Spis treści
Wojna handlowa USA - Kanada. Donald Trump znosi cła na produkty rolnicze
Biały Dom zaskoczył wielu obserwatorów, informując w piątkowe popołudnie o rezygnacji z surowych opłat celnych na produkty importowane z Kanady. Ten krok to wyraźne wsparcie dla Republikanów, którzy na niespełna czternaście dni przed głosowaniem połówkowym mają spore problemy w sondażach. Zmiana decyzji przyniesie oddech amerykańskiemu biznesowi, w tym przede wszystkim ważnej branży rolniczej.
Na mocy najnowszego rozporządzenia zlikwidowane zostaną nałożone wcześniej 50-procentowe taryfy na wybrane towary rolne. Jest to znaczące ocieplenie stosunków obustronnych na linii Waszyngton - Ottawa. Jako pierwsza o tej uldze powiadomiła republikańska senator rozpaczliwie walcząca o reelekcję w stanie Maine, Susan Collins.
Rejestr towarów, które od teraz nie będą objęte dodatkowymi kosztami, jest dość obszerny i niezwykle ważny dla przedsiębiorców z sektora rolniczego. Zestawienie to zawiera między innymi tak kluczowe ułatwienia jak:
- owoce borówki,
- surowe ziemniaki,
- świeże jabłka,
- wyroby na bazie alg,
- skrzynki z tworzyw sztucznych,
- surowce do tworzenia opakowań,
- systemy chłodzące,
- sprzęt przeznaczony do naklejania etykiet i pakowania.
W swoim oświadczeniu Susan Collins podkreśliła, że amerykańscy rolnicy muszą sprowadzać zza północnej granicy maszyny oraz materiały niezbędne do codziennej pracy. Według senatorki tych ratujących obywateki biznes dóbr po prostu brakuje na wewnętrznym rynku, a szukanie zamienników wiązałoby się z ogromnymi nakładami finansowymi.
Jednocześnie urzędnicy prezydenckiej administracji stanowczo zaznaczają, że to nie jest ostateczny upadek protekcjonizmu. W zamian za zlikwidowane taryfy, bardzo szybko wprowadzone zostaną nowe cła Donalda Trumpa na kanadyjskie specyficzne zawory, dywany i odpady. Taki ruch ma rzekomo uszczegółowić listę obciążeń i wyrównać ewentualne luki wpływów do państwowych rezerw w przyszłości.
Polityka celna Donalda Trumpa szkodzi prawicy. Cicha interwencja Susan Collins
Statystyki poparcia nie dają partii rządzącej najmniejszych powodów do optymizmu, gdyż istnieje potężne ryzyko przejęcia przez Demokratów obu izb zgromadzenia narodowego. Z tego powodu politycy prawicy, w szczególności ci ze stanów opierających swój lokalny budżet na imporcie, zaczęli wywierać bezprecedensową presję na gabinet prezydenta. Najbardziej dobitnie pokazała to wspomniana wcześniej parlamentarzystka, samodzielnie obwieszczając wycofanie opłat i przypisując sobie pełną zasługę polityczną.
Zastanawiający jest przy tym fakt, że polityk pochodząca z Maine w swoim oficjalnym komunikacie wyraziła głęboką wdzięczność rządowym decydentom, lecz kompletnie i ostentacyjnie zignorowała bezpośrednio samo nazwisko Donalda Trumpa. Zespół prasowy Białego Domu nie pozostał w tej materii dłużny, całkowicie pomijając postać parlamentarzystki w swojej obronnej nocie. Jawne niezadowolenie z wojen handlowych publicznie wyraził także startujący do Senatu w Michigan kandydat Mike Rogers, który otwarcie wezwał do ugaszenia gospodarczego konfliktu tak szybko, jak to tylko fizycznie możliwe.
Obecne, pośpieszne kroki rządu stoją w brutalnej sprzeczności do twardych deklaracji, które jeszcze kilkadziesiąt dni wcześniej wygłaszał na zlotach przywódca kraju. We wrześniu Donad Trump zarzekał się gorączkowo przed tłumami upewniając zebranych, że Stany Zjednoczone niczego nie potrzebują kupować, bo rzekomo mają absolutnie wszystko we własnych granicach. Dzisiejsza rewizja i poluzowanie barier boleśnie sprostały fałsz tych słów z prawdziwym zapotrzebowaniem amerykańskiego rolnictwa.
Zasada TACO. Dlaczego Mark Carney i Unia Europejska zyskują na cełach
Przeciwnicy obecnego prezydenta, wraz ze swoimi zażartymi zwolennikami, zyskali kolejny oręż – potwierdzenie zasady powszechnie określanej w mediach przez złośliwy skrótowiec TACO. Te litery to nic innego jak fraza „Trump Always Chickens Out”, wyrażająca popularną plotkę głoszącą, że w kluczowym momencie negocjacji republikanin zawsze podkula ogon. Sama poszkodowana strona nie zachowała jednak politycznej bierności. Od początku impasu, szef kanadyjskiego rządu Mark Carney uparcie informował wszystkich zainteresowanych, że absolutnie nie zamierza się w żadnym calu poddać werbalnym krzykom prezydenta. A kiedy niedawno z USA padła stanowcza prognoza, iż to mieszkańcy Kanady zaczną rzewnie przepraszać w zaledwie cztery tygodnie, Mark Carney na celowo zwołanej naradzie zareagował głośnym i wymownym śmiechem.
Urzędnicy urzędujący w Ottawie kompletnie pominęli wyczekiwanie na rozwój wydarzeń przy białym gmachu i bez zwłoki rozpoczęli wdrażanie strategii gospodarczej dywersyfikacji. Od tamtej pory błyskawicznie budowane są potężne powiązania z wielkimi gospodarkami krajów takich jak Indie, Chiny i Wielka Brytania. Jednak decydujące starcie na finansowym ringu jeszcze się nie rozpoczęło. Jak wynika ze stanowczych deklaracji, już za parę dni na szczycie organizowanym w aglomeracji Montrealu premier Mark Carney sformalizuje ogromne unikalne porozumienie handlowe wiążące ze strukturami Unii Europejskiej. Wpisanie dokumentu do rejestrów sprawi, że kanadyjskie państwo po raz pierwszy formalnie zdobędzie miano kluczowego członka mającego unijne umowy stowarzyszone, na czym bardzo skorzysta przy eksploatacji rozległego terytorium dwudziestu siedmiu krajów we wspólnym bloku celnym.
Próba agresywnego zagarnięcia kapitału przez amerykańskiego sąsiada pchnęła tak naprawdę całą decyzyjność kanadyjskich producentów prosto do stołów rywalizujących sił miedzynarodowych rynków. Kiedy machina dowodzącego państwem Donalda Trumpa w popłochu tłumi stworzone przez niego fatalne decyzje polityczne, zręczna dyplomacja urzędników w Ottawie zyskuje solidny i z każdym rokiem jeszcze bardziej dojrzały bastion dla swoich finansowych zysków.