Spis treści
Aidan Gillen zachwycił świat swą brawurową kreacją Littlefingera w osławionej "Grze o tron", wystąpił także w "Prawie ulicy" i "Peaky Blinders", a "Pojedynek" to jego pierwsze starcie z polską kinematografią, do której - jak sam przyznał - od lat pała wielką sympatią. Plan nowego filmu Łukasza Palkowskiego nie był jednak jego pierwszą okazją do wizyty w naszym kraju.
Była to moja trzecia lub czwarta wizyta w Polsce. Poprzednio byłem w Krakowie na festiwalu filmowym OFF CAMERA, wpierw jako uczestnik, później członek jury. To było jakieś 3 lata temu. Ale to był pierwszy raz, gdy zawitałem do Warszawy - powiedział w wywiadzie dla ESKI.
Aidan Gillen z "Gry o tron" zakochał się w Warszawie
Zdjęcia do "Pojedynku" powstawały głównie w Twierdzy Modlin, zatem Aidan Gillen nie nacieszył się naszą stolicą zbyt długo. "Niewiele zwiedziłem, bo nie mieliśmy na to czasu" - przyznał podkreślając, że absolutnie zakochał się w Warszawie. "Czuć, że to stolica. Kraków jest z kolei bardziej zabytkowy. Ale kocham oba miasta w zupełnie różny sposób" - skwitował. Nie omieszkałam oczywiście zapytać, czy miał okazję nauczyć się podstaw języka polskiego.
[W "Pojedynku" - przyp. red.] nie miałem polskich dialogów, za to sporo w języku rosyjskim, francuskim i angielskim. Więc poza podstawami, jak "dzień dobry", "dziękuję" i umiejętnością zamówienia jedzenia, nie zdołałem opanować języka polskiego. Ale zamierzam to nadrobić - powiedział.
W załączonym materiale wideo możecie zaś posłuchać jak (bezskutecznie) usiłuję zrozumieć, jak Aidan Gillen (bez żadnego kontekstu!) mówi w języku polskim swój kultowy cytat z "Gry o tron" chaos is a ladder.
PRZECZYTAJ TEŻ: Ten film to wstrząsający list miłosny do Polaków. "Siła, duma i odwaga zawsze były waszą domeną"
Paul Freeman z "Indiany Jonesa" został aresztowany w Polsce
Paul Freeman, który w "Pojedynku" gra ukraińskiego woźnicę, był już w Polsce przed wieloma laty - wpierw na planie hollywoodzkiej produkcji.
Pierwszy raz byłem tu przed 35 laty, kręcąc "Domenę władzy" Johna Irvina z Donaldem Sutherlandem. Wtedy poznałem zresztą naszego producenta Marka [Nowowiejskiego], który zagrał w tym filmie. Od tamtej pory się przyjaźnimy. Zdjęcia trwały długo, więc spędziłem tu wtedy sporo czasu. Kręciliśmy w Gdańsku, a że były to czasu Solidarności, to było to fascynujące doświadczenie. Myślę, że w filmie zainscenizowaliśmy nawet kilka spotkań Solidarności - zaczął.
Kolejna przygoda w Polsce była już... doprawdy nie lada przygodą. "Aresztowali mnie nawet w Warszawie. Ale kupiliśmy policjantom wódkę i było po problemie. Wówczas, o dziwo, okazali się być bardzo sympatyczni" - przyznał ze śmiechem.
Zdjęcia do "Pojedynku" musiały zostać przerwane, a Jakub Gierszał został bohaterem Paula Freemana
Główną rolę w "Pojedynku" kreuje Jakub Gierszał, jeden z najbardziej uzdolnionych polskich aktorów. Aidan Gillen był pod absolutnym wrażeniem jego profesjonalizmu.
Nasi bohaterowie są przeciwnikami, więc celowo nie chcieliśmy się wcześniej zbyt dobrze poznać. To pomogło zbudować tę relację na ekranie. Jest świetny. Prawdziwy profesjonalista, do tego przystojny. Złego słowa nie mogę o nim powiedzieć - skwitował.
Paul Freeman zdradził zaś, że w jednej z ich wspólnych scen Jakub miał do wykonania trudne zadanie, co skończyło się... delikatnym uszczerbkiem na zdrowiu i przerwaniem zdjęć.
Miałem tę przyjemność pomóc mu [bohaterowi granemu przez Gierszała] w uciecze z obozu. I tak mi było żal biedaka, bo przypadła mu w udziale bardzo trudna praca. Musiał schować się w beczce, a potem w środku nocy wskoczyć do rzeki. Prawdziwy koszmar. Później usłyszałem, że się pochorował na tydzień lub dwa i musieliśmy przerwać zdjęcia. Wcale się nie dziwię i uważam go za bohatera - podsumował.
PRZECZYTAJ TEŻ: "Rycerz Siedmiu Królestw" znów zaskoczył. Nawet HBO się tego nie spodziewało
"Pojedynek" - o czym opowiada film?
Jest rok 1939. Świat pogrąża się w chaosie. Tysiące wybitnych Polaków trafiają do rosyjskiej niewoli, gdzie poddawani są indoktrynacji będącej częścią wielkiego planu. Ambitny agent wroga (Aidan Gillen) stawia sobie za punkt honoru złamanie oporu jednego z nich. To młody pianista światowej sławy (Jakub Gierszał), cieszący się szacunkiem współosadzonych. Jego kapitulacja może skutkować przejściem wielu innych na stronę przeciwnika. Rozpoczyna się podstępna gra, pełna manipulacji, gróźb i obietnic. Każdy z więźniów zmuszony jest dokonać dramatycznego wyboru, z którym będzie musiał żyć lub umrzeć. Nieświadomi swojej roli, z utęsknieniem czekają na moment wyzwolenia, który może być ich zgubą. Towarzysze broni podejmą próbę śmiertelnie ryzykownej ucieczki czy zdadzą się na łaskę wroga? Czasu jest coraz mniej, bo swój ostateczny ruch może wykonać on w każdej chwili. Film trafił do kin w piątek 27 lutego.