Spis treści
Światowe kino żegna kolejnego cenionego aktora. Tim Curry zmarł w wieku 80 lat po długiej chorobie. Choć gwiazdor miał w artystycznym dorobku rozmaite kreacje, wielu widzów pamięta go przede wszystkim z filmu "Kevin sam w Nowym Jorku" sprzed 34 lat. To już trzeci ceniony artysta z jego obsady, który odszedł w tym roku... Fani są przygnębieni.
"Kevin sam w domu" i "Kevin sam w Nowym Jorku" mają kultowy status
Świąteczna produkcja z 1990 roku spotkała się z tak olbrzymim zainteresowaniem na świecie, że szybko powstała jej kolejna część. Dwa lata po "Kevinie samym w domu" ukazał się "Kevin sam w Nowym Jorku". Według szacunków, oba filmy zarobiły łącznie niespełna 1,3 mld dolarów! Nic dziwnego, że do dziś cieszą się popularnością, a w wielu krajach świata Boże Narodzenie nie może minąć bez ich wielokrotnych emisji w telewizji. W roli tytułowej wystąpił Macaulay Culkin, który właśnie skończył 46 lat.
Tim Curry zmarł w wieku 80 lat
26 sierpnia media obiegła tragiczna informacja z Los Angeles. W wieku 80 lat odszedł ceniony aktor filmowy i teatralny, Tim Curry. Artysta zmarł po wyczerpującej chorobie w swoim domu. Zadebiutował na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, a do jego flagowych ról należy m.in. kultowy klaun z horroru "To". Widzowie pamiętają go także jako podejrzliwego Hectora - konsjerża z Hotelu Plaza - w "Kevinie samym w Nowym Jorku".
Fani mówią o klątwie. Zmarły też Brenda Fricker i Catherine O'Hara
To już trzeci aktor z obsady drugiej części przygód Kevina, którego światowe kino żegna w tym roku. Pod koniec stycznia, w wieku 71 lat, zmarła Catherine O'Hara. Aktorka odeszła po krótkiej chorobie, a jej śmierć głęboko poruszyła Culkina, dla którego gwiazda była na początku lat 90. filmową mamą.
Z kolei zaledwie nieco ponad miesiąc temu świat aktorstwa opłakiwał irlandzką laureatkę Oscara. Brenda Fricker miała 81 lat i dekady doświadczenia w wielu dramatycznych rolach. W "Kevinie samym w Nowym Jorku" zagrała sympatyczną, bezdomną kobietę z gołębiami w Central Parku.
Wielu fanów jest poruszonych stratą trzech wybitnych postaci kina i telewizji w tak krótkim czasie, które spotkały się na planie uwielbianego świątecznego filmu. "Tak się kończy nasze dzieciństwo" - piszą niektórzy w komentarzach w sieci.