Spis treści
Rząd ustalił maksymalne ceny paliw. Od czwartku za benzynę i diesla zapłacimy zupełnie inaczej
Najnowsze przepisy nałożone przez gabinet Donalda Tuska zaczną obowiązywać w czwartek, 16 kwietnia 2026 roku, co oficjalnie potwierdza już rządowe rozporządzenie. Ustawodawca opracował wytyczne w oparciu o jednostkową cenę za decymetr sześcienny, doliczając od razu wymaganą stawkę podatku VAT. Taki mechanizm gwarantuje obywatelom, że żadna stacja benzynowa w kraju nie wyświetli na swoich tablicach kwot przekraczających narzucony z góry limit.
Oto ostateczny wykaz górnych progów cenowych przy dystrybutorach:
- Benzyna bezołowiowa 95: nie więcej niż 6,08 zł za litr
- Benzyna bezołowiowa 98: maksymalnie 6,61 zł za litr
- Olej napędowy: do 7,23 zł za litr
Co w praktyce oznacza wprowadzenie cen maksymalnych dla kierowców?
Co to dla nas, kierowców, oznacza w praktyce? Mówiąc najprościej: żadna stacja benzynowa nie będzie mogła sprzedać nam paliwa drożej, niż wynika to z rządowego rozporządzenia. Jeśli więc limit dla benzyny 95 wynosi 6,08 zł, to jest to absolutny sufit cenowy. Nieprzestrzeganie przepisów grozi karą do miliona złotych.
Stacje wciąż jednak będą mogły ze sobą konkurować, oferując paliwo taniej. Jeśli warunki rynkowe na to pozwolą, nic nie stoi na przeszkodzie, by cena spadła poniżej ustalonego limitu. Nowe ceny paliw mają więc działać jak bezpiecznik, który chroni portfele Polaków w okresach dużej niestabilności na światowych rynkach ropy. Dla kierowców to przede wszystkim gwarancja pewnej przewidywalności i ochrona przed sytuacją, w której ceny z dnia na dzień szybują do nieakceptowalnych poziomów.
Rząd nie zrezygnuje z kontrolowania cen na stacjach benzynowych. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że tarcza paliwowa będzie obowiązywać do momentu unormowania się sytuacji na rynkach światowych.