Spis treści
Daniel Obajtek ostro o cenach paliw. "Polacy są oszukiwani"
Temat cen paliw znów wzbudza ogromne emocje polityczne. Podczas piątkowego briefingu prasowego europoseł reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość, Daniel Obajtek, ocenił, że obecne cenniki na stacjach benzynowych nie mają absolutnie żadnego uzasadnienia. Jak relacjonuje serwis next.gazeta.pl, były sternik Orlenu argumentował, że od wielu miesięcy koszty ropy na światowych rynkach są stabilne, co w żaden sposób nie tłumaczy drastycznych podwyżek przy dystrybutorach w naszym kraju.
Daniel Obajtek wrócił też wspomnieniami do roku 2023, podkreślając, że za czasów jego prezesury w Orlenie polskie paliwa były jednymi z najtańszych na całym Starym Kontynencie. Dzisiaj, jak zauważył, sytuacja uległa zmianie i Polska spadła w tym rankingu na odległą, 14. pozycję. Według niego obecne stawki kompletnie rozmijają się z globalnymi realiami rynkowymi, przez co Polacy są zwyczajnie oszukiwani. Polityk wprost zasugerował też, ile kierowcy powinni obecnie zostawiać w kasie po tankowaniu.
To są realne ceny i przy tych cenach Orlen również by zarabiał – powiedział europoseł Daniel Obajtek, wskazując na kwoty 7 zł za litr oleju napędowego i 6,70 zł za litr benzyny Pb 95.
W podobnym tonie wypowiedział się Przemysław Czarnek, wskazywany jako kandydat na szefa rządu z ramienia PiS. Zwracając się do premiera Donalda Tuska z dużą dozą ironii, zaznaczył, że przy takim tempie zmian Orlen wkrótce wywinduje cenę paliwa do poziomu 9,15 zł, a nie zapowiadanych 5,19 zł.
Rząd Donalda Tuska odpowiada: Koniec programu CPN to wina prezydenta
Ekipa rządząca szybko zareagowała na słowa oponentów. W odpowiedzi na zarzuty głos zabrał wiceminister klimatu i środowiska, Miłosz Motyka. Urzędnik stanowczo rozwiał nadzieje zmotoryzowanych na kontynuację programów osłonowych obniżających koszty tankowania. Zwrócił uwagę, że budżet państwa jest w tym momencie bardzo napięty.
Co z tego wynika? Motyka oficjalnie potwierdził wygaszenie programu wsparcia CPN, rzucając cień odpowiedzialności za wysokie ceny paliw na prezydenta RP, Karola Nawrockiego. Problemem okazał się sierpniowy wniosek prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego dotyczący opodatkowania ponadnormatywnych zysków przedsiębiorstw paliwowych. To właśnie te środki miały stanowić fundament wsparcia dla kierowców. Po decyzji głowy państwa premier Tusk zaczął ironicznie nazywać cenniki na stacjach mianem „CKN – Ceny Karola Nawrockiego”.
Na ten moment CPN to przeszłość, CKN - Ceny Karola Nawrockiego, to teraźniejszość – stwierdził minister Miłosz Motyka w rozmowie z PAP.
Ile kosztuje paliwo we wrześniu 2026? Ceny benzyny i diesla biją rekordy
Warto przypomnieć, że program osłonowy CPN zakładał obniżenie podatku VAT z 23 do 8 procent, a także zamrożenie cen maksymalnych na stacjach. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że kosztował on budżet państwa imponującą kwotę blisko 5,2 miliarda złotych. Dziś te mechanizmy ochronne to już tylko melodia przeszłości, a kierowcy ponoszą wysokie koszty tankowania każdego dnia.
Obecnie cenniki zmieniają się błyskawicznie. Według serwisu e-petrol.pl, średnia cena popularnej „dziewięćdziesiątki piątki” osiągnęła poziom 7,63 zł za litr. Za olej napędowy trzeba zapłacić już 8,39 zł. Oznacza to dramatyczne wzrosty – w ciągu tygodnia benzyna podrożała o ponad złotówkę, a diesel zyskał na cenie 88 groszy. Tanieje jedynie autogaz, który kosztuje teraz o 2 grosze mniej, czyli 2,89 zł za litr. Jednak eksperci przestrzegają: kierowcy muszą przygotować się psychicznie i finansowo na kolejne podwyżki w najbliższych miesiącach.