Spis treści
Mocne wsparcie kibiców Wisły Kraków na trybunach
Wisła Kraków może pochwalić się świetną passą przed własną publicznością. Ekipa wygrała wszystkie pięć dotychczasowych spotkań na swoim obiekcie. Na sobotni mecz z Rakowem sprzedano komplet biletów, a na trybunach ma zasiąść 33 tysiące fanów. To już szósty raz w tym sezonie, kiedy kibice tłumnie wspierają swój zespół.
Znacznie gorzej krakowianie radzą sobie w spotkaniach wyjazdowych. Zespół odniósł trzy porażki i zaliczył trzy remisy. Ostatnio podopieczni Mariusza Jopa zremisowali bezbramkowo z Widzewem w Łodzi, co pokazało pewne problemy ze skutecznością.
"W tym meczu naszym problemem były fazy przejściowe. Zaliczyliśmy dużo odbiorów na połowie rywala, ale zbyt mało zamieniliśmy na konkretne okazje bramkowe. Czasem wpływ na to miała zła decyzja albo błąd techniczny. Byłem zadowolony z liczby wykreowanych sytuacji, lecz nie zostały one należycie wykorzystane. Mieliśmy też sporo udanych akcji rozpoczynanych od bramki" – ocenił.
Czy powrót trenera wpłynie na formę Rakowa?
Raków Częstochowa zawodzi w tym sezonie, zdobywając do tej pory tylko sześć punktów i zajmując ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy. W klubie doszło niedawno do zmiany szkoleniowca. Nowym trenerem został Dawid Szwarga, który zastąpił zwolnionego w środę Tomasza Kaczmarka. Szwarga pracował już wcześniej w klubie, a jego zatrudnienie jest postrzegane jako próba poprawy wyników i stabilizacji w drużynie.
Wisła boryka się również z pewnymi problemami kadrowymi, jednak sytuacja wydaje się opanowana. Trener Jop zaprzeczył, aby liczba urazów wykraczała poza standardy ligowe. Choć z kontuzjami mierzą się między innymi Jeremy Guillemenot i Maciej Kuziemka, do zdrowia powrócił Marko Bozic, który trenował z zespołem przez cały tydzień.
"Nasza liczba urazów wpisuje się w standardy ligowe. Pojawiają się kontuzje mechaniczne i mikrourazy mięśniowe. Na przykład Julian Lelieveld ucierpiał po agresywnym faulu Josemy w Zabrzu i ma problem z więzadłem pobocznym przyśrodkowym. Jeremy Guillemenot doznał podobnej kontuzji w meczu Odra Opole. Do tego dochodzi kilka mikrourazów mięśniowych. Rzeczywiście jest tego nieco więcej niż przed rokiem, gdy mieliśmy o tej porze tylko jeden traki uraz mięśniowy. Nie postrzegam jednak obecnej sytuacji jako czegoś nadzwyczajnego czy wykraczającego poza normę w futbolu" – wyjaśnił trener Jop.