Spis treści
Straż pożarna podsumowuje skutki gwałtownych nawałnic
Minionej doby Polska znalazła się pod wpływem bardzo aktywnego frontu burzowego, który przyniósł ze sobą ekstremalne zjawiska atmosferyczne. W czwartek, 6 sierpnia, jednostki Państwowej Straży Pożarnej wyjeżdżały do zdarzeń w całym kraju aż 2991 razy. O zaistniałej sytuacji poinformował w piątek starszy kapitan Wojciech Gralec z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. Dynamiczne zmiany ciśnienia i wysoka chwiejność termodynamiczna atmosfery doprowadziły do powstania gwałtownych porywów wiatru i ulewnych deszczy. Z ogólnej liczby zgłoszeń 431 dotyczyło pożarów, 2308 zakwalifikowano jako miejscowe zagrożenia, a 252 jako fałszywe alarmy.
Największe zniszczenia wywołały fronty burzowe przemieszczające się nad centralną i północno-wschodnią częścią kraju. Z powodu gwałtownych zjawisk pogodowych strażacy w ciągu doby interweniowali dokładnie 1323 razy. Najtrudniejsza sytuacja panowała na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie ratownicy wyjeżdżali do akcji 312 razy. Niewiele spokojniej było w województwie mazowieckim z wynikiem 268 zgłoszeń, a także w regionie lubelskim i łódzkim. Działania polegały głównie na udrażnianiu zablokowanych szlaków komunikacyjnych, wypompowywaniu wody z zalanych posesji oraz zabezpieczaniu ponad stu uszkodzonych dachów.
Jak silny wiatr zagrażał bezpieczeństwu ludzi?
Ekstremalne zjawiska pogodowe, z jakimi mieliśmy do czynienia, stanowiły ogromne niebezpieczeństwo dla osób przebywających na otwartej przestrzeni. Silny wiatr, który często towarzyszy wybudowanym pionowo komórkom burzowym, ranił łącznie pięć osób w różnych częściach kraju. Dwie osoby odniosły obrażenia w województwie świętokrzyskim na obszarze powiatu buskiego. Kolejne dwa przypadki poszkodowanych odnotowano na Warmii i Mazurach, w powiatach kętrzyńskim oraz piskim. Jedna osoba została również ranna w powiecie suwalskim w województwie podlaskim, co jednoznacznie potwierdza rozległy zasięg niszczycielskich frontów.
Do najbardziej dramatycznego incydentu doszło na jeziorze Seksty w miejscowości Zdory w powiecie piskim. Nagle uderzający szkwał charakteryzujący się gwałtownym wzrostem prędkości wiatru wywrócił i zatopił cztery łodzie żaglowe. Na pokładach tych jednostek przebywało łącznie 38 osób, w tym również bardzo małe dzieci. Służbom ratowniczym na szczęście udało się wydobyć wszystkich żeglarzy na brzeg, jednak jedno dziecko doznało złamania ręki. Inne niebezpieczne zdarzenie miało miejsce w miejscowości Szaniec, gdzie wiatr zerwał konar spadający na pielgrzymów, raniąc niegroźnie dwie kobiety, które przewieziono do szpitala.