Spis treści
- Limity wynagrodzeń lekarzy. Jakie zmiany wprowadziła senacka komisja zdrowia?
- Projekt ustawy bez „lex K.”. Dlaczego Senat usunął przepisy posła Janusza Cieszyńskiego?
- Zmiany w NFZ i pracy lekarzy. Poprawki Tomasza Grodzkiego i Wojciecha Koniecznego
- Skutki ustawy o limitach płac lekarzy. Waldemar Kraska ostrzega przed odejściami z SOR
Limity wynagrodzeń lekarzy. Jakie zmiany wprowadziła senacka komisja zdrowia?
Przyspieszają prace legislacyjne nad przepisami, które mają gruntownie zmienić zasady wynagradzania oraz czas pracy personelu medycznego. Członkowie senackiej komisji zdrowia przeanalizowali dokument i nanieśli do niego kilka istotnych korekt, pozostawiając jednak główny trzon regulacji bez zmian. Podstawowym celem nowych przepisów pozostaje wyeliminowanie przypadków, w których lekarze pracują po kilkaset godzin miesięcznie w kilku placówkach jednocześnie.
Wdrożenie proponowanych przepisów oznacza narzucenie odgórnych widełek płacowych, w których maksymalna stawka godzinowa dla lekarza wyniesie 240 zł brutto, a czas pracy zostanie ograniczony do równowartości dwóch etatów. W praktyce przekłada się to na maksymalne miesięczne zarobki rzędu około 76 900 zł brutto, co stanowi szesnastokrotność minimalnego wynagrodzenia. Dodatkowo medyk, który zechce zatrudnić się w kolejnym miejscu, będzie musiał uzyskać na to zgodę swojego obecnego pracodawcy.
Największym echem odbiła się jednak decyzja komisji o całkowitym wykreśleniu z projektu kontrowersyjnych regulacji określanych mianem „lex K.”, które senatorowie uznali za sprzeczne z konstytucją. Wprowadzono również inne ważne modyfikacje. Na wniosek senatora Lewicy Wojciecha Koniecznego zmniejszono minimalny wymiar zatrudnienia medyka z pierwotnie zakładanej połowy do jednej czwartej etatu. Z kolei zaakceptowana poprawka marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z KO zakłada, że prezes NFZ będzie powoływał dyrektorów oddziałów Funduszu wyłącznie po uzyskaniu akceptacji ministra zdrowia.
Projekt ustawy bez „lex K.”. Dlaczego Senat usunął przepisy posła Janusza Cieszyńskiego?
Podczas obrad komisji najgorętszą dyskusję wywołały zapisy nazwane przez media „lex K.”, będące wcześniej przyjętą przez Sejm inicjatywą posła Janusza Cieszyńskiego z koła Rozwój Plus. Założenie tych regulacji opierało się na surowym karaniu medyków przyłapanych na poświadczaniu nieprawdy, dotyczącym chociażby liczby czy rodzaju przeprowadzonych zabiegów. Za takie przewinienie lekarzowi groziłby zakaz udzielania świadczeń opłacanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia na okres od miesiąca do ośmiu lat, a w przypadku recydywy kara byłaby dożywotnia. Potoczna nazwa przepisów nawiązywała bezpośrednio do głośnej afery z udziałem lekarza Dawida K., podejrzanego o oszustwa opiewające na ponad 583 tys. zł.
Chociaż intencją twórców przepisów było zwalczanie nieprawidłowości w systemie, senaccy prawnicy poddali te regulacje druzgocącej krytyce, punktując dwa zasadnicze błędy. Pierwszy zarzut dotyczył trybu pracy w Sejmie, gdzie poprawki zgłoszono w ostatniej chwili, co narusza procedury legislacyjne oraz konstytucyjną zasadę trzech czytań. Drugi, jeszcze poważniejszy problem polegał na dyskryminującym charakterze prawa, ponieważ nowe restrykcje miały obejmować jedynie lekarzy i stomatologów, całkowicie pomijając przedstawicieli pozostałych zawodów medycznych.
Eksperci z Biura Legislacyjnego Senatu ocenili, że omawiane przepisy łamią konstytucyjną zasadę równości oraz właściwy tryb stanowienia prawa, w związku z czym zalecili ich wykreślenie. Komisja zdrowia podzieliła to stanowisko. Choć sam wnioskodawca, poseł Janusz Cieszyński, podejmował jeszcze próby ratowania projektu poprzez jego złagodzenie i wycofanie się z kary dożywotniego zakazu, na zmiany było już za późno. Senatorowie przegłosowali usunięcie całego pakietu „lex K.”.
