Spis treści
- Parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej Wojciech Król został oskarżony o korupcję.
- Okazuje się, że w to głośne śledztwo wplątano również szefa polskiego rządu.
- Europejscy śledczy wezwali Donalda Tuska do złożenia oficjalnych wyjaśnień.
- Król postanowił ujawnić opinii publicznej nieznane dotąd kulisy całego postępowania.
Zarzuty korupcyjne dla posła KO Wojciecha Króla
Zasiadający w ławach sejmowych z ramienia Koalicji Obywatelskiej Wojciech Król objął w 2024 roku stanowisko szefa Rady Mediów Narodowych. We wrześniu polityk został zawieszony w prawach członka swojego macierzystego klubu parlamentarnego, co skutkowało automatyczną utratą funkcji wiceprzewodniczącego. Decyzja ta była bezpośrednim następstwem działań Prokuratury Europejskiej. Instytucja ta zarzuca parlamentarzyście przyjmowanie nielegalnych korzyści majątkowych od biznesmenów w zamian za pomoc w uzyskaniu kontraktów na rozbudowę sieci tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, a warto podkreślić, że inwestycja ta opierała się na unijnych funduszach.
Według europejskich śledczych polityk miał przyjąć łapówki w formie zagranicznej wycieczki do Tajlandii oraz możliwości korzystania z luksusowego pojazdu podczas zagranicznych wojaży. Sam zainteresowany stanowczo odpierał te zarzuty podczas posiedzenia sejmowej komisji. Argumentował wówczas, że nigdy w życiu nie postawił stopy na tajskiej ziemi, natomiast wspomniane auto po prostu pożyczył od bliskiego znajomego na wyjazd organizowany w większej grupie osób.
Wojciech Król tłumaczy w wywiadzie dla Gazety Wyborczej
Polityk udzielił właśnie wywiadu dziennikowi „Gazeta Wyborcza”, w którym konsekwentnie zapewniał o swojej niewinności i braku jakichkolwiek powiązań z korupcją. „Kiedy dowożono mnie do sądu, byłem wewnętrznie pogodzony, że najbliższe trzy miesiące spędzę za kratkami, choć nie mieściło się to w moim poczuciu sprawiedliwości, bo nie zrobiłem nic, co zasługiwałoby choćby na dzień aresztu” – stwierdził na łamach gazety. Według niego cała sprawa prowadzona przez unijne służby może być precyzyjnie zaplanowanym uderzeniem w obecną władzę.
- Nikt nie wie, że przed moim zatrzymaniem na przesłuchanie do Prokuratury Europejskiej wezwano Donalda Tuska. Premier musiał przyjechać na Śląsk i złożyć zeznania. Przesłuchanie było kuriozalne. Prokuratorka pytała Donalda Tuska, czy mnie zna i czy bywałem w jego kancelarii
Kontynuując swoją narrację o celowym działaniu organów ścigania, poseł wskazał na potencjalny powód takich ruchów ze strony prokuratury. „Moim zdaniem to pułapka zastawiona na Koalicję 15 Października. Prokuratura założyła, że skoro Sejm wyraził zgodę na moje aresztowanie, to trafię za kratki. Być może liczono, że aresztowany poseł, pozbawiony wszelkich środków do życia, złamie się i nagle zacznie opowiadać coś, co byłoby sprzeczne z tym, co wcześniej zeznali przesłuchani ministrowie. Uderzyłoby to w rząd” – podsumował gorzko parlamentarzysta w rozmowie z dziennikarzami.