Spis treści
Spór o Order Orła Białego dla Wołodymyra Zełenskiego
Niedawno prezydent Karol Nawrocki ogłosił decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego, który Wołodymyr Zełenski otrzymał z rąk Andrzeja Dudy w ubiegłym roku. Krok ten był reakcją na nadanie przez ukraińską głowę państwa jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W odpowiedzi ukraiński przywódca zapowiedział zwrot najwyższego polskiego odznaczenia, co też uczynił. Jak potwierdził Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, w poniedziałek (22 czerwca) Kancelaria Prezydenta RP odebrała order, który następnie przekazano do depozytu Biura Odznaczeń i Nominacji.
Konferencja o Ukrainie w Gdańsku bez Karola Nawrockiego
Te dyplomatyczne zawirowania zbiegły się w czasie ze zbliżającą się konferencją w Gdańsku, której tematem ma być przyszła odbudowa terytorium Ukrainy. Polskie firmy liczą m.in. na zawarcie porozumienia pomiędzy Bankiem Gospodarstwa Krajowego a Komisją Europejską w sprawie modernizacji mniejszych ośrodków miejskich u naszych wschodnich sąsiadów.
Zapytany o obecność Karola Nawrockiego na tym wydarzeniu, Marcin Przydacz zdradził, że prezydent nie znalazł się na liście gości i nie otrzymał zaproszenia.
Marcin Przydacz stanowczo o Donaldzie Tusku
Minister Przydacz poinformował, że według jego informacji, zagraniczni partnerzy byli zapraszani wspólnie przez polskiego premiera, Donalda Tuska, oraz prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego.
- (...) prezydent nie został zaproszony, więc (..) nie wybiera się na imprezę, na którą nie został zaproszony przez pana premiera Donalda Tuska. Nie wybiera się też żaden z podległych mu urzędników z uwagi na brak zaproszeń.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej przypomniał, że wcześniejsze edycje tej konferencji skupiały się głównie na gromadzeniu funduszy dla ogarniętego wojną kraju. Wyraził przy tym oczekiwanie, że tym razem Donald Tusk skupi się przede wszystkim na interesach Polski, zamiast wyłącznie na zbieraniu środków dla rządu w Kijowie.
Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta wyraził również nadzieję na poprawę wzajemnych stosunków, opartych na odmiennej retoryce i wspólnych wartościach. Dodał, że aspirujący do struktur europejskich ukraińscy politycy powinni raczej starać się o przychylność polskiego społeczeństwa, zamiast prowokować konflikty. Swoją wypowiedź zakończył surową oceną „części polskiego establishmentu liberalno-lewicowego”.
- (...) jak tylko można zaatakować swoje własne państwo i swojego własnego prezydenta, niestety zawsze to robią - ocenił gorzko.