Zmiany w NFZ i pracy lekarzy. Poprawki Tomasza Grodzkiego i Wojciecha Koniecznego
Wyrzucenie z projektu zapisów „lex K.” zdominowało dyskusję, jednak członkowie komisji zajęli się również innymi detalami ustawy, które mają kluczowe znaczenie. Od tych szczegółowych regulacji zależy bowiem codzienne funkcjonowanie nowego prawa w publicznych szpitalach oraz przychodniach. Przegłosowane modyfikacje objęły zarówno zasady zatrudniania medyków, jak i politykę kadrową wewnątrz samego Narodowego Funduszu Zdrowia.
Istotną zmianę dotyczącą obsadzania stanowisk szefów wojewódzkich oddziałów NFZ zaproponował marszałek Senatu Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej. Zgodnie z nową wersją przepisów prezes Funduszu utrzyma prawo do powoływania i odwoływania dyrektorów regionalnych, ale każda taka decyzja będzie wymagała zgody ministra zdrowia. Taki mechanizm ma zapewnić resortowi większą kontrolę nad polityką zdrowotną prowadzoną w poszczególnych województwach.
Z aprobatą senackiej komisji spotkały się również dwie ważne poprawki zgłoszone przez senatora Lewicy Wojciecha Koniecznego.
• Pierwsza zmiana obniża minimalny wymiar zatrudnienia lekarzy i pozostałych pracowników medycznych z połowy do jednej czwartej etatu, co gwarantuje większą elastyczność osobom chcącym pracować w publicznych placówkach w mniejszym wymiarze czasowym.
• Druga modyfikacja przenosi listę specjalizacji lekarskich zwolnionych z nowych limitów czasu pracy z poziomu ustawy do rozporządzenia ministra zdrowia, dzięki czemu rząd zyska narzędzie do szybszego i bardziej elastycznego reagowania na braki kadrowe w konkretnych dziedzinach medycyny.
Dodatkowo senatorowie zadbali o mechanizm, który ma wymusić respektowanie nowych regulacji płacowych. Przyjęta poprawka autorstwa marszałka Grodzkiego otwiera drogę do rozwiązania umowy z pracownikiem medycznym bez zachowania okresu ochronnego w sytuacji, gdy jego pensja narusza ustawowe widełki. Przepis ten ma skutecznie zablokować próby omijania narzuconych limitów wynagrodzeń.
Skutki ustawy o limitach płac lekarzy. Waldemar Kraska ostrzega przed odejściami z SOR
Mimo że deklarowanym celem twórców ustawy jest uporządkowanie systemu i likwidacja patologii płacowych, podczas obrad komisji pojawiło się wiele głosów krytycznych. Senatorowie oraz zaproszeni eksperci ostrzegali, że wdrożenie nowych regulacji może wywołać więcej negatywnych skutków niż realnych korzyści. Bez odpowiedzi pozostało przy tym najważniejsze pytanie dotyczące tego, jak nowe prawo wpłynie na sytuację samych pacjentów.
Krytyki pod adresem projektu nie krył senator Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Kraska, który ocenił, że nowe prawo nie rozwiązuje żadnych problemów, a jedynie „pogłębi chaos w ochronie zdrowia”. Polityk przestrzegał, że narzucenie sztywnych limitów płacowych skłoni lekarzy do porzucenia placówek publicznych na rzecz sektora prywatnego. W opinii senatora największe niebezpieczeństwo grozi Szpitalnym Oddziałom Ratunkowym, które już teraz borykają się z dotkliwymi brakami kadrowymi. Zbliżone obawy wyraził senator Wojciech Konieczny, dopytując przedstawicieli rządu o wyliczenia pokazujące, na ile nowe przepisy realnie skrócą kolejki do lekarzy specjalistów.
Obawy polityków podzielili również reprezentanci strony społecznej obecni na posiedzeniu. Zarówno związkowcy, szefowie szpitali powiatowych, jak i organizacje zrzeszające pracodawców zgodnie ostrzegali, że nowe regulacje mogą doprowadzić do paraliżu organizacyjnego, wzrostu biurokracji oraz ograniczenia dostępności świadczeń dla chorych.
Najbardziej dosadną ocenę zaprezentowała jednak Dorota Korycińska, reprezentująca Ogólnopolską Federację Onkologicznej, która wytknęła autorom projektu brak jakiegokolwiek powiązania pensji medyka z jakością świadczonych usług. Ekspertka zauważyła, że odgórne ujednolicenie stawek i limity płacowe przestaną motywować najlepszych specjalistów, co w konsekwencji uderzy bezpośrednio w pacjentów. Swoje wystąpienie Korycińska spuentowała gorzkim nawiązaniem do popularnego w okresie PRL powiedzenia: „Czy się stoi, czy się leży, 240 się należy”.
