Jarosław Kaczyński ma nowego kociego przyjaciela. Sąsiedzki futrzak wywołuje zazdrość u pupila prezesa

2026-03-31 4:56

Lider Prawa i Sprawiedliwości od kilku miesięcy pomieszkuje u swojego brata ciotecznego, opuściwszy warszawski Żoliborz. Polityk zdołał się tam już na tyle zaklimatyzować, że zaprzyjaźnił się z miejscowymi mruczkami. Okazuje się, że zwierzak sąsiadów imieniem Filuś wyraźnie polubił nowego lokatora, co niekoniecznie podoba się wieloletniemu ulubieńcowi prezesa, Czarusiowi.

Wieloletnia miłość do zwierząt

Od dawna nie jest tajemnicą, że były premier darzy wielką sympatią zwierzęta, a szczególnie upodobał sobie koty. Te czworonogi towarzyszą mu w życiu od wielu lat. Jednym z najbardziej znanych pupili szefa PiS był Buś, który spędził z nim kilkanaście lat. Ten biały kocur miał w zwyczaju sypiać w dość nieoczekiwanym miejscu – ulokował się w nakryciu głowy polityka, o czym sam Kaczyński wspominał z dużym spokojem, stwierdzając, że zwierzak urządził tam sobie posłanie.

Następcą Busia był Alik, uratowany przez polityka po tym, jak odnaleziono go rannego przy trasie w rejonie Wyszogrodu. Uratowany zwierzak okazał się niezwykle lojalny wobec swojego wybawcy. Swoje przywiązanie manifestował w nietypowy sposób, chwytając się nogawki spodni prezesa i towarzysząc mu w ten sposób na co dzień. Ze względu na problemy z nerkami, Alik odszedł w 2011 roku, mimo że Kaczyński zapewnił mu opiekę w renomowanej lecznicy weterynaryjnej.

Po stracie wiernego kompana, w domu polityka pojawiły się kolejne zwierzęta: kotka Fiona oraz kocur Czaruś. Tego drugiego przyniósł do prezesa jeden z pracowników ochrony, gdy ten był jeszcze malutkim kociakiem. W jednym z telewizyjnych wywiadów przed laty, szef PiS wspominał, że początkowo zwierzak mieścił się w dłoni, by z czasem wyrosnąć na pokaźnego, czarnego mruczka.

Nowe lokum, stare nawyki i nowi znajomi

Obecnie, po przeprowadzce do ciotecznego brata, Jarosławowi Kaczyńskiemu nadal towarzyszą jego ulubieńcy. Jan Maria Tomaszewski z uśmiechem przyznał, że obecność zwierząt wprowadza do domu sporo pozytywnego zamieszania, żartując, że zwierzaki wręcz terroryzują domowników swoimi szalonymi gonitwami, co przysparza im wiele radości.

Co interesujące, w nowym miejscu zamieszkania polityk zdążył już nawiązać relację z czworonożnym sąsiadem zza ogrodzenia. Filuś, bo tak ma na imię miejscowy kocur, szybko zaakceptował obecność Kaczyńskiego i chętnie wyleguje się przed jego drzwiami. Zdarzyło się nawet, że podczas wyjścia prezesa do kościoła w Niedzielę Palmową, kot zupełnie niewzruszony relaksował się na chodniku, ignorując przechodzącego polityka – najwyraźniej instynktownie wyczuwając jego przyjazne nastawienie do zwierząt.

- Filuś, czyli kot sąsiadki, przychodzi do nas i zagląda często do okien co się u nas dzieje. Wypatruje kota Jarka, czyli Czarusia, jest zabawnie – relacjonuje Jan Maria Tomaszewski, brat cioteczny prezesa PiS. Jednocześnie zdradza, że te wizyty nie uchodzą uwadze Czarusia, który w takich sytuacjach wykazuje oznaki irytacji, co może sugerować zazdrość o swojego opiekuna.

Express Biedrzyckiej WSTĘP