Dyrektorzy banku z zarzutami o oszustwo. Prawie 400 mln zł strat i 1300 poszkodowanych

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm byłym dyrektorom biura maklerskiego. Mieli oni doprowadzić do strat rzędu 388 mln zł, a ich ofiarą padło ponad 1300 klientów. Stworzony przez nich mechanizm działał jak piramida finansowa. Za te czyny grozi im do 10 lat więzienia.

Trzej zamaskowani funkcjonariusze CBA przy niebieskim aucie. O aferze w biurze maklerskim przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Cezary Pecold/Super Express
  • Akt oskarżenia przeciwko dwóm dyrektorom biura maklerskiego.
  • Zarzuty oszustwa na szkodę ponad 1300 klientów i kwotę blisko 388 mln zł.
  • Mechanizm działania przypominający piramidę finansową.
  • Straty inwestorów sięgające 136 mln zł po likwidacji funduszy w 2025 roku.
  • Groźba do 10 lat więzienia dla oskarżonych.

Afera w banku na 388 mln zł. Dyrektorzy oskarżeni o oszustwo

Akt oskarżenia przeciwko dwóm byłym dyrektorom biura maklerskiego znanego banku trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. Prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi, przekazał, że sprawa ma niespotykaną skalę. Oskarżeni dyrektorzy mieli narazić na straty rzędu 387,6 mln zł dokładnie 1308 osób. Śledztwo w tej gigantycznej sprawie prowadziła łódzka prokuratura wspólnie z poznańską delegaturą Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Do przestępczego procederu miało dochodzić w latach 2012-2015. Wtedy to oskarżeni, będąc na stanowiskach kierowniczych, zdecydowali o włączeniu do oferty certyfikatów czterech funduszy inwestycyjnych. Śledczy ustalili, że zrobili to bez jakiejkolwiek weryfikacji. Nie sprawdzili ani polityki inwestycyjnej, ani obietnic zawartych w materiałach reklamowych.

Dokończ tytuł kultowego filmu lub serialu
Pytanie 1 z 12
"Czterej pancerni…"

Oskarżeni wiedzieli także, o wynikającej z braku doświadczenia, słabej wiarygodności biznesowej osób zarządzających funduszami — wyjaśnia prokurator Krzysztof Kopania.

Pomimo tych rażących zaniedbań, produkt trafił do sprzedaży w oddziałach banku w całej Polsce. Klienci, opierając się na renomie znanej instytucji, ufali, że lokują kapitał w bezpieczne aktywa. O istnieniu ryzyka nikt ich nie poinformował.

Mechanizm jak w piramidzie finansowej. Klienci byli w pułapce

Śledczy nie mają wątpliwości, że cała ta działalność opierała się na klasycznym schemacie piramidy finansowej. Przed klientami zatajono najistotniejszą informację: zwrot ich środków zależał wyłącznie od pozyskania nowych wpłat. Środki na wykup certyfikatów nie pochodziły z wypracowanych zysków, lecz od kolejnych, nieświadomych niczego inwestorów.

Takie działanie odpowiadało mechanizmom funkcjonowania tzw. piramidy finansowej — potwierdza w rozmowie z PAP prokurator Kopania.

W ten sposób klienci chcący odzyskać zainwestowane środki byli uzależnieni od tego, czy pracownikom banku uda się naciągnąć kolejne osoby na ten sam trefny produkt. Mechanizm ten działał tak długo, jak długo pojawiali się nowi inwestorzy. Kiedy dopływ kapitału ustał, zaczęły się poważne problemy.

Koniec eldorado i gigantyczne straty. Co stało się z pieniędzmi?

Załamanie nastąpiło w maju 2016 roku, kiedy to bank nagle wstrzymał sprzedaż certyfikatów. Pozbawione dopływu nowych środków fundusze błyskawicznie utraciły płynność finansową. Piramida runęła. Z powodu dramatycznej sytuacji finansowej i braku perspektyw na jej poprawę, w 2017 roku Komisja Nadzoru Finansowego nakazała likwidację wszystkich czterech podejrzanych funduszy.

Walka o odzyskanie utraconych oszczędności okazała się dla inwestorów prawdziwym koszmarem. Ostateczny bilans strat, znany dopiero po zakończeniu procesu likwidacji w sierpniu 2025 roku, był przerażający: poszkodowani stracili łącznie blisko 136 mln zł. Zaledwie ułamek zainwestowanych kwot udało się im odzyskać.

Co grozi oskarżonym dyrektorom?

Byli dyrektorzy nie przyznają się do zarzucanych im oszustw. Śledczym udało się zabezpieczyć na ich majątku – w znacznej mierze na nieruchomościach – kwotę około 8,6 mln zł. Jest to jednak zaledwie ułamek w zestawieniu z kolosalnymi stratami pokrzywdzonych.

Akta tej sprawy, jednej z najpoważniejszych afer gospodarczych w Polsce, liczą blisko 1800 tomów. Sądowy finał tej historii zapowiada się na jeden z najdłuższych procesów. Jeżeli wina zostanie im udowodniona, grozi im nawet do 10 lat więzienia.

ANNA BRYŁKA O OSZUSTWIE MERCOSUR I GRACH NA PRAWICY.

ROLKI