Spis treści
- Alarmujące dane o brakach kadrowych w przedszkolach. Kryzys obejmuje całą Polskę
- Dlaczego praca w przedszkolu przestała być atrakcyjna dla młodych?
- Brak przerw i ogromne zmęczenie. Jak wygląda dzień pracy nauczyciela przedszkola?
- Same podwyżki nie rozwiążą kryzysu w przedszkolach. Czego domagają się nauczyciele?
Alarmujące dane o brakach kadrowych w przedszkolach. Kryzys obejmuje całą Polskę
Z każdym rokiem deficyt pracowników oświaty staje się coraz bardziej palący. Według szacunków ekspertów, w całej Polsce może brakować nawet 100 tysięcy osób do pracy w szkolnictwie, jednak to właśnie przedszkola są w najgorszej sytuacji. Najświeższe wyniki Barometru Zawodów na rok 2026 wskazują, że brak przedszkolanek i wychowawców dotyka aż 179 powiatów. W dziesięciu z nich problem urósł do takich rozmiarów, że zatrudnienie kogokolwiek z odpowiednimi kwalifikacjami jest niemal niemożliwe.
Te pesymistyczne doniesienia znajdują potwierdzenie w statystykach Głównego Urzędu Statystycznego. Serwis Interia Biznes zwraca uwagę, że na przestrzeni zaledwie dwunastu miesięcy liczba miejsc pracy w placówkach przedszkolnych zmniejszyła się o 12 procent. Absolwenci kierunków pedagogicznych wolą szukać szczęścia w innych sektorach gospodarki, rezygnując z podjęcia pracy, do której się kształcili.
Dlaczego praca w przedszkolu przestała być atrakcyjna dla młodych?
Powszechnie uważa się, że główną zmorą polskiego systemu edukacji są niskie wynagrodzenia. Obecnie nauczyciel rozpoczynający karierę zawodową w przedszkolu może liczyć na miesięczną pensję w wysokości około 5 tysięcy złotych netto. To jednak nie pieniądze są kluczowym powodem odchodzenia z zawodu. To właśnie ciężkie warunki, z jakimi na co dzień zmagają się pedagodzy, skutecznie zniechęcają absolwentów do podejmowania zatrudnienia w placówkach przedszkolnych.
Największym problemem okazuje się czas, jaki nauczyciel musi bezpośrednio poświęcić podopiecznym, czyli tzw. pensum. W szkołach wynosi ono 18 godzin w tygodniu. W przypadku przedszkoli sytuacja wygląda inaczej: wychowawcy starszaków pracują 22 godziny, a ci opiekujący się najmłodszymi dziećmi – aż 25 godzin. Różnica ta jest na tyle duża, że praktycznie uniemożliwia podjęcie dodatkowego zatrudnienia w celu podreperowania budżetu domowego.
Brak przerw i ogromne zmęczenie. Jak wygląda dzień pracy nauczyciela przedszkola?
Przy 25 godzinach tygodniowo nie mam już możliwości dorabiania na półtora czy dwóch etatach – stwierdziła Maria Maciejewska, nauczycielka z małopolskiej wsi.
Zwiększony wymiar godzin to tylko wierzchołek góry lodowej. Praca z małymi dziećmi wiąże się z koniecznością bycia w ciągłej gotowości i nieustannego skupienia. O ile nauczyciele szkolni mogą liczyć na dzwonek i chwilę oddechu podczas przerwy, o tyle w przedszkolu nikt nie gwarantuje takiego przywileju. Codzienne obowiązki wychowawcy trwają od momentu przyjścia do wyjścia, bez jakiegokolwiek dłuższego postoju.
My nie mamy żadnych przerw, pracujemy ciągiem. Jesteśmy cały czas w grupie, idziemy z dziećmi na śniadanie, na obiad, jesteśmy z nimi non stop – mówiła wprost Maria Maciejewska.
Jak zauważa pedagożka, wyjście za potrzebą również urasta do rangi problemu. „Żeby skorzystać z toalety, musi prosić innego nauczyciela, żeby przyszedł popatrzeć na dzieci”.
Kolejnym argumentem przemawiającym na niekorzyść tego zawodu jest kwestia dni wolnych. Wbrew obiegowej opinii, wychowawcy przedszkolni nie mogą cieszyć się dwumiesięczną przerwą letnią. Dysponują jedynie 35 dniami urlopu wypoczynkowego. Dodatkowo, wiele przedszkoli funkcjonuje przez cały rok, oferując opiekę w okresie ferii, wakacji, czy też w trakcie tzw. długich weekendów, co jest odpowiedzią na zapotrzebowanie pracujących rodziców.
Same podwyżki nie rozwiążą kryzysu w przedszkolach. Czego domagają się nauczyciele?
Sami zainteresowani zaznaczają, że nawet znaczne zastrzyki finansowe nie powstrzymają fali rezygnacji. Konieczne są dogłębne reformy systemu, które przełożą się na jakość wykonywanej pracy. Jednym z głównych żądań jest zmniejszenie liczebności grup do najwyżej 18 dzieci. Obecnie wychowawcy muszą radzić sobie nawet z 25 maluchami naraz, co znacząco potęguje stres i uniemożliwia poświęcenie każdemu dziecku należytej uwagi.
Oprócz tego, pedagodzy apelują o zapewnienie placówkom stałej pomocy ze strony fachowców. Obecność logopedów, psychologów oraz pedagogów specjalnych jest niezbędna, aby wesprzeć wychowawców w pracy z dziećmi, które wymagają indywidualnego podejścia. Brak tych systemowych zmian doprowadzi jedynie do eskalacji problemu, co w efekcie sprawi, że zapisanie dziecka do przedszkola będzie dla rodziców drogą przez mękę.
