Spis treści
Fabian Drzyzga wyjaśnia swoje stanowisko na łamach TVP Sport
Wszystko wskazuje na to, że Fabian Drzyzga powróci na krajowe parkiety w najbliższym sezonie. Z informacji przekazywanych przez media wynika, że doświadczony rozgrywający zasili szeregi Cuprum Stilonu Gorzów, choć brakuje jeszcze oficjalnego potwierdzenia ze strony klubu bądź siatkarza. Zawodnik, znany z otwartego wyrażania opinii, przypomniał o sobie w styczniu, gdy w wywiadzie dla serwisu "Siatkarskie Ligi" rozważał możliwość ponownej gry w Rosji.
Nietypowy strój Oskara Pietuszewskiego na maturze. Jego buty wywołały uśmiech
Siatkarz tłumaczył wtedy, że jego priorytetem jest utrzymanie rodziny i samodzielność finansowa, zaznaczając przy tym współczucie dla rosyjskich sportowców. Wypowiedź ta odbiła się szerokim echem w środowisku, a teraz dwukrotny mistrz świata powrócił do kontrowersyjnego wątku podczas wywiadu z TVP Sport.
"Patrzę tylko na sport. Na polityce się nie znam. Nie chciałbym, żeby ludzie tracili życie, majątki i poczucie bezpieczeństwa. To absolutnie podstawowa kwestia. Biorę więc pod uwagę wyłącznie aspekt sportowy i nic więcej. Jeśli wszystko zaczęlibyśmy analizować politycznie, to wiele innych krajów i zawodników też musiałoby zostać zbanowanych" - stwierdził Drzyzga.
Siatkarz stawia się w sytuacji Rosjan i wspomina o USA
W swojej argumentacji Drzyzga przywołał przykład Stanów Zjednoczonych i kontrowersyjnej polityki Donalda Trumpa, jednak dziennikarka Sara Kalisz wskazała na odmienną specyfikę działań obu mocarstw.
"W Rosji na pewno są też kluby, które nie są finansowane przez państwo. Można tak otwierać wiele drzwi i analizować ten temat pod wieloma kątami. Mogę zrozumieć zarówno ludzi, którzy mówią negatywne rzeczy, jak i tych, którzy mają inne spojrzenie. Ja patrzę tylko na aspekt sportowy. W Rosji można zarobić pieniądze i grać z dobrymi zawodnikami, którym odebrano marzenia. Oni nie mogą uczestniczyć choćby w igrzyskach. Czemu są winni? Czy oni rozpętali tę wojnę? Gdyby Polska była agresorem i byśmy stracili przez to igrzyska, byłbym bardzo wkurzony na swój kraj – po pierwsze przez to, że jest agresorem, a po drugie, że nie da mi spełnić marzeń. Ktoś może się ze mną nie zgodzić, ale oddzielam te dwie rzeczy. Dla mnie sport to sport, a polityka to polityka" - zakończył temat mistrz świata z 2014 i 2018 rooku.
