Spis treści
- Karol Nawrocki nie chce przyjąć ślubowania od powołanego przez Sejm członka TK, podważając jego kompetencje do sprawowania urzędu.
- Napięcie wzrosło, gdy w spisie radców prawnych odkryto adnotację „nie wykonuje zawodu”, którą Maciej Berek uzasadnia krokami podjętymi po głosowaniu parlamentarzystów.
- Kto wyjdzie zwycięsko z tego prawno-politycznego starcia i czy głowa państwa ma prawo zatrzymać decyzję posłów? Poznaj opinie specjalistów o tym przedłużającym się konflikcie!
Posłowie przegłosowali kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego dokładnie 4 września, ale prawnik wciąż nie dopełnił formalności przed Karolem Nawrockim. Osią konfliktu pozostaje kwestia rzekomego braku odpowiednich kwalifikacji. Tygodnik „Wprost” informuje, że wątpliwości budzi wymóg posiadania dziesięcioletniego stażu pracy w roli radcy prawnego. Zbigniew Bogucki, kierujący Kancelarią Prezydenta, wysyłał w tej sprawie oficjalną korespondencję do Kancelarii Sejmu. Z kolei stojący na czele sejmowych urzędników Marek Siwiec argumentował, że prawnik bez problemu może zostać zaprzysiężony w Pałacu Prezydenckim.
Punkt widzenia głowy państwa przedstawił publicznie rzecznik Rafał Leśkiewicz. Zaznaczył on, że wskazany przez parlamentarzystów kandydat ma obowiązek posiadać odpowiednie doświadczenie zawodowe i spełniać wszelkie kryteria prawne. W opinii Leśkiewicza odebranie ślubowania przez prezydenta stanowiłoby jednoznaczne potwierdzenie, że cała procedura wyboru sędziego przebiegła w zgodzie z literą prawa.
Nawrocki nie odbiera ślubowania. Do sieci trafiają dokumenty o Berku
Obecnie do tej dyskusji dołączono kolejny element. Dziennikarze „Wprost” podają, że organizacja Prawnicy dla Polski zamieściła w sieci akta obrazujące zawodową sytuację Macieja Berka. W udostępnionych na portalach społecznościowych materiałach można znaleźć między innymi poświadczenie wystawione 3 września 2026 roku przez dziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie.
Członkowie stowarzyszenia wysnuli wniosek, że przedstawione pismo potwierdza brak odpowiednich kwalifikacji do sprawowania funkcji w Trybunale Konstytucyjnym. Zaprezentowano także zrzut ekranu z internetowego Rejestru Radców Prawnych. Tuż obok nazwiska wskazanego przez posłów prawnika widnieje jednoznaczny komunikat brzmiący: „nie wykonuje zawodu”.
Taka adnotacja błyskawicznie doczekała się publicznej reakcji. Maciej Berek szybko uargumentował, że taki wpis jest bezpośrednim efektem kroków poczynionych już po parlamentarnym głosowaniu.
Maciej Berek reaguje na zarzuty. Tłumaczy swój status w rejestrze
Wybrany sędzia przekazał opinii publicznej, że zrezygnował ze świadczenia usług radcowskich tuż po decyzji parlamentarzystów o włączeniu go do składu Trybunału Konstytucyjnego. Z tego właśnie powodu w ogólnodostępnym wykazie figuruje aktualnie informacja o przerwaniu praktyki.
Taki jest mój aktualny status w rejestrze do czasu skreślenia z listy radców prawnych (co wymaga dec. OIRP) – wyjaśnił.
Prawnik już wcześniej dostarczył oficjalne pismo od samorządu radcowskiego, które dokumentuje jego dotychczasową karierę. Papier potwierdza, że niezbędne uprawnienia do wykonywania zawodu dzierży nieprzerwanie od 2002 roku. Formalne świadczenie usług zgłaszał w okresach 2006–2009 oraz bez przerwy od sierpnia 2012 roku. Niedoszły sędzia stanowczo twierdzi, że nikt nie ma merytorycznych powodów do podważania jego kompetencji, a tuż po sejmowym głosowaniu zapewniał, iż zrobi wszystko, by ostatecznie złożyć ślubowanie.
Spór o sędziego TK. Przemysław Rosati z NRA komentuje
W dyskusję zaangażował się publicznie szef Naczelnej Rady Adwokackiej, Przemysław Rosati. Podczas wywiadu udzielonego dziennikarzom tygodnika „Wprost” wskazał on na rzeczywiste granice prezydenckich kompetencji w momencie, gdy kandydat zostanie już przegłosowany przez parlamentarzystów.
Faktem jest, że Sejm dokonał wyboru Macieja Berka, a prezydent nie ma kompetencji ani do zatwierdzania, ani do podważania tej decyzji. Obowiązujące przepisy nie przewidują również odrębnego trybu zaskarżenia uchwały Sejmu w tej sprawie – powiedział Rosati.
Na ten moment instytucjonalny impas trwa w najlepsze. Administracja prezydencka nieustannie powołuje się na wątpliwości wokół odpowiedniego czasu pracy w zawodzie, podczas gdy Maciej Berek pokazuje twarde dowody na posiadanie wymaganych prawem kwalifikacji. Pojawienie się w internecie dodatkowych akt wcale nie uspokoiło sytuacji. Adnotacja o zaprzestaniu praktyki radcowskiej posłużyła jedynie za kolejny pretekst do zaostrzenia walki o wakat w Trybunale Konstytucyjnym.