Spis treści
- Donald Tusk zadeklarował zablokowanie wszelkich pomysłów Unii Europejskiej prowadzących do podwyżek cen energii.
- Przedstawiciele państw Grupy Wyszehradzkiej (V4) mają jednolite stanowisko w kwestiach polityki energetycznej oraz planów finansowych Unii.
- Kraje wchodzące w skład V4 kategorycznie żądają utrzymania dotychczasowego finansowania rolnictwa i polityki spójności.
- Zdaniem przywódców, wysokie koszty prądu stanowią główne niebezpieczeństwo dla pozycji konkurencyjnej całej Europy.
Donald Tusk mówił bardzo zdecydowanie. W trakcie szczytu przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej w stolicy Słowacji poruszył palący od dawna problem kosztów prądu, które obciążają gospodarki w tej części Europy. Prezes Rady Ministrów zaznaczył, że Polska oraz partnerzy z V4 stanowczo odrzucą unijne pomysły, które mogłyby pogorszyć już i tak trudną sytuację na rynku energetycznym.
Polska i grupa V4 nie pozwoli, przepraszam za brutalne słowa, na żadne zmiany i na żadne propozycje instytucji europejskich czy innych państw, które mogłyby wpłynąć na pogorszenie sytuacji, jeśli chodzi o energetykę w naszych państwach
– zaznaczył premier Donald Tusk. Zastrzeżenia dotyczą m.in. rozwiązań takich jak systemy handlu uprawnieniami do emisji (ETS i ETS2), które zdaniem części analityków znacząco windują koszty energii elektrycznej. Słowa polskiego przywódcy nie pozostawiają wątpliwości co do stanowiska Warszawy.
Wszystko, co sprowadzi na nas ryzyko droższej energii, zostanie przez nas zablokowane
– kontynuował szef rządu. Jest to jasna deklaracja skierowana do władz w Brukseli, wskazująca brak przestrzeni do ustępstw. Jak przekonywał polski premier, wysokie ceny za prąd decydują o przetrwaniu, i to nie tylko Polski, ale również całej Wspólnoty Europejskiej w rywalizacji gospodarczej m.in. z Chinami i Stanami Zjednoczonymi.
Grupa Wyszehradzka znów jednym głosem. Co ustalili premierzy?
Obrady w Bratysławie udowodniły, że format V4 ponownie działa na pełnych obrotach. Najmocniej akcentował to szef słowackiego rządu Robert Fico. „Proszę pozwolić, abym powiedział, że Grupa Wyszehradzka znowu żyje. I znowu jest zdolna do tego, aby wyrażała wspólne stanowiska” – przekazał gospodarz spotkania. Wspólny język znaleziono nie tylko przy tematach energetycznych. Przedstawiciele Polski, Węgier, Czech oraz Słowacji zapowiedzieli, że w trakcie prac nad nowym unijnym budżetem będą chronić pule pieniędzy z dotychczasowych programów. Jak doprecyzował Fico, Grupie Wyszehradzkiej „zależy na tym, aby nie zmieniono pakietu dotyczącego polityki spójności i polityki rolnej”. To właśnie te środki mają ogromne znaczenie dla unowocześniania rolnictwa i rozbudowy infrastruktury w Europie Środkowej.
Podobny pogląd na te kwestie mają premierzy Węgier Peter Magyar i Czech Andrej Babisz. Czeski polityk przyznał, że państwa V4 znów mówią „mocnym głosem”, nawiązując do starych czasów. Zgodność sojuszników ma dać im większą siłę przebicia w instytucjach unijnych.
Nowy budżet UE i migracja. O co walczą kraje V4?
Głównym wątkiem rozmów na Słowacji były przyszłe ramy finansowe Wspólnoty na lata 2028-2034. Obok walki o pieniądze na wsparcie regionów i rolnictwa, polski premier wskazał alternatywne źródła finansowania unijnej kasy. Jego propozycja to nałożenie nowych opłat m.in. na sektor gier hazardowych oraz kryptowaluty, aby w ten sposób odciążyć obywateli z kosztów.
Znaczącym punktem dyskusji był również kryzys migracyjny. Andrej Babisz, reprezentujący rząd Czech, wskazał, że państwa V4 już wcześniej uporały się u siebie z napływem nielegalnych migrantów, a inne europejskie kraje „obudziły się dopiero teraz, po 10 latach, a dla niektórych państw to już może być za późno”. W podobnym tonie wypowiedział się Donald Tusk, zwracając uwagę na to, że odpowiedzialność za pilnowanie wschodniej, lądowej granicy UE spoczęła na barkach Polski i jej sąsiadów. Według niego przyszłe rozwiązania budżetowe w Unii Europejskiej powinny zrekompensować te działania.
W wydarzeniu wziął udział również Micheal Martin, szef irlandzkiego rządu, którego kraj kieruje obecnie pracami Rady UE. Powiedział on, że z punktu widzenia Wspólnoty to będzie „trudny okres”, a błyskawiczne wypracowanie porozumienia finansowego jest konieczne. Zapewnił przy tym, że argumenty podnoszone przez Grupę Wyszehradzką nie zostaną zignorowane w negocjacjach. Szczyt udowodnił jednak jasno: państwa V4 są gotowe do ostrej walki o swoje interesy w Europie.