"Ranczo" wraca po dekadzie
Niedawno pojawiła się wiadomość, że serial "Ranczo" powróci na ekrany po 10 latach od zakończenia produkcji. Finałowy sezon, który ma być zwieńczeniem wątków serialu i przygód bohaterów trafi na ekrany prawdopodobnie w drugiej połowie tego roku. Emitowane w latach 2006-2016 w TVP "Ranczo" do dziś pozostaje jednym z najbardziej kultowych i najpopularniejszych polskich seriali po 1989 roku. Mimo upływu czasu jego popularność nie słabnie, czego dowodem jest ogłoszona właśnie kontynuacja.
Na sukces "Rancza" złożyło się wiele czynników, a wśród tych najczęściej wymienianych znajduje się się świetny scenariusz. Udało nam się porozmawiać z Jerzym Niemczukiem, jednym z dwóch scenarzystów, który od początku tworzył ten serial. Oto, co ma do powiedzenia o kulisach powstawania "Rancza" i planowanej kontynuacji.
To on wymyślił słynną "Ławeczkę"
"Ranczo" od początku było pisane przez duet autorski Roberta Bruttera (pseudonim Andrzeja Grembowicza, który zmarł w 2018 roku) i Jerzego Niemczuka.
- Zostałem zaproszony do współpracy, kiedy Andrzej przygotował trzy pierwsze odcinki - mówi Jerzy Niemczuk. Szybko obaj autorzy stworzyli prężnie działający duet, który - poza "Ranczem" - przejawiał się m.in. we wspólnej pracy nad innym popularnym serialem - "Rodziną zastępczą".
Przez pierwsze kilka sezonów produkcji serialu, Niemczuk odgrywał kluczową rolę w jego powstawaniu: - W pierwszych latach produkcji mój udział w scenariuszach „Rancza” wynosił siedemdziesiąt procent, zatem pisałem dialogi i wnosiłem nowe pomysły do naszkicowanych fabularnie odcinków - tłumaczy autor. Robert Brutter pełnił z kolei rolę koordynatora całego projektu, który nadawał ton i kierunek serialowi.
Niemczuk wspomina, że mógł wówczas bez przeszkód wykazywać się kreatywnością, czego efektem były pomysły fabularne, z których część przeszła już do legendy i stanowi przedmiot uwielbienia licznych widzów. Chodzi m.in. o słynną ławeczkę pod sklepem, która była właśnie autorskim pomysłem Niemczuka.
Wiele scenarzyście zawdzięcza też Paweł Królikowski, czyli serialowy "Kusy". Planowana początkowo jako epizodyczna rola, rozrosła się do statusu jednej z głównych postaci właśnie dzięki Niemczukowi, który wymyślił wątek miłosny pomiędzy nim a Lucy.
Ciekawa historia wiąże się też z innym pomysłem scenarzysty, a więc z pamiętnymi, ciągłymi transformacjami wizerunkowymi młodej wójtówny, Klaudii. Okazuje się, że podsunęło to Niemczukowi samo życie:
- Poznałem podobną młodą osobę o tym samym imieniu. Dopiero niedawno dowiedziała się, że była prototypem postaci.
Czasem inspiracją do rozwoju postaci byli sami aktorzy. Tak było chociażby z Czerepachem kreowanym przez Artura Barcisia - Jerzy Niemczuk wspomina pisanie tej postaci jako wyzwanie, ale i spełnienie w jednym.
Czy scenarzyści bywali na planie "Rancza"?
Niektórzy mogą się zastanawiać, czy po napisaniu danego odcinka, autorzy scenariusza ingerowali w prace na planie i sprawdzali, jak idzie przenoszenie świata z kartek papieru przed obiektywy kamer. Jerzy Niemczuk zapewnia, że był rzadkim gościem na planie filmowym:
- Scenarzyści są źle widziani w czasie zdjęć. Aktorzy za bardzo się starają, żeby lepiej wypaść, co przynosi nienajlepsze efekty. Nie zdarzało mi się też zmieniać w trakcie zdjęć tekstów - opowiada.
Dlaczego Jerzy Niemczuk odszedł z serialu?
Współpraca duetu Brutter-Niemczuk nad "Ranczem" trwała do 6 sezonu, emitowanego wiosną 2012 roku. Po tym czasie Jerzy Niemczuk odszedł z zespołu produkcyjnego. Dlaczego tak się stało?
- Serial był pierwotnie zaplanowany na cztery sezony i po czterech nawet doszło do rodzaju pożegnania. Presja widzów i szybująca w górę oglądalność skłoniła nas do kontynuacji, która siłą rzeczy przynosiła nowe wyzwania, problemy z dowiezieniem wątków, narastało poczucie niedosytu, frustracja. Uznałem, że dałem, co miałem najlepszego do zaoferowania i że lepiej nie będzie. A jak nie lepiej to lepiej, żeby nie było. Można powiedzieć, że wolałem zejść, jak to mówią z „pudła”, niż leżeć na deskach - opisuje tamte chwile scenarzysta.
Kontynuacja "Rancza". Co sądzi o niej były scenarzysta serialu?
Pod koniec 2025 roku gruchnęła wiadomość, że dojdzie do realizacji dodatkowego, 11. sezonu serialu opartego na scenariuszach pozostawionych przez Roberta Bruttera vel Andrzeja Grembowicza. Ten zdążył je napisać przed swoją śmiercią w 2018 roku. Jerzy Niemczuk tłumaczy, że nie zna treści nowych odcinków pozostawionych przez kolegę:
- Kiedy dowiedziałem się o chorobie Grembowicza, gotów byłem wrócić do tej roboty, żeby mu pomóc, ale uznał, że po długiej przerwie będę miał problem z opanowaniem nowego materiału, więc w tej sytuacji mój powrót będzie raczej problemem niż rozwiązaniem. Nie znam tej wersji scenariusza. Telewizja nie zwracała się do mnie nigdy ani w tej, ani w innej sprawie - zapewnia.
Jednocześnie Niemczuk zachowuje ostrożny optymizm względem nowej odsłony "Rancza":
- Każda kontynuacja jest zagrożona ryzykiem, że nie dorówna pierwotnej wersji i często tak się zdarza. W pierwszej niby było wszystko, żeby osiągnąć sukces, w drugiej zdaje się, że jest, ale jeszcze trzeba mieć to coś, żeby było. Szczęście. Dobrze życzę tej produkcji. Jest znakomity reżyser i wspaniała ekipa aktorska, wprawdzie po latach przetrzebiona, ale wciąż z ogromnym potencjałem - mówi Jerzy Niemczuk.
Nowe "Ranczo" oparte na pozostawionych przez Roberta Bruttera scenariuszach sześciu odcinków ma zadebiutować w Telewizji Polskiej jeszcze w tym roku. Zdjęcia w ekranowych Wilkowyjach, czyli miejscowości Jeruzal na Mazowszu prawdopodobnie będą miały miejsce późną wiosną lub latem.
"Ranczo" powraca. Rozmawiamy z byłym scenarzystą serialu: