Spis treści
"Półbrat" (ang. "Half Man") to jeden z tych seriali, które wycieńczają was emocjonalnie, a jednocześnie nie potraficie się od nich oderwać. Wszystkie sześć odcinków, które otrzymałam do recenzji, połknęłam w jeden wieczór, choć chwilami musiałam decydować się na przerwy, by nieco ochłonąć, zwłaszcza przy ostatnich scenach odcinków cztery i sześć. Głównymi bohaterami są tu Niall i Ruben, którzy są braćmi, choć nie łączą ich więzy krwi - sami mówią o sobie "brother from another lover". Tak się bowiem składa, że ich matki się "przyjaźnią" i mieszkając pod jednym dachem, chłopcy zmuszeni są nawiązać bliską relację, czy im się to podoba, czy nie.
"Półbrat" - recenzja serialu HBO
Niall to nieśmiały, wycofany i bardzo inteligentny uczeń - typowy przegryw. Ruben jest zaś jego przeciwieństwem - to chuligan i młodociany przestępca, który za nic ma przepisy prawa, ludzką przyzwoitość i jakiekolwiek normy społeczne. Gdyby był to płytki, oparty na stereotypach serial, wszyscy wiemy, jakby się to potoczyło, takich produkcji widzieliśmy bowiem dziesiątki. Richard Gadd (który jest zarówno twórcą serialu, jak i odtwórcą roli dorosłego Rubena) kopie jednak znacznie głębiej i przygląda się tej pokrętnej, wykańczającej psychicznie relacji ze wszystkich możliwych stron, malując nam jakże bolesny obraz tego, że choć głęboka więź emocjonalna z drugim człowiekiem może być najlepszym, co nas w życiu spotyka - może być też najgorszym. To, co łączy Nialla i Rubena wznosi bowiem takie określenia jak "toksyczne" i "niezdrowe" na przerażająco nowy poziom.
[Ich relacja - przyp. red.] jest wielowarstwowa i zniuansowana. Czasem jest piękna, czasem bardzo brutalna - powiedział mi w wywiadzie Mitchell Robertson, wcielający się w rolę młodego Nialla.
Richard [Gadd] dobrze to ujął, że ona nie może być toksyczna, jeśli jednocześnie nie jest upajająca. Jest w niej coś takiego, że przez to, że jest jednocześnie toksyczna i odurzająca, ma dobre i złe oblicze, jest też bardzo skomplikowana, ale również bardziej ludzka i realistyczna - dodał Stuart Campbell, młody Ruben.
i
Fenomenalna rola Richarda Gadda
Nialla i Rubena poznajemy w latach '80, gdy mieli po -naście lat i śledzimy ich losy na przestrzeni niespełna 40 lat. Młode wersje bohaterów wzorowo portretują Mitchell Robertson i Stuart Campbell, starsze kreują zaś Jamie Bell i Richard Gadd. I choć cała czwórką (jak i też cała reszta obsady) spisuje się na medal, prawdziwą gwiazdą "Półbrata" jest właśnie Gadd, który - i wcale nie przesadzam! - serwuje tu chyba najlepszą kreację aktorską, jaką widziałam od lat. I to nie tylko na poletku serialowym. Jego Ruben jest jednocześnie diabelnie niebezpieczny, szalenie antypatyczny, jak i przejmująco ludzki - a gdy sobie na to pozwoli, również głęboko wrażliwy. To, co ten aktor wyprawia, zwłaszcza w scenach wieńczących czwarty i szósty odcinek, zasługuje na wszystkie nagrody tego świata.
i
"Półbrat" - czy warto obejrzeć nowy serial twórcy "Reniferka"?
Reasumując, "Półbrat" to kawał świetnego serialu, który zostaje w widzu jeszcze na długo po seansie - sama widziałam go przed z górą tygodniem i wciąż nie potrafię przestać o nim myśleć. Nie jest to jednak serial dla wszystkich, wymaga bowiem sporych pokładów cierpliwości i wyrozumiałości wobec tych pokiereszowanych psychiczne bohaterów. Dla tych bardziej wrażliwych widzów może się też okazać zbyt... traumatyzujący. Niemniej ze szczerego serca polecam, byście przekonali się sami. Pierwszy odcinek jest już dostępny w HBO Max, pozostałe ukazywać się będą co tydzień (jest ich łącznie sześć) i jeśli chcecie mojej rady to o ile zazwyczaj jestem obrończynią cotygodniowej emisji, w tym przypadku zalecam wstrzymanie się i zbindżowanie całości za pięć tygodni. Nie jest to bowiem serial, który powinno się dawkować. Ocena: 9/10.
PRZECZYTAJ TEŻ: Ten polski serial wygrał na zagranicznym festiwalu. Wreszcie poznaliśmy obsadę i premierę
