Warto przypomnieć, że Dawid K., mimo braku specjalizacji i zaledwie krótkiego stażu w zawodzie, pełnił funkcję kierownika SOR w warszawskim Szpitalu Południowym. Zasiadał również jako radny Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus. Ze względu na jednoczesne zatrudnienie w kilku innych stołecznych placówkach i częstą obecność w mediach, śledczy nabrali podejrzeń co do rzetelności jego rozliczeń. Powszechnie uważano, że wystawiał ogromne rachunki za dyżury, na których fizycznie go nie było. Całą sprawę jako pierwszy wyciągnął na światło dzienne Kanał Zero.
Wezwanie do warszawskiej prokuratury zostało zrealizowane 7 października 2026 roku. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazał ustalenia po przesłuchaniu medyka.
– Usłyszał zarzut oszustwa na mieniu znacznej wielkości w kwocie ponad 583 tys. zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur w Szpitalu Południowym
Jak przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba, śledczy zgromadzili mocny materiał dowodowy, w tym logowania z telefonu komórkowego 29-latka, które potwierdzają, że w czasie rzekomych dyżurów przebywał on zupełnie gdzie indziej.
– W skrajnych wypadkach lekarza nie było podczas domniemanej pracy, gdyż przebywał poza Warszawą a nawet poza Polską
Po przesłuchaniu podjęto decyzję o zastosowaniu środków zapobiegawczych. Dawid K. został objęty dozorem policyjnym i musiał zostawić swój paszport w prokuraturze. Nałożono na niego również poręczenie majątkowe w wysokości 200 tysięcy złotych, które 29-latek zdążył już uiścić. Lekarz nie może wyjeżdżać za granicę, a za przestępstwa, o które jest oskarżany, grozi mu do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Afera związana ze Szpitalem Południowym ma jednak więcej wątków. Prokuratura bada również inne doniesienia, w tym te najpoważniejsze, dotyczące zgonów pacjentów. W tych wątkach śledztwa Dawid K. występuje na razie w charakterze świadka.