Spis treści
Z wyjątkiem "Citadel" (Bóg jeden wie, dlaczego ta produkcja musiała być tak droga) najdroższe seriale w historii łączy jedno - gatunek fantasy/sci-fi i masa efektów specjalnych. Już samo wygenerowanie smoków i innych magicznych stworzeń wymaga olbrzymiego nakładu finansowego, a gdy dodamy do tego sceny batalistyczne i światotwórstwo, koszty rosną i rosną. Nie bez przyczyny entuzjaści pióra George'a R. R. Martina zakładali, że nigdy nie ujrzą na małym ekranie słynnego Tańca Smoków, w końcu przeniesienie tej historii na ekran to trochę "jak zbankrutować, ale z pie*dolnięciem". Tymczasem "Ród smoka" powstał i wcale nie okupuje pierwszego miejsca na liście najdroższych seriali, jakie kiedykolwiek powstały. Wygląda jednak na to, że nawet "Pierścienie Władzy" mogą wkrótce stracić ten tytuł - Prime Video może pobić bowiem własny rekord adaptacją serii "Empireum" (ang. "The Empyrean") autorstwa Rebecki Yarros.
"Fourth Wing" - słynne romantasy zmierza na ekran i będzie kosztować krocie
W skład rzeczonej serii wchodzą obecnie trzy książki - "Fourth Wing", "Iron Flame" i "Onyx Storm". Akcja rozgrywa się w fikcyjnym królestwie Navarre, gdzie główna bohaterka, Violet Sorrengail, trafia do elitarnej, brutalnej Uczelni Wojskowej Basgiath, gdzie uczy się nie tylko latać na smoku, ale też przede wszystkim przeżyć w miejscu, w którym każdy kolejny oddech jest cudem. A i oczywiście zakochuje się w tajemniczym, mrocznym wrogu i ostatnim człowieku, do którego powinna się zbliżać. Seria "Empireum" to bowiem romantasy, czyli podgatunek fantasy, w którym to romans odgrywa kluczową rolę, a sceny intymnych zbliżeń są istotniejsze niż polityczne intrygi. Historia miłosna Violet i Xadena podbiła BookToka, a książki Rebecki Yarros sprzedały się w milionach egzemplarzy. Nic zatem dziwnego, że Prime Video, które obecnie stał się Mekką sierot po stacji The CW i miłośników wszelkiej maści romansideł, zapewnił sobie prawa do adaptacji już trzy lata temu. Sęk w tym, że... życzę im szczęścia w przeniesieniu tego na ekran.
PRZECZYTAJ TEŻ: Gwiazda "Rodu smoka" powiedziała "dość". Tak walczy z atakami hejterów
"Fourth Wing" to nie "Gra o tron", gdzie smoków było w gruncie rzeczy tyle, co kot na napłakał. Nawet "Ród smoka" nie ma tu podjazdu ze swoimi kilkunastoma smokami - w Basgiath są ich bowiem całe setki. Doliczmy do tego z górą tysiąc wiwern, różne moce bohaterów, które trzeba przecież jakoś zwizualizować, i rozpisane z rozmachem sceny batalistyczne z udziałem wszystkich wymienionych. Nie wiem, jaki budżet będzie miał ten serial, ale domyślam się, że może przebić nawet "Pierścienie Władzy" - zwłaszcza, że Prime'owi się to zwyczajnie opłaca. Mówimy tu w końcu o platformie, która od kilku lat zasypuje nas romansidłami i adaptacjami BookTokowych bestsellerów, a teraz położyła przysłowiową łapę na jednej z najpopularniejszych franczyz. Adaptacja "Fourth Wing" będzie się oglądać jak szalona, więc budżet - niezależnie od tego, jak niebotycznie wielki - z pewnością im się zwróci.
"Fourth Wing" - kiedy premiera serialu?
Za produkcję serialu odpowiada Outlier Society, firma Michael B. Jordan, który odebrał w tym roku Oscara za rolę w "Grzesznikach". Choć powstanie adaptacji "Fourth Wing" ogłoszono jeszcze w 2023 roku projekt wciąż znajduje się w fazie preprodukcji. Przewidywana data premiery nie jest zatem znana, podobnie jak obsada - Michael B. Jordan obiecał jednak, że nie będzie wielkich nazwisk i oczywistych wyborów.
PRZECZYTAJ TEŻ: Twórca "Reniferka" wrócił z nowym serialem. Nie wiem, czy jesteście na niego gotowi