Ten film wkurza i bawi. Po seansie jeszcze długo będziecie o nim myśleć

2026-04-10 22:51

Jeśli miarą filmu jest to, jak długo "siedzi" w nas po seansie, to twórca "Dramy" może już ogłaszać triumf. Zendaya ("Euforia") i Robert Pattinson (saga "Zmierzch") grają tu młode narzeczeństwo, które tuż przed ślubem przechodzi poważny kryzys, gdy na jaw wychodzi skrzętnie skrywana tajemnica. Niby miała być komedia romantyczna, a wyszedł wciągający, niezręcznie zabawny i skłaniający do głębokich refleksji komedio-dramat, o którym wkrótce mówić będą wszyscy.

Drama - czy warto obejrzeć film z Zendayą i Robertem Pattinsonem w rolach głównych? Recenzja

i

Autor: Monolith Films/ Materiały prasowe

Poznali się w kawiarni, szybko złapali wspólny język i nim się obejrzeli, już trenowali pierwszy taniec i rozmyślali, czy DJ-ka heroinistka aby na pewno nie jest zbyt ryzykownym pomysłem, gdy w grę wchodzi najważniejszy dzień w ich życiu. Na kilka dni przed ślubem spotkali się ze znajomymi, którzy rzucili pomysłem - podzielmy się najmroczniejszymi tajemnicami, jakie skrywają nasze dusze. I tu mamy pierwszą rozkminę, do której zachęca nas "Drama" - jaka jest najgorsza rzecz, jaką w życiu zrobiliśmy? I czy definiuje nas jako ludzi? Czy nasi bliscy wciąż patrzyliby na nas tak samo, gdyby kiedyś poznali prawdę?

Finał "The Boys" wkurzy widzów. Jessie T. Usher (A-Train) i Karen Fukuhara (Kimiko) o 5. sezonie | Wywiady ESKA

Film, który przez długi czas nie wyjdzie wam z głowy

Gdy grana przez Zendayę Emma, upojona winem i wizją zbliżającego się ślubu, wyznaje swój grzech, w sali zapada grobowa cisza, po której pada krótkie "what the fuck?". Nie zdradzę wam oczywiście, cóż takiego uczyniła, by wywołać aż tak dramatyczną reakcję, niemniej już zwiastun jasno sugerował, że musiało być to coś grubego. Kristoffer Borgli - reżyser i scenarzysta - nie bawi się jednak w moralizatora i nawet przez chwilę nie obiera strony. To my, widzowie, podług własnego sumienia, systemu wartości i zakresu empatii, oceniamy zarówno uczynek Emmy, jak i reakcję Charliego (Robert Pattinson). A wbrew pozorom to właśnie ta reakcja uderza znacznie mocniej niż wyznanie narzeczonej.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sądziłam, że ten film nie ma prawa się udać. A jest bezczelnie dobry

"Drama" zasypuje nas pytaniami - Czy ktoś, kto naprawdę szczerze nas kocha, zareagowałby w ten sposób? Ile jest prawdy w tezie, że "zmienia to się wodę w wazonie, ludzie się nie zmieniają" i czy zapewnienia typu "to było dawno, nie jestem już tym człowiekiem" to tylko puste frazesy? Ile tak naprawdę wiemy o bliskich nam osobach i czy potrafimy żyć ze świadomością własnej niewiedzy (rzeczywistej lub ewentualnej)? Gdzie jest granica, po przekroczeniu której nie ma już mowy o odpuszczeniu grzechów? I wreszcie - czy gdyby nasza druga połówka w istocie poznała każdy zakamarek naszej duszy, to wciąż potrafiłaby nas kochać i akceptować? - unikając jednoznacznych odpowiedzi. To nie ten typ filmu, który stawia tezę i sugeruje rozstrzygnięcie, z nim poradzić musimy sobie sami. A gwarantuję wam - o problematyce, którą podejmuje "Drama", dyskutować będziemy przez najbliższe tygodnie.

Robert Pattinson i Zendaya w filmie Drama

i

Autor: Monolith Films/ Materiały prasowe

"Drama" to popis Zendayi i Roberta Pattinsona

Poza naprawdę przemyślanym, kapitalnym scenariuszem, największą siłą "Dramy" jest główna obsada. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to najlepsza z dotychczasowych ról Zendayi - gwiazda "Euforii" wypada tu szalenie naturalnie i wiarygodnie, w czym pomaga partnerujący jej Robert Pattinson - równie przekonujący w swych rozterkach, co zabawny w niezręcznościach. Wierzymy tym postaciom i dylematom, z którymi się mierzą. Irytują nas, gdy potykają się o własną niepewność, bawią autentycznością i sprawiają, że - mimo wszystko - kibicujemy im, niezależnie od tego, czy w naszej opinii ten ślub powinien w ogóle dojść do skutku.

Obwieszczam zatem, że "Drama" to film, który zdecydowanie powinniście obejrzeć, a jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to do wrażenia, jakoby Kristoffer Borgli w ostatecznym rozrachunku jedynie "prześlizgiwał się" po temacie, zamiast porządnie się weń zagłębić. Mam w zwyczaju narzekać, że filmy ostatnimi czasy bywają zwyczajnie za długie (bo w większości przypadków zwyczajnie są), tu jednak przydałoby się to dodatkowe 30 minut, by w pełni wyczerpać temat i wycisnąć z historii Emmy i Charliego pełnię potencjału. Ocena: 7/10.

PRZECZYTAJ TEŻ: Polka pracowała przy "Dramie" z Zendayą i Pattinsonem. "Z roku na rok jest mi coraz trudniej"