Spis treści
Grupowe zwolnienia w Volkswagenie
Niemiecki lider branży samochodowej szuka oszczędności. Zapadła decyzja o kolejnej gigantycznej fali zwolnień. Jak donosi dpa, bazując na wewnętrznych informatorach w firmie, w najbliższym czasie zniknie kolejne 50 tysięcy etatów na rynkach globalnych. Szacuje się, że nawet połowa tej liczby dotknie samych Niemiec.
To kolejny krok w głębokiej przebudowie niemieckiego koncernu.
Pod nóż pójdzie 100 tysięcy etatów
Firma w zeszłym czasie zatwierdziła już pakiet redukcji zatrudnienia o 50 tys. osób. Wraz z dzisiejszymi wiadomościami, liczba usuniętych miejsc pracy wzrośnie nawet do 100 tys.
Przedstawiciele Volkswagena tłumaczą, że to krok bez wyjścia. Uzasadniają to koniecznością dopasowania skali zatrudnienia i produkcji do trudnej sytuacji na rynku samochodowym.
Podstawowym kłopotem jest zbyt duży potencjał produkcyjny w stosunku do zapotrzebowania z Europy.
Volkswagen ma na celowniku cztery fabryki
O pracę w szczególności drżą w czterech placówkach produkcyjnych: w Hanowerze, Zwickau, Emden i Neckarsulm.
Władze przedsiębiorstwa jasno wskazały, że na ten moment nie są w stanie zapewnić opłacalności operacyjnej tychże zakładów. Zarząd obecnie rozpatruje alternatywne scenariusze ich dalszego funkcjonowania.
Dotychczas nie zapadła ostateczna decyzja, co do losu żadnego z nich.
Dla robotników nie jest to pocieszające. Komunikat o redukcji zatrudnienia powoduje potężne zamieszanie i niepokój dla kilkudziesięciu tysięcy rodzin, które utrzymują się z tej części niemieckiej gospodarki.
„Plan Przyszłości 2030”
Cały program cięć nazywa się „Planem Przyszłości 2030”. Włodarze z Wolfsburga klasyfikują go jako największą ewolucję w dziejach spółki.
Do połowy 2027 roku zarząd obiecuje pokazać plan na ustabilizowanie struktury operacyjnej dla europejskich fabryk.
To nie koniec wielkich roszad. W strategii do 2035 roku koncern ma zamiar ściąć ilość wariantów modelowych o połowę.
Volkswagen liczy też na usprawnienie struktur decyzyjnych i wycięcie zbędnej biurokracji z procesów. Cel nadrzędny to zwiększenie dynamiki z jaką firma odpowiada na warunki rynkowe.
Reakcja niemieckiego rządu
Gabinet Olafa Scholza pochwala uzyskany kompromis w sprawie programu cięć budżetowych Volkswagena.
Zastępca rzecznika rządu federalnego, Sebastian Hille podkreślił równocześnie ciężkie czasy całej branży automotive.
– Chcemy, żeby Niemcy pozostały skuteczną lokalizacją przemysłową – powiedział Hille.
Zarządzający krajem wiedzą, że wyzwania, jakie stoją przed korporacją z Dolnej Saksonii, rzutują na wszystkich dookoła. Sektor auto-moto to potężny trzon niemieckiego systemu finansowego.
Lokalne władze w opozycji do giganta
Nastroje na prowincji, gdzie mieszczą się zagrożone zakłady, bynajmniej nie są sielankowe.
Głos zabrał premier rządu Dolnej Saksonii, Olaf Lies, podczas wizytacji zakładu w Emden. Jak zacytował go tygodnik „Der Spiegel”, regionalny lider nie przyjmuje do wiadomości opcji, by tamtejsza linia montażowa samochodów ustała.
Identycznie brzmi głos polityczny szefa landu Saksonia, Michaela Kretschmera. Uważa on, że zwickauska produkcja Volkswagena nie zniknie. Ostro neguje koncepcje na transformację kompleksu w placówkę na potrzeby innych działań.
– Chcemy, aby samochody nadal tam powstawały – podkreślił Kretschmer.
Branża motoryzacyjna przechodzi zapaść
Volkswagen znalazł się więc w potrzasku. Musi ciąć wydatki i zmniejszyć wielkość podaży w stosunku do popytu, ale z tyłu głowy ma ciężar rosnącego oporu polityków i lokalnych decydentów.
Eksperci od gospodarki mówią wprost, że realizacja pomysłów zarządu sprawi, że obraz potęgi Volkswagena zostanie drastycznie skurczony w zestawieniu do jego wizerunku przed laty. Widmo pozbycia się 100 tys. ludzi i niepewność utrzymania wielkich fabryk stają się powoli smutną rzeczywistością dla lidera niemieckiej myśli inżynieryjnej.