Spis treści
- Po wielomiesięcznym politycznym sporze szef rządu Donald Tusk ma podpisać ważne nominacje do zarządu NBP.
- Ten przełomowy ruch uchroni bank centralny przed paraliżem wynikającym ze spadku liczby członków zarządu poniżej ustawowego minimum.
- Sprawdź powody nagłej zmiany decyzji premiera oraz dowiedz się, jak duże znaczenie ma ten krok dla stabilności finansowej kraju.
W sprawie Narodowego Banku Polskiego nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Po długim okresie politycznego pata premier Donald Tusk zdecydował się złożyć kontrasygnatę pod postanowieniem prezydenta o powołaniu czterech nowych członków zarządu NBP. Według ustaleń Radia ESKA, wieści te przekazał prezesowi banku centralnego Adamowi Glapińskiemu sam minister finansów Andrzej Domański.
Rozstrzygnięcie przychodzi w ostatnim możliwym momencie, ponieważ już 4 listopada wygasa kadencja drugiego wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Gdyby zabrakło nowych powołań, liczebność zarządu spadłaby poniżej progu wymaganego ustawą, co mogłoby poważnie zakłócić pracę instytucji kierującej polityką pieniężną kraju.
Domański spotkał się z Glapińskim
Jak informuje Radio ESKA, w poniedziałek, 2 listopada, minister finansów Andrzej Domański odwiedził siedzibę NBP, gdzie rozmawiał z prezesem Adamem Glapińskim. Szef resortu finansów przekazał wówczas, że premier Donald Tusk złoży podpis pod prezydenckim postanowieniem powołującym czterech członków zarządu. Nominacje obejmą Martę Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego. Kightley zajmowała wcześniej stanowisko pierwszego wiceprezesa banku centralnego, a trzej pozostali kandydaci zasiadają obecnie w Radzie Polityki Pieniężnej.
Dziennikarze Radia ESKA ustalili, że szef rządu wolał uniknąć otwierania nowego pola politycznego konfliktu po niedawnych wydarzeniach wokół Trybunału Konstytucyjnego. Istotnym czynnikiem była także nadchodząca weryfikacja wiarygodności kredytowej Polski przez agencję ratingową. Kontynuowanie sporu o NBP mogłoby wywołać niepewność co do stabilności działania jednej z kluczowych instytucji finansowych w kraju.
Zarząd NBP na skraju paraliżu przez wygasające kadencje
Kończące się kadencje członków kierownictwa banku centralnego doprowadziły do wyjątkowo napiętej sytuacji. Przepisy ustawowe stanowią, że w skład zarządu NBP wchodzi prezes oraz od sześciu do ośmiu członków, wliczając w to dwóch wiceprezesów. Tymczasem 4 listopada kończy się urzędowanie Adama Lipińskiego, a kadencja dotychczasowej pierwszej wiceprezes Marty Kightley dobiegła końca jeszcze w marcu.
Polska Agencja Prasowa zwraca uwagę, że po odejściu Lipińskiego zarząd liczyłby tylko pięciu członków, nie uwzględniając samego prezesa NBP. Taki stan oznaczałby skład mniejszy niż wymaga ustawa oraz wakat na stanowiskach obu wiceprezesów. Kłopot ten wykracza daleko poza zwykłe formalności, ponieważ zarząd NBP odpowiada za wdrażanie uchwał Rady Polityki Pieniężnej, realizację zadań z zakresu polityki kursowej oraz prowadzenie operacji otwartego rynku.
Posiedzenie RPP i decyzja o stopach procentowych w cieniu sporu
Kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej startuje we wtorek, 3 listopada, natomiast komunikat w sprawie stóp procentowych zostanie ogłoszony w środę, 4 listopada, czyli dokładnie w dniu wygaśnięcia kadencji Adama Lipińskiego. Z analizy PAP wynika, że brak ustawowego składu zarządu mógłby poddać w wątpliwość wykonywanie uchwał RPP. Jest to niezwykle ważne, gdyż sama Rada decyduje o wysokości stóp procentowych, lecz za realizację części powiązanych z tym działań odpowiada właśnie zarząd NBP.
Obaw dotyczących wdrażania tych postanowień nie podzielają jednak wszyscy eksperci. W rozmowie z PAP członek RPP Ludwik Kotecki tłumaczył, że uchwały Rady zaczynają obowiązywać automatycznie, a pracownicy banku odpowiedzialni za ich wykonanie doskonale znają aktualny poziom stóp. Cały spór koncentruje się zatem głównie na prawnych i organizacyjnych skutkach niepełnej obsady zarządu, a nie na samej zdolności RPP do podejmowania wiążących decyzji.
Kurs złotego i wpłata z zysku NBP do budżetu państwa
Potencjalne trudności w działaniu zarządu mogłyby odbić się także na stabilności rynku walutowego. Narodowy Bank Polski realizuje zadania związane z polityką kursową, co obejmuje między innymi decyzje o ewentualnych interwencjach walutowych. Polska Agencja Prasowa przypomina, że bank centralny przeprowadzał takie operacje choćby po ataku Rosji na Ukrainę, kiedy polska waluta gwałtownie traciła na wartości.
Drugim istotnym obszarem są finanse publiczne, ponieważ to zarząd NBP przygotowuje roczne sprawozdanie finansowe, które określa ostateczny wynik instytucji. Wypracowanie zysku przez bank centralny pozwala na przekazanie dużej części tej sumy bezpośrednio do budżetu państwa. Eksperci PAP wskazują w swojej analizie, że słabszy złoty może pozytywnie przełożyć się na wynik finansowy NBP za 2026 rok, jednak brak odpowiednio obsadzonego zarządu skomplikowałby procedurę przyjęcia sprawozdania i ewentualny przelew środków do państwowej kasy.
Kulisy sporu o NBP. Dlaczego Donald Tusk blokował nominacje?
Spór wokół obsadzenia wakatów w zarządzie NBP ciągnie się od wielu miesięcy. Jeszcze w lutym prezydent przesłał szefowi rządu dokumenty powołujące dokładnie te same cztery osoby, jednak Donald Tusk wstrzymał się wówczas ze złożeniem kontrasygnaty, co zablokowało wejście nominacji w życie. W październiku prezydent Karol Nawrocki po raz kolejny skierował stosowne postanowienie na biurko premiera. Konstytucja wymaga bowiem, aby akty urzędowe głowy państwa, poza określonymi wyjątkami, posiadały podpis prezesa Rady Ministrów, który ponosi za nie odpowiedzialność przed Sejmem.
Z najnowszych doniesień Radia ESKA wynika, że ten trwający miesiącami klincz wreszcie dobiegnie końca. Złożenie zapowiadanej kontrasygnaty umożliwi uzupełnienie wakatów w zarządzie NBP i zniweluje groźbę zakłóceń w pracy banku centralnego. W chwili publikacji tekstu są to jednak doniesienia o planowanym ruchu premiera, a nie oficjalne potwierdzenie, że cały proces powoływania nowych członków zarządu został już sfinalizowany.