
"(...) Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem. Najważniejsze w tej współpracy było to, ze pan X, publicznie znana osoba, obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie gdybym został skazany w tej sprawie” odczytał do końca sejmowy protokół lider Koalicji Obywatelskiej.
Na te poważne oskarżenia natychmiast zareagował prezydent. Za pośrednictwem platformy społecznościowej X Karol Nawrocki zamieścił bardzo krótki wpis:
- Panie Premierze, myślałem, że tę lekcję mamy już za sobą. Ale powtórzę: jeżeli Pan X albo nawet Pan Y – postacie znane – zaproponują Panu lub komuś z Pana otoczenia ułaskawienie, to proszę nie wierzyć i od razu zgłosić takich oszustów do prokuratury. To tak nie działa – przynajmniej u mnie ;)