Spis treści
Wysoka kara dla Biedronki za wprowadzające w błąd promocje z voucherami
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny ma powody do satysfakcji, ponieważ Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) podzielił jego stanowisko. Instytucja potwierdziła, że sieć sklepów Biedronka celowo wprowadzała kupujących w błąd. Sprawa dotyczy szeroko reklamowanych akcji z voucherami, które mimo obietnic wielkich korzyści posiadały szereg ukrytych wymogów.
Sądowe rozstrzygnięcie stanowi rezultat odwołania złożonego przez właściciela Biedronki, czyli spółkę Jeronimo Martins Polska. Firma zakwestionowała postanowienie UOKiK z grudnia 2025 roku, na mocy którego wymierzono sieci karę finansową sięgającą niemal 105 mln zł. Skład orzekający uznał słuszność samej sankcji, jednak zdecydował o zmniejszeniu jej wymiaru.
Chociaż SOKiK zgodził się z argumentacją szefa urzędu antymonopolowego, dokonał korekty kwoty i ostateczna kara dla Biedronki za mylenie konsumentów wyniosła blisko 84 mln zł. Pomimo tej redukcji suma pozostaje ogromna, co mocno uderza zarówno w budżet, jak i reputację tego popularnego dyskontu.
Sprawa przed wymiarem sprawiedliwości nie została jeszcze definitywnie zamknięta. Wydane orzeczenie pozostaje nieprawomocne, więc obie strony sporu mają prawo złożyć apelację do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Obecnie wiele wskazuje na to, że taki scenariusz zostanie zrealizowany.
Mylące promocje w Biedronce i ukryte warunki wykorzystania voucherów
Przedmiotem sporu były głośne kampanie marketingowe, podczas których dyskont gwarantował klientom stuprocentowy zwrot wydatków w formie voucherów. Oferta prezentowała się niezwykle kusząco, jednak kluczowe okazały się zatajone szczegóły. Właśnie te drobne zastrzeżenia przesądziły o nałożeniu wielomilionowej grzywny.
UOKiK negatywnie ocenił metody informowania konsumentów o regułach tych akcji. W przekazie reklamowym cała procedura wydawała się przejrzysta i pozbawiona komplikacji. W praktyce jednak realizacja przyznanych bonów wymagała spełnienia wielu dodatkowych kryteriów, o czym kupujący nie wiedzieli podczas kompletowania koszyka w sklepie.
Podstawowe zastrzeżenia dotyczyły tego, że przy wydawaniu voucherów w reklamach Biedronki celowo pomijano istotne informacje o ograniczeniach w ich realizacji. W praktyce bon można było wykorzystać dopiero podczas następnych, nierzadko dużo większych zakupów, a dodatkowo wyłączono z akcji całe kategorie asortymentu. Z punktu widzenia konsumenta sieć najpierw gwarantowała pełną rekompensatę kosztów, by następnie za pomocą drobnego druku zablokować taką możliwość. SOKiK w całości poparł tę interpretację i orzekł, że praktyki te miały charakter dezinformujący.
Zarówno szef UOKiK Tomasz Chróstny, jak i skład sędziowski byli zgodni co do tego, że firma działała z premedytacją. W oficjalnym oświadczeniu urząd zaznaczył, że zebrane w sprawie dowody jednoznacznie wskazują na umyślność naruszeń, których dopuściła się spółka Jeronimo Martins Polska.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, w aktach sprawy znalazł się konkretny przypadek obrazujący ten mechanizm. Projektując kampanię dla akcji „Walentynkowa Środa”, przedsiębiorstwo celowo pominęło wzmiankę o asortymencie objętym voucherem oraz o minimalnej kwocie kolejnych zakupów niezbędnej do jego aktywacji. Zgromadzony przez UOKiK materiał dowodowy potwierdza, że wprowadzające w błąd promocje Biedronki stanowiły przemyślaną strategię marketingową, a nie zwykłe niedopatrzenie.
Ponadto urząd antymonopolowy już wcześniej upominał właściciela Biedronki w kwestii sposobu przekazywania informacji handlowych. Tomasz Chróstny jako prezes UOKiK niejednokrotnie zaznaczał, że ograniczenia w ofertach muszą być komunikowane równie wyraźnie co same zyski dla kupującego. Dyskont w przeszłości mierzył się już z podobnymi zarzutami i otrzymywał decyzje nakazujące poprawę komunikacji w sprawie warunków organizowanych promocji.