Andziaks z rekordowo niskim podatkiem. Skarbówka otrzymała tylko 26 tys. zł

2026-10-23 16:02

Należąca do Angeliki Trochonowicz firma Twinkle Candle wypracowała 2,85 mln zł zysku, oddając fiskusowi jedynie 26 tys. zł za 2025 rok. Jest to ogromny spadek, ponieważ jeszcze rok wcześniej podatek wyniósł 572 tys. zł. Główną przyczyną tej zmiany jest najprawdopodobniej przejście na estoński CIT.

Angelika Trochonowicz (Andziaks) na tle różowych gór. O jej firmie i niskich podatkach przeczytasz na Eska.
Autor: Piętka Mieszko/ AKPA

Andziaks płaci niższy podatek mimo większych zysków

Rezultaty finansowe firmy Twinkle Candle, będącej wyłączną własnością popularnej twórczyni internetowej Angeliki Trochonowicz (znanej jako Andziaks), budzą ogromne zdziwienie. Jak wynika z dokumentacji za 2025 rok, biznes ten wygenerował blisko 2,85 mln zł zysku brutto, oddając państwu zaledwie 26 tys. zł podatku. Kwota ta wydaje się nadzwyczaj skromna, szczególnie w zestawieniu z poprzednim okresem. Według doniesień money.pl, w 2024 roku zysk był znacznie mniejszy (blisko 2,2 mln zł), jednak skarbówka zainkasowała wówczas aż 572 tys. zł.

Powyższa modyfikacja nastąpiła w momencie, gdy influencerka publicznie krytykowała wysokie daniny państwowe.

Temat danin Angeliki Trochonowicz wywołał poruszenie, gdyż dokumenty dowodzą, że w 2025 roku podatek dochodowy skurczył się z 572 tys. zł do zaledwie 26 tys. zł, pomimo wyższych zarobków. Co doprowadziło do takiej sytuacji? Prawdopodobnie zastosowano tutaj jedno, niezwykle popularne ostatnio rozwiązanie.

Chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się – stwierdziła niedawno Angelika Trochonowicz w jednym ze swoich nagrań.

Quiz. Czym się zajmuje ten influencer? Pokaż, że znasz się na "internetach". Za 8 punktów bijemy brawo
Pytanie 1 z 9
Czym się zajmuje Anna Lewandowska?

Firma Angeliki Trochonowicz mogła przejść na estoński CIT

W ocenie specjalistów, ogromna dysproporcja w odprowadzonych daninach posiada sensowne uzasadnienie. – Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie niskiego podatku za 2025 r. to przejście spółki na tak zwany estoński CIT, czyli ryczałt od dochodów spółek – tłumaczy główny doradca podatkowy inFakt Piotr Juszczyk w wywiadzie z dziennikarzami.

Jak funkcjonuje ten mechanizm? Ujmując rzecz krótko, w tym systemie biznes nie uiszcza należności dochodowych w chwili generowania zysku. Konieczność zapłaty państwu rodzi się dopiero w sytuacji, w której udziałowcy postanawiają wypłacić sobie te środki poprzez dywidendę. Jeśli kapitał pozostaje wewnątrz organizacji celem reinwestycji, opłata zasadniczo nie obowiązuje. – Taki obraz widać w tym przypadku. Przychody wzrosły z 8,8 do 12,1 mln zł, zysk brutto z 2,2 do 2,85 mln zł, a podatek spadł z 572 tys. do 26 tys. zł – podsumowuje Juszczyk.

Tę hipotezę wzmacnia jeszcze jeden ważny detal. Aby legalnie zastosować estoński CIT, przedsiębiorstwo musi zatrudniać na umowę o pracę minimum trzy osoby. Zgodnie z oficjalną dokumentacją Twinkle Candle, to właśnie w 2025 roku firma pierwszy raz zaraportowała personel na poziomie równo trzech pełnych etatów.

Estoński CIT nie zwalnia Andziaks z opłat podatkowych

Należy tu wyraźnie zaznaczyć fundamentalną kwestię. Wybór estońskiego CIT-u nie jest cudownym narzędziem służącym do trwałego uwolnienia się od zobowiązań. Służy on jako metoda przesunięcia płatności na później, zachęcając przedsiębiorców do inwestowania gotówki, zamiast jej błyskawicznego wydawania. – Kiedy zysk trafi do wspólników, spółka zapłaci ryczałt, a wspólnicy podatek od dywidendy. Niski podatek w jednym roku nie oznacza, że firma uniknęła opodatkowania. Oznacza tylko, że rachunek przyjdzie później – dodaje Juszczyk.

Mówiąc prościej: dopóki środki pozostają w strukturach Twinkle Candle i służą dalszym inwestycjom, opłaty nie obowiązują. Kiedy jednak Angelika Trochonowicz jako jedyna właścicielka wypłaci sobie dywidendę, przedsiębiorstwo będzie zmuszone rozliczyć się z urzędem. To kluczowy aspekt, który jest notorycznie bagatelizowany podczas medialnych dyskusji.

Rozliczenia Karola Wiśniewskiego i Andziaks interesują polityków

Sytuacja z firmą należącą do Angeliki Trochonowicz to jedynie fragment znacznie potężniejszej dyskusji o unikaniu opodatkowania przez najbogatszych mieszkańców kraju. Wątek ten od lat wywołuje ogromne emocje społeczne. Idealnym tego dowodem jest afera z udziałem influencera Karola „Friza” Wiśniewskiego. Gwiazdor sieci w 2025 roku publicznie zachwycał się korzyściami płynącymi z założenia fundacji rodzinnej, ogłaszając z dumą, że z tego tytułu jest „zwolniony z jakichkolwiek podatków od zysków kapitałowych”. Takie postawienie sprawy spotkało się z natychmiastową odpowiedzią gabinetu Donalda Tuska, pragnącego zablokować tę furtkę prawną. Chociaż początkowy projekt ustawy spotkał się z wetem prezydenta Karola Nawrockiego, nowa wersja przeszła już ścieżkę sejmową i oczekuje na podpis prezydencki. Ewidentnie widać, iż rządzący oraz urzędnicy skarbowi wzięli portfele najsłynniejszych youtuberów pod baczną obserwację.

Jan Śpiewak krytykuje hipokryzję influencerki w Wirtualnej Polsce

W swoim felietonie na Wirtualnej Polsce Jan Śpiewak zarzucił influencerce potężną hipokryzję. Andziaks utyskuje na wysokie daniny i twierdzi, że nie potrzebuje usług państwowych. Tymczasem społecznik punktuje, iż jej przedsiębiorstwo w latach 2023–2026 wsparto państwowymi gwarancjami kredytowymi na sumę prawie 400 tys. zł.

Szefowa ogromnego biznesu otwarcie utyskuje na kolosalne daniny państwowe, chociaż z dokumentów wynika, że jej działalność oddaje urzędowi jedynie 0,9 proc. osiągniętego zysku! Kiedy państwo pomaga w finansowaniu biznesu, odracza i optymalizuje podatki, wszystko jest w porządku. Kiedy państwo oczekuje solidarnego finansowania wspólnych potrzeb, nagle okazuje się nieznośnym ciężarem – podsumowuje dobitnie Śpiewak.

Andziaks w "Tańcu z gwiazdami". Czy zobaczymy ją w formacie?

ROLKI