Narodowy Bank Polski u progu paraliżu. Spór polityków uderzy w portfele Polaków

2026-11-03 7:32

Polityczny impas może doprowadzić do całkowitej blokady prac Narodowego Banku Polskiego. Już 4 listopada zarząd tej instytucji straci wymaganą przepisami liczbę członków, co bezpośrednio zagrozi wdrażaniu decyzji RPP o stopach procentowych. Konflikt na szczytach władzy stawia pod znakiem zapytania stabilność złotego oraz bezpieczeństwo państwowych finansów.

Plac budowy z żółtym żurawiem przed gmachem Narodowego Banku Polskiego. O paraliżu NBP przeczytasz na Eska.
Autor: Przemysław Zańko-Gulczyński Odbudowa siedziby NBP przy Placu Powstańców Warszawy w Warszawie

Kiedy zarząd NBP straci możliwość podejmowania decyzji?

Główny organ odpowiadający za stabilność polskiego pieniądza może wkrótce całkowicie stracić zdolność do działania. Taki scenariusz grozi nam już 4 listopada 2026 roku, ponieważ właśnie wtedy wygasa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Po jego odejściu skład zarządu banku centralnego skurczy się do zaledwie pięciu osób. To o jedną osobę mniej niż wymagają przepisy, gdyż ustawa o Narodowym Banku Polskim narzuca obecność od 6 do 8 członków w tym gremium.

Sytuację pogarsza fakt, że w zarządzie zabraknie jakiegokolwiek wiceprezesa, ponieważ pierwsza zastępczyni szefa banku, Marta Kightley, zakończyła swoją kadencję jeszcze w marcu. W rezultacie zarząd NBP jako organ kolegialny przestanie istnieć w świetle prawa, co sprowadza ryzyko całkowitego paraliżu instytucji.

Jak paraliż NBP wpłynie na stopy procentowe i kurs złotego?

Brak odpowiednio obsadzonego zarządu to problem wykraczający daleko poza zwykłe formalności. Taka sytuacja niesie ze sobą poważne konsekwencje gospodarcze, które bezpośrednio odczują wszyscy obywatele. Zagrożone są trzy podstawowe obszary działania banku centralnego.

Po pierwsze, pod znakiem zapytania stoją decyzje dotyczące wysokości stóp procentowych. Chociaż uchwały o ich podwyżce lub obniżce podejmuje Rada Polityki Pieniężnej (RPP), to za ich faktyczne wdrożenie odpowiada właśnie zarząd NBP. Bez tego organu żadna uchwała RPP zmieniająca stopy procentowe nie wejdzie w życie i pozostanie jedynie na papierze.

Po drugie, zagrożona jest stabilność polskiej waluty. Zarząd NBP sprawuje bezpośredni nadzór nad operacjami na rynku walutowym. Gdyby słabnący od miesięcy złoty zaczął nagle gwałtownie tracić na wartości, w banku centralnym zabraknie organu uprawnionego do podjęcia interwencji w obronie kursu waluty.

Po trzecie, problem uderzy w finanse państwa. Do obowiązków zarządu należy przygotowanie rocznego sprawozdania finansowego NBP. Jeżeli bank centralny wypracuje zysk, co często dzieje się przy słabym kursie złotego, to właśnie ten dokument stanowi podstawę do przekazania środków do budżetu. Brak działającego zarządu oznacza brak sprawozdania finansowego i wstrzymanie wpłaty zysku do kasy państwa.

Donald Tusk blokuje nominacje Karola Nawrockiego do zarządu NBP

Obecny kryzys w banku centralnym to bezpośredni rezultat politycznego sporu na najwyższych szczeblach władzy. Przepisy stanowią, że członków zarządu NBP powołuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek szefa banku centralnego. Aby jednak takie postanowienie głowy państwa nabrało mocy prawnej, niezbędna jest kontrasygnata, czyli podpis premiera.

Właśnie na tym etapie procedura utknęła w martwym punkcie. Prezydent Karol Nawrocki już w lutym, a następnie w październiku, przekazał gabinetowi Donalda Tuska wnioski o powołanie na członków zarządu czterech osób. Chodzi o Martę Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego. Szef rządu Donald Tusk konsekwentnie odmawia jednak złożenia podpisu pod dokumentami, co skutecznie blokuje wejście nowych członków do władz NBP.

Prezes NBP Adam Glapiński przed Trybunałem Stanu. Kiedy głosowanie w Sejmie?

Napięcie wokół banku centralnego potęguje wniosek o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Posłowie mogą zagłosować nad tym dokumentem już w połowie listopada. Formułowane wobec szefa banku centralnego zarzuty mają duży ciężar gatunkowy i obejmują między innymi finansowanie deficytu budżetowego oraz przeprowadzanie nieuprawnionych interwencji na rynku walutowym.

Cała ta procedura wprowadza ogromny chaos informacyjny i prawny, ponieważ wciąż nie ma pewności, jaką większością głosów Sejm powinien przyjąć taki wniosek. Samo przegłosowanie dokumentu nie spowoduje wprawdzie automatycznego zawieszenia prezesa Glapińskiego, ale postępowanie przed Trybunałem Stanu może ciągnąć się przez wiele miesięcy. Co więcej, nawet gdyby zapadł wyrok skazujący, faktyczne odwołanie szefa NBP ze stanowiska wymagałoby kolejnego wniosku ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Taka konstrukcja przepisów rodzi nowe pole do politycznego konfliktu i pogłębia destabilizację wokół najważniejszej instytucji finansowej w Polsce.

 

ROLKI