Śmierć z wychłodzenia na S61. Finał tragicznej podróży z Warszawy

Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie śmierci z wychłodzenia 37-letniego mieszkańca Łomży. Mężczyzna zmarł z wychłodzenia po tym, jak współtowarzysze podróży zostawili go na trasie S61 bez telefonu i odzieży wierzchniej. Jakie konsekwencje poniosą uczestnicy tego tragicznego zdarzenia?

Zimowa, zaśnieżona droga ekspresowa z radiowozem policyjnym i karetką pogotowia na poboczu, sygnalizującymi niebezpieczeństwo. Osoba w odblaskowej kamizelce stoi obok barierki, prowadząc działania ratunkowe w sprawie tragicznej śmierci z wychłodzenia, o której przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Służby ratunkowe na sygnale stoją na zaśnieżonym poboczu drogi. Osoba w kamizelce odblaskowej stoi obok aut.

Nocne porzucenie na mroźnej trasie ekspresowej

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w trakcie wyjątkowo mroźnej, styczniowej nocy. 37-letni Michał P. wracał samochodem osobowym z Warszawy do rodzinnej Łomży w towarzystwie dwojga mężczyzn oraz jednej kobiety. W pewnym momencie pojazd zatrzymał się na pasie awaryjnym drogi ekspresowej S61 w powiecie ostrowskim. Mężczyzna niespodziewanie opuścił kabinę auta, pozostawiając wewnątrz swoją zimową kurtkę oraz telefon komórkowy, co w warunkach ujemnych temperatur drastycznie skróciło jego szanse na przetrwanie. Niska temperatura powietrza w połączeniu z wiatrem na otwartej przestrzeni trasy szybkiego ruchu powoduje błyskawiczną utratę ciepła, prowadząc do nieodwracalnego i szybkiego wychłodzenia organizmu.

Po upływie nieokreślonego czasu znajomi 37-latka odjechali z miejsca postoju, kontynuując podróż w kierunku Łomży bez niego. Pasażerowie i kierowca nie podjęli próby zawrócenia w celu odnalezienia kolegi, a także nie poinformowali o jego zaginięciu odpowiednich służb ratunkowych ani najbliższej rodziny. Pozostawiony na silnym mrozie człowiek bez okrycia wierzchniego szybko traci orientację w terenie i zapada w stan głębokiej hipotermii. Zaginięcie mieszkańca Łomży ostatecznie zgłosili dopiero zaniepokojeni krewni, gdy ten nie powrócił do miejsca zamieszkania o planowanej porze.

"Towarzyszące mu w podróży osoby nie zawróciły, by go odszukać, nie zawiadomiły o jego zaginięciu policji i rodziny, co w konsekwencji doprowadziło do wychłodzenia Michała P., a następnie jego śmierci – powiedziała prok. Łukasiewicz."

Kto odpowie za tragiczną śmierć na Via Baltica?

Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania zakończyły się po upływie tygodnia makabrycznym odkryciem. Ciało zaginionego mężczyzny zostało zlokalizowane w głębokim rowie melioracyjnym przy trasie Via Baltica, w pobliżu miejscowości Sulęcin Włościański. Przeprowadzona przez lekarza patomorfologa sekcja zwłok wykluczyła udział osób trzecich w bezpośrednim zadaniu jakichkolwiek obrażeń fizycznych, potwierdzając jednoznacznie, że wyłączną przyczyną zgonu było głębokie wychłodzenie organizmu. Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce, po skrupulatnym przeanalizowaniu materiału dowodowego, skierowała do sądu w Ostrowi Mazowieckiej akt oskarżenia przeciwko trójce współpasażerów z feralnego samochodu.

Rzeczniczka ostrołęckiej prokuratury, Elżbieta Edyta Łukasiewicz, potwierdziła, że zarzuty obejmują bezpośrednie narażenie człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Oskarżeni muszą liczyć się z odpowiedzialnością karną za nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w skrajnie groźnym położeniu, za co polskie prawo przewiduje karę pozbawienia wolności do pięciu lat. Żadna z osób przebywających tamtej nocy w pojeździe nie przyznała się do winy. Kobieta oraz jeden z oskarżonych mężczyzn zdecydowali się złożyć wyjaśnienia przed prokuratorem, podczas gdy trzeci z pasażerów skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania zeznań.

"Wszyscy zostali oskarżeni o narażenie mężczyzny na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć mężczyzny na skutek wychłodzenia oraz o nieudzielenie mu pomocy, gdy znajdował się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - powiedziała rzeczniczka."