Donald Tusk odwiedził plan "Rancza"
Wizyta szefa rządu na planie nowych odcinków "Rancza" nabrała szczególnego znaczenia ze względu na fabułę. Bohaterowie, w których wcielają się Cezary Żak i Artur Barciś, mają bowiem zająć najważniejsze stanowiska w państwie. Paweł Kozioł zostanie prezydentem Polski, natomiast Arkadiusz Czerepach obejmie urząd premiera. Spotkanie z prawdziwym szefem rządu obfitowało w żarty. Artur Barciś z uśmiechem rzucił do polityka: „Proszę nie iść w moje ślady!”. Premier szybko odpowiedział mu hasłem „Polska Partia Uczciwości”. Aktor podkreślił też, jak bardzo serialowa fikcja zbliżyła się do obecnych realiów.
- Wójt Wilkowyj został prezydentem Polski. Wtedy wydawało się to nieprawdopodobne. Dzisiaj już się takie nie wydaje - powiedział.
Nagranie ze spotkania z premierem wywołało jednak falę oburzenia wśród części widzów. W sieci zaroiło się od komentarzy, w których zarzucano produkcji wykorzystywanie popularnego formatu do bieżącej walki politycznej. Sytuacja zaszła na tyle daleko, że niektórzy fani zaczęli głośno zapowiadać bojkot najnowszych odcinków, domagając się zachowania neutralności serialu.
Artur Barciś i reżyser odpowiadają na krytykę
Jako pierwszy na głosy niezadowolenia zareagował reżyser Wojciech Adamczyk. Twórca zaapelował do widzów, by oddzielili swoje poglądy polityczne od fikcji ekranowej. Zaznaczył przy tym, że wizyta urzędującego szefa rządu to przede wszystkim ogromne wyróżnienie i dowód na to, jak wielkim fenomenem stała się produkcja. Podobnego zdania jest Artur Barciś, który w rozmowie z „Faktem” poparł stanowisko reżysera.
- Zgadzam się, że to prestiż i docenienie Wilkowyj - stwierdził aktor.
Aktor bardzo ciepło wspomina wizytę polityka, podkreślając doskonałą atmosferę podczas spotkania. Jednocześnie odciął się od internetowych burz.
- Nie czytam komentarzy, więc nie wiem o krytyce. Widziałem tylko bardzo zabawny filmik z tego spotkania - podkreślił